Microsoft Surface 4 Pro – moje pierwsze wrażenia

01/12/2015, 08:58 · · · 28

Nie pisałem niczego dłuższego pod Windowsem od tak dawna, że większość rzeczy zapomniałem. Dla przykładu, jeśli spojrzycie na tytuł tego wpisu, to zauważycie w nim myślnik – tak zwany en-dash – który jest dłuższy od znaku minusa (widać go w słowie en-dash), ale krótszy od em-dash, którego tutaj nie będę już próbował wklejać. En-dash w języku polskim to absolutna podstawa. Niestety nie da się go w prosty sposób wpisać na klawiaturze nie posiadającej klawiszy numerycznych, a Surface 4 Pro siłą rzeczy ich nie posiada. Skrót klawiszowy do niego to Alt+0150. Em-dash to Alt+0151. Kiedyś znałem wiele takich skrótów, a dzisiaj cieszę się, że nie muszę.

Miały być pierwsze wrażenia, a zacząłem od naruszenia. Naruszenia. Naruszenia. Pieprzona autokorekta… Przepraszam, „automatyczna poprawa błędów pisowni” się to tutaj nazywa. Wracając jednak do tematu – zacząłem od marudzenia, ale nie bez powodu. Otóż wczoraj Dominik stwierdził, że za dużo czasu spędził na konfigurowaniu swojego konta użytkownika i zamiast przywrócić Surface do ustawień fabrycznych, postanowił że doda nowego usera. Zalogowałem się swoim kontem Outlook i wszystko było dobrze, dopóki nie zobaczyłem napisu „Proszę czekać. To długo nie potrwa.”. Trzydzieści dwie minuty później musiałem już iść, więc zamknąłem klawiaturę, usypiając Surface.

Już się nie obudził…

Po znalezieniu tajemnej kombinacji klawiszy do wymuszenia restartu, Surface wrócił do życia – konieczne było przytrzymanie przez 30 sekund przycisku Power, potem przez 15 sekund jednego z przycisków do regulacji głośności, a na koniec ponownie Power. Obudził się.

Software

Marudzę na software z kilku powodów. Po pierwsze, nie znam dobrze najnowszych Windows, a już szczególnie w wersji tabletowej. Tylko kilka minut mi jednak wystarczyło, aby zobaczyć, że to system desktopowy, którego firma z Redmond trochę na siłę dostosowała do mniejszych i bardziej przenośnych tableto-komputerów. Jest wiele niespójności, a wiele elementów, przycisków czy ikon jest niewygodna w obsłudze dotykiem – używając myszki jest już prawidłowo. Szkoda, że nie podążyli drogą Windows RT, który sprawiał wrażenie, że ma większy potencjał na mniejszych ekranach. Windows 10 na obecną chwilę uważam za ogromny kompromis, który zapewne jednym będzie bardziej odpowiadał, a innym mniej.

Hardware

To co Microsoft zrobił dobrze w Surface 4 Pro to część hardware’owa. Wykonanie jest naprawdę świetne. Jedyne zastrzeżenie jakie mam dotyczy Microsoft Pen, który służy do pisania i rysowania na ekranie – jest po prostu gorszy od Apple Pencil na ekranie iPada Pro z dwóch powodów. Po pierwsze, gdy dociska się końcówką do ekranu, to ten zmienia barwę zupełnie jakbym palcem naciskał na niechroniony ekran LCD – zakładam, że wiecie o czym mówię. Po drugie, zawiodłem się trochę na Autodesk SketchBook for Tablet i Microsoft OneNote. Spodziewałem się, że będą lepsze. Na ogromny plus natomiast zasługuje klawiatura, która jakby nie patrzeć też jest kompromisem. A pisze mi się na niej wyśmienicie – ostatni raz takie wrażenia miałem przesiadając się z IBM-a na MacBooka. Napisałem na niej dopiero zaledwie kilkaset słów, ale mógłbym ją używać codziennie bez rzucania inwektywami, a nawet uśmiechnąć się od czasu do czasu. Denerwuje mnie jedynie, że pomiędzy klawiaszami CTRL i ALT są dwa klawisze – Windows i Fn. Drugi element klawiatury to trackpad – nie jest co prawda tak dobry jak ten w MacBookach, ale nie wywołuje u mnie mdłości, więc zaakceptowałem go.


Więcej na temat Surface Pro 4 w następnym numerze iMagazine, a jeśli macie jakieś porady, tips & tricks lub pytania, to zapraszam do komentarzy.

28

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.