Telewizor LG OLED 4K w moim salonie – pierwsze wrażenia

04/11/2015, 22:16 · · · 1

Ostatni weekend oprócz chwil zadumy na nekropoliach spędziłem w towarzystwie jednego z najlepszych telewizorów na świecie. Wreszcie w domowym zaciszu wylądował OLED 4K od LG. Era ekranów OLED, wbrew staraniom Koreańczyków, jeszcze nie nastała.
Na ten moment czekałem przynajmniej od targów IFA 2014. Ponad rok zajęło LG wprowadzenie na nasz rynek pierwszych telewizorów OLED z ultrawysoką rozdzielczością. Wcześniej miałem okazję przez chwile testować model FullHD, który robił wrażenie, ale jednak przy 55-calach tych pikseli już brakuje. To tak jak z przesiadką na wyświetlacze z Retiną. Gdy skorzystamy z telewizora 4K z wydajnym upscalerem, nie będziemy chcieli wracać do niższych rozdzielczości.

Model 55-calowy EG9600 w Polsce będzie raczej w ograniczonej dystrybucji, szerzej promowana ma być wersja 65-calowa, która kosztować będzie ponad 30 tysięcy złotych. W sprzedaży są też 55-calowe modele FullHD, kosztujące mniej niż 10 tysięcy złotych (czasem nawet 7 tysiecy).

Moją pełną recenzję tego telewizora powinniście przeczytać w grudniowym numerze iMagazine. Dziś dzielę się jedynie kilkoma spostrzeżeniami na jego temat, jak i samej technologii OLED.

Po pierwsze, LG ma w tej chwili najszybszą platformę Smart TV, niestety ubogą w aplikacje. Po drugie, filmy 4K ze streamignu wyglądają fantastycznie, nawet jeśli nie są natywne. Choć Streaming UHD jest wciąż jedynie zbliżony jakościowo do Blu-ray’a FullHD. Aby rzeczywiście rozkoszować się 4K potrzebujemy dysków optycznych z takimi filmami, a na to poczekamy do wiosny.

W telewizorze OLED najważniejsza jest jednak czerń i kontrast. To co ujrzycie na ekranie, nawet przy tak mało wymagającym od jakości obrazu filmie jak Sędzia (The Judge) wgniecie was w fotel. Na czarnych pasach, białe napisy, różnorodne odcienie czerni, brak jakichkolwiek poświat. To wszystko sprawia, że obraz jest bajeczny. O tej absolutnej czerni marzyłem od czasu pożegnania topowych plazm, a jednocześnie telewizorów OLED wyczekiwałem od blisko dekady. Teraz wreszcie są na sklepowej półce, cholernie drogie, ale są.

Problem niestety w tym, że nawet na natywnych trybach filmowych i eksperckich pozostałe kolory są żywe, są tak jaskrawe jak w smartfonach z wyświetlaczami AMOLED. Znając obraz z kina, ciepło telewizorów plazmowych, lekki mat od telewizora oczekuję właśnie tego lub naturalności, a w przypadku OLEDa dostaję obraz, który świeci. Tutaj dużo lepiej wypadają ekrany LCD LED z pełnym podświetlaniem (Philips z serii 9000, Panasonic AX900, Samsung JS9500). Aby się cieszyć w pełni OLED-em musimy zdecydowanie skorzystać z profesjonalnej kalibracji, a to kolejne kilkaset złotych. Jednak po konfiguracji otrzymamy obraz bliski ideałowi, który pod względem kontrastu i czerni nie będzie miał sobie równych.

O dziwo przy tak cienkim panelu także dźwięk z głośników Harman/Kardon jest powyżej przeciętnej. Przy filmowych seansach nie będzie nas zadawalał, ale do codziennego oglądania jest wystarczający.

LG_OLED_2015_9

Pomimo że telewizor OLED trafił do mnie na testy, to wciąż jest to technologia przyszłości, a nie teraźniejszości. Oficjalnie lina modelowa LG w Polsce na 4Q 2015 ogranicza się do 55EG910 oraz 65EG960. Na Audio Video Show będzie można też zobaczyć Panasonica CZ950 (z panelem LG), który trafi na rynek wkrótce. To zaledwie 3 modele na kilkadziesiąt LCD LED. Na zachodzie LG ma kilka modeli więcej, ale to raptem płaskie warianty tych dostępnych u nas. Bez wejścia w technologię OLED konkurencji, nie możemy mówić o jej upowszechnieniu. Tych telewizorów sprzedało się za mało, by mówić też o żywotności paneli. Ponoć nowe modele, już nie zamieniają białego w niebieski po jakimś czasie, ale o tym jak sprawdza się OLED po latach przekonamy się dopiero wkrótce.

Mając morze gotówki bez wahania kupiłbym dziś telewizor OLED, mając sporą kwotę na telewizor i będąc maniakiem poważnie zastanowiłbym się pomiędzy wspomnianym Panasonikiem i Samsungiem LCD LED z pełnym podświetlaniem, a OLEDem 4K od LG lub Panasonica. Natomiast będąc tylko świadomym użytkownikiem, chcącym kupić dobry telewizor zdecydowałbym się coś z półki średniej-wyższej i również był zadowolony.

OLED ma zauważalną nawet dla laika różnicę w jakości obrazu (Babcia telewizorem była zachwycona, ale może to ze względu właśnie na żywe kolory). Tylko z drugiej strony nie jest to przepaść taka, by ktoś się w nią rzucał dopłacając 50% względem topowych LCD i znacznie więcej względem telewizora kupowanego przez przeciętnego Kowalskiego.

Przyszłość tkwi jednak w telewizorach OLED, a LG jest tutaj liderem.

1

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko