iMagazine

Odliczanie do „Przebudzenia Mocy”: wspominamy „Mroczne widmo”

12/12/2015, 21:00 · · · 1

Każda saga ma swój początek. W maju 1999 roku poznaliśmy od czego zaczęły się „Gwiezdne wojny”, kinowy hit stworzony przez George’a Lucasa. Za mniej, niż tydzień poznamy kolejną część opowieści. Nie ma chyba lepszego sposobu na przygotowanie się do premiery, niż powtórzenie sobie całej historii. Zaczynając, naturalnie, od początku.

Na „Mroczne widmo” czekały setki tysięcy fanów. Ten film miał zapoczątkować drugą trylogię „Gwiezdnych Wojen” wyjaśniającą wydarzenia Starej Trylogii. To tu mieliśmy poznać dlaczego w Galaktyce rządziło Imperium na czele którego stał przerażający Imperator, co sprawiło, że Darth Vader przeszedł na Ciemną Stronę, jak wyglądały Wojny Klonów oraz dlaczego Jedi zniknęli z tego świata. Chociaż sam tego nie pamiętam (miałem wtedy solidne 3,5 roku, musicie mi to wybaczyć), ekscytacji nie było końca.

quigon-maul

W tym filmie nie dostaliśmy odpowiedzi na żadne z pytań i dobrze. „Mroczne widmo” to obraz sytuacji w Galaktyce przed rozpoczęciem wojny, która zaskutkowała dramatycznymi zmianami na świecie. Akcja zaczyna się na pokładzie statku dyplomatycznego Republiki, gdzie dwóch rycerzy Jedi zmierza na negocjacje z wicekrólem Federacji Kupieckiej. Jego stacje bojowe i droidy zablokowały planetę Naboo wraz ze znajdującą się na niej królową Amidalą. Do negocjacji nie doszło, a Qui-Gon Jinn i Obi-Wan Kenobi zostali wrzuceni w sam środek akcji.

Gdy już udało im się uciec statkiem królowej ten uległ uszkodzeniu i musieli się zatrzymać na pustynnej planecie Tatooine. Szukając potrzebnych im części trafili na młodego Anakina Skywalkera, niewolnika wyjątkowo silnego w Moc, a ich losy na zawsze zostały splecione. Opuszczając Tatooine Qui-Gon zmierzył się z pierwszym Sithem, który ujawnił się od setek lat. Konflikt z Federacją Kupiecką, lordowie Sithów, sielankowe życie w Galaktyce miało za niedługo się zakończyć.

quigon-obiwan-anakin

Wielu mówi, że „Mroczne widmo” to zły film. Nie mnie to oceniać (nie jestem krytykiem, choć pierwsza część produkcji mi się podoba), to uważam, że jest on filmem koniecznym. Fakt, George Lucas poświęcił bardzo dużo polityki, ale historycznie patrząc czy to nie tam zaczynały się wszystkie wielkie konflikty? Aby pokazać bardziej ekscytującą część zalążku tej sytuacji głównymi bohaterami powinni być Sithowie i Federacja Kupiecka, która w całej historii nie jest bardzo istotna, podobnie jak Darth Maul, czyli jeden z dwóch przeciwników Jedi.

Historia pokazana w „Gwiezdnych wojnach” nie zaczyna się więc spektakularnie, ale raczej stonowanie i delikatnie. Poza wprowadzeniem do opowieści „Mroczne widmo” miało pełnić jeszcze jedną rolę: zaprosić dzieciaków do tego odległego, mitycznego świata. To dla nich został stworzony Jar Jar (przyznaję, na początku uwielbiałem Gunganina), dlatego mały Anakin ma zaledwie 9 lat i to dla nich stworzono zawody ścigaczy. Mnie ten film przekonał, by odkryć dzieła sprzed lat i pozwolił mi się w nich zakochać. Z perspektywy czasu do George’a Lucasa nam jeden zarzut: wiele konceptów nie zostało wytłumaczonych. Moc, ciemna i jasna strona, rycerze Jedi – tego wszystkiego trzeba doszukiwać się na własną rękę.

Nasz redakcyjny Yasiek z kolei tak wspomina film:

„Mroczne widmo” to pierwsza część Sagi, na której byłem w kinie. Poprzednią trylogię znałem jeszcze z kaset VHS przegrywanych od kolegów. Nie mogłem się doczekać powrotu do tego świata i oczywiście słynnej już początkowej czołówki. W kinie czułem się jak dziecko – którym oczywiście wtedy byłem, ale czułem się jak jeszcze młodsze dziecko. Po seansie wyszedłem zadowolony i jak najszybciej chciałem sobaczyć film jeszcze raz. A jak patrzę na niego po latach? Ma swoje wady i zalety, jak każdy epizod w sumie. Z wad należy wymienić na pewno Jar Jara, lekko dziecinny ton oraz wersję z dubbingiem, która w kinach i TV była bardzo popularna… Jednak poznajemy tu młodego Obi-Wana Kenobiego, którego rewelacyjnie w całej nowej trylogii zagrał Ewan McGregor, mamy wyścig ścigaczy i radę Jedi. Dla mnie jednak najlepsza jest końcówka – Darth Maul (który wg mnie jest jedną z najlepszych postaci całej Sagi), jego pojedynek z Obi-Wanem i Qui-Gonem oraz utwór „Duel of the fates”, na którego dźwięk wciąż mam ciary. Podsumowując, jest to film średni z naprawdę epickimi momentami. Podwójny miecz świetlny Maula marzy mi się do tej pory.

A Wy jakie macie wspomnienia z pierwszym epizodem sagi?

źródłoGrafika tytułowa: Ollie Boyd


Michał Zieliński

Star Wars, samochody i Taylor Swift.

mikeyziel

Dodaj komentarz

Dominik Łada napisał(a):

Wczoraj oglądałem;-) dziś kolejny epizod;-)