Problem z Mac App Store

02/12/2015, 14:08 · · · 14

Wczoraj wieczorem Bohemian Coding – twórcy Sketch – wycofali go z Mac App Store. To kolejna „prawdziwa” aplikacja, która z niego wyleciała. Nie tak dawno pożegnaliśmy się z produktami Panic i Bare Bones Software – świetną Codą i BBEdit, aby podać tylko dwa przykłady. To jest duży problem dla Apple i jeśli po wczorajszym adios ktoś nie wszczął w firmie alarmu, to nie wróżę mu jakiejkolwiek dobrej przyszłości.

Problemów z Mac App Store jest wiele, a jednym z największych czas oczekiwania na aktualizacje przez deweloperów. Te muszą być zatwierdzone przez zespół pracowników firmy z Cupertino i trwa to średnio od pięciu do dziesięciu dni. Niestety są też takie przypadki, gdzie niewielkie update’y stoją w kolejce miesiącami – taki los spotkał Michaela Tsai’a. Kolejnym niemałym problemem jest fakt, że Mac App Store nie przewiduje żadnych mechanizmów płatnych upgrade’ów do programów. Oczywiste jest to, że deweloper, który obciąża klienta raz do roku za nową wersję aplikacji ma łatwiejsze życie niż ten, który musi liczyć na znalezienie nowego. Co więcej, złapać takiego też nie jest łatwo, bo Ci nie mają jak przetestować programów przed ich kupnem. Jest co prawda mechanizm zwracania programów w terminie 14 dni od zakupu, ale zastanawiam się czy jeśli ktoś korzystałby z tego zbyt często, to nie dostałby w końcu bana od Apple – może to czarne myślenie, ale mam złe przeczucia w tej kwestii. Ale to nie koniec… Mac App Store nie jest też tak dopieszczany jak App Store dla iOS – nie ma możliwości prowadzenia programów publicznych bet poprzez TestFlight, a ograniczenia sandboxingowe, o ile są korzystne dla mniej doświadczonych użytkowników, to wprowadzają ogromne ograniczenia dla deweloperów chcących stworzyć bardziej ambitne lub silniej integrujące się z systemem oprogramowanie. Tylko z tego powodu wielu zdecydowało się opuścić Mac App Store, a Ci co oferują programy niezależnie oraz poprzez MAS, muszą prowadzić dwie niezależne ścieżki kodu dla nich – wersje Mac App Store’owe są często ograniczone w swoich możliwościach.

Zalety Mac App Store są oczywiście znane i dotyczą przede wszystkim użytkowników końcowych. Mają dobrą licencję, dzięki której mogą zainstalować kupiony program na pięciu swoich komputerach. Mają też jedno miejsce gdzie je mogą pobrać. Mogą też czuć się bezpieczniej, bo w teorii jest to oprogramowanie sprawdzone przez Apple. Przy okazji nie muszą też przeważnie płacić za uaktualnienia, ale to akurat jest dobre na krótką metę – mniej popularne aplikacje z tego powodu przestają być rozwijane, a deweloperom zdarza się zwijać interes, co kończy się źle dla wszystkich. Największym plusem, oczywiście moim zdaniem, kupowania programów w Mac App Store, jest możliwa integracja z iCloudem. To między innymi dlatego Tweetbot dla Mac i iOS może się synchronizować pomiędzy sobą. Panic, chcąc wprowadzić podobną funkcjonalność do Coda czy Transmit, zmuszony był zbudować własny silnik synchronizujący, co pochłania wbrew pozorom sporo czasu, a i tak płaci za to user – w Mac App Store jest to „w cenie”.

Mniej więcej dwa tygodnie temu Mac App Store przeżył również problem z certyfikatami – Apple pozwoliło staremu wygasnąć, a na jego miejsce wstawiło nowszy, który nie był wspierany przez wiele programów, co skutkowało komunikatem informującym, że program nie może zostać uruchomiony, bo jest uszkodzony. A nie był. Problem rozwiązali bardzo szybko, ale użytkownicy OS X jeszcze długo się z nim borykali, ponieważ istnieje bug w systemie operacyjnym dotyczący cache’owania certyfikatów. Rzekomo zgłoszono go w czasach OS X 10.6.6 jeśli mnie pamięć nie myli.

Trudno nie mieć wrażenia, że Apple przykłada znacznie mniej uwagi do Mac App Store i samego OS X niż do iOS i iPhone’a. Z jednej strony trudno im się dziwić, ale pomimo że OS X to rynek wielokrotnie mniejszy niż iPhone, to jednak pozwolenie mu na przejście w stan zapomnienia nie jest dobrym pomysłem – w końcu wielu użytkowników iPhone’ów też z niego korzysta, a problemy dla nich oznaczają mniejszy problem przy zmianie piaskownicy na konkurencyjną. To niestety jak balansowanie na linie i na obecną chwilę Apple w tych kwestiach nie radzi sobie za dobrze.

Wracając na moment do Sketch – to program tak popularny, że materiały dla deweloperów są często w nim oferowane (obok Photoshopa) przez Apple’a. Biorąc pod uwagę, że mały zespół programistów konkuruje w tej kwestii z Adobe, to osiągnięcia mają niesamowite.

Apple też nie za bardzo może sobie pozwolić na pozostawienie jedynie „appek” (w pejoratywnym tego słowa znaczeniu) w Mac App Store, bo to prawdopodobnie jedno z pierwszych miejsc odwiedzanych przez nowych klientów, którzy kupili swojego pierwszego Maka. Jeśli Ci zobaczą, że dostępne są jedynie programy do przeglądania Facebooka i Google+, wraz z garstką gier, to będą się zastanawiali, cóż oni najlepszego uczynili.

Nie wiem co Apple będzie teraz musiał zrobić, aby udobruchać poważnych deweloperów, których odstraszyli, ale powinni w trybie pilnym zacząć coś z tym robić. Miejsca na poprawki jest bardzo dużo, ale obawiam się też, że jeśli będą chcieli osiągnąć prawdziwy sukces, to będą musieli zrezygnować z wymagania sandboxingu.

Pytanie tylko, czy nie jest już za późno…

14

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.