Życie z Plusem

01/11/2015, 20:45 · · · 39

Kiedyś było łatwo. Kupowało się iPhone’a w jedynym słusznym rozmiarze 3,5″ i każdy był zadowolony, bo nie znał alternatywy. Potem wyszło na jaw, że telefony mogą być większe. W końcu znaleźliśmy się w sytuacji zupełnie obcej dla użytkowników sprzętów Apple: wyboru. 4″, 4,7″, czy może 5,5″? Ja w tym roku wybrałem tę ostatnią opcję.

Część z Was na pewno wie, że przez poprzednie 12 miesięcy używałem 4,7-calowej „szóstki”. Była to w 100% przemyślana decyzja, gdyż byłem przekonany, że to rozmiar idealny. Moja Moto X pierwszej generacji ma 4,7″; zawsze zdawało mi się, że jest to idealny kompromis pomiędzy wielkością i wygodą. Dlaczego więc Plus? Głównie ze względu na baterię. Wkurzony kolejnego dnia, gdy telefon padł mi koło godziny 13 podjąłem odważną decyzję, że chcę Plusa. Jako, że nowy iPhone był za rogiem to skusiłem się od razu na 6s – jak szaleć, to szaleć.

blogXTAA2595_2000px

Swojego prześlicznego Rose Gold wypakowałem w drodze powrotnej z Berlina i mało nie wypadł mi z ręki, gdy tylko wyjąłem go z pudełka. „Pięknie Majki, gratuluję podjęcia najbardziej idiotycznej decyzji swojego życia”, pomyślałem i zdruzgotany wróciłem do samochodu. Włożyłem telefon do kieszeni, o czym przypomniałem sobie zajmując swoje miejsce. „Dobra, może ta bateria będzie wystarczającym powodem, dla którego się przemęczę z tym idiotycznym rozmiarem?”. Z zazdrością patrzyłem na mniejszego 6s Wojtka i co chwila wyciągałem starszą „szóstkę”, by przypomnieć sobie jak to jest. Ale nic. Nie było odwrotu.

Jako, że „unpacknig na Taliba” robiłem na środku autostrady, to o przywróceniu kopii z iCloud nie było mowy. Zacząłem więc ogarniać to, co Apple instaluje domyślnie w iOS (chyba pierwszy raz doceniłem, że jest to jakieś 37526 nikomu niepotrzebnych programów). Odpaliłem swojego ulubionego GarageBand, wybrałem pianino i pierwszy raz się uśmiechnąłem. Tyle miejsca! Klawisze takie wygodne, można tak fajnie grać! Utwór za utworem, coraz bardziej przekonywałem się do Plusa. Mimo to, za każdym razem kiedy chowałem telefon do kieszeni wracałem do stanu, w którym nienawidziłem go. To nie mogło być tego warte. Dotarliśmy do Warszawy i po tym, jak najbardziej niecierpliwi znajomi pooglądali nowość od Apple, poszedłem spać.

Drugi dzień był w zasadzie pierwszym dniem testów tej tak zachwalanej przez NaczelnegoMoridina baterii w większym iPhonie. Nie pamiętam dokładnych wyników. Nie wiem kiedy go odłączyłem od ładowania, nie wiem ile miał procent jak szedłem spać. Ale doskonale pamiętam z jakim zadowoleniem oglądałem wskaźnik procentowy przy ikonce akumulatora. Pierwszy raz od 6 lat nie miałem zastrzeżeń do baterii w smartfonie, wliczając to dziesiątki nie-Apple’owych urządzeń, których przyszło mi używać. Ale czy faktycznie warto dopłacać, a potem męczyć się z tym rozmiarem, by móc rzadziej ładować telefon? Tego ciągle nie byłem pewien.

Przez kolejny miesiąc szukałem odpowiedzi na to pytanie. Każdego dnia łapałem się za głowę, widząc jak wielki jest Plus i każdego dnia wygrzebywałem swoją „szóstkę”, by przypomnieć sobie, że jest rozsądna alternatywa. Internetowy sklep Apple odwiedzałem codziennie, wyklikując zamówienie na 4,7-calowego 6s Rose Gold 64. Albo 128. Któryś z tych. Czasem Space Gray. Coś mnie jednak powstrzymywało przed zakupem.

blogXTAA2594_2000px

Moja przygoda z „phabletami” (jak przyjęło się nazywać te idiotycznie duże telefony) zaczęła się bodajże pod koniec 2013 roku, kiedy to kurier przyniósł Galaxy Note 3. Ta linia telefonów od zawsze mi się podobała, chociaż moim zdaniem jej marketing był zupełnie nietrafiony – to powinny być urządzenia mulitmedialne, a nie biznesowe. Niemniej, Note 3 pojawił się w domu. Uwielbiałem go. W 99% był dokładnie tym czego potrzebowałem od telefonu. Olbrzymi ekran świetnie sprawdza się do czytania, przeglądania Sieci, oglądania YouTube, wideorozmów. W tym 1% zawierały się sytuacje, gdy rozmiar przeszkadzał. Jak wiązanie butów, wsiadanie do samochodu, czy nawet robienie zdjęć (szczególnie selfie). Trzeba cały czas pamiętać, że są moment, w których telefonu nie użyjemy i kropka.

Podobny problem miałem z Plusem. Dochodzi tutaj jeszcze jeden fakt. O ile Samsung zaprojektował Note’a tak, żeby leżał w ręce najlepiej, jak się tylko da, to Apple po prostu powiększyło iPhone’a. Zaokrąglona, metalowa obudowa, która teraz jest ciut grubsza, niż wcześniej sprawia, że większy 6s leży w ręce gorzej, niż Pałac Kultury i Nauki. Nie pomaga także sposób, w jaki zazwyczaj używam telefonu – leży na palcach, a nie trzymam go w dłoni. Do tego iPhone w kolorze Rose Gold sprawia wrażenie, jakby był biżuterią i to chyba pierwszy sprzęt, którego faktycznie nie chciałbym uszkodzić.

blogXTAA2593_2000px

Bardzo długo nie wiedziałem co robić. Aż w końcu przestałem o tym myśleć. Przestałem wracać do mniejszego 6 (a nawet oddałem go koledze, żeby mniej kusił), przestałem gapić się w przycisk „Zamów” w Apple Store. Okazało się, że ten 1% sytuacji, których bałem się w Galaxy, jest śmiesznie mały w porównaniu do tego, co dostajemy w zamian. Po pierwsze, bateria która spokojnie wytrzymuje cały dzień. Nie pamiętam sytuacji, w której podczas wyjścia ze znajomymi bałem się że telefon nie wytrzyma do końca imprezy (nie mam pojęcia jak się zamawia taksówki inaczej, niż przez MyTaxi czy Uber). Większy ekran, to również zaleta. W końcu – uwaga, szok – mieści się na nim więcej (to akurat nie jest prawda w przypadku wspomnianego Note’a, ale ciii). Tweetbot wyświetla więcej tweetów, Wiadomości pokazują więcej wcześniejszych wiadomości, Outlook mieści więcej maili, Sunrise więcej wydarzeń w kalendarzu. W centrum powiadomień w końcu mogę mieć wszystkie widżety, które chciałbym mieć.

Gdybym miał się do czegoś przyczepić to tryb poziomy, którego nie da się wyłączyć. Wiecie, ta opcja która pozwala na używanie ekranu głównego w poziomie i np. Maila z dwoma kolumnami. W moim przypadku nie ułatwia on absolutnie niczego, a jedynie doprowadza do szału, gdy muszę szybko użyć telefonu, a on postanowił być obrócony. Ponadto, wiele części interfejsu nie jest dostosowane do tego widoku poziomego, przez co i tak muszę wracać do pionu. Bardzo nie-apple’owe.

Poza tym, Plus jest świetny. Najlepszy iPhone w historii? Zdecydowanie. Jeśli zastanawiacie się nad rozmiarem swojego kolejnego telefonu, to naprawdę polecam spróbować czegoś większego, czy to iPhone, czy sprzęt z Androidem. Dzisiaj nie wyobrażam sobie powrotu na mniejszy rozmiar i cieszę się, że na ten powrót finalnie się nie zdecydowałem.

39

Michał Zieliński

Star Wars, samochody i Taylor Swift.

mikeyziel