iMagazine

Zestawienie najlepszych filmów 2015 roku

29/12/2015, 12:39 · · · 3

Kolejny rok dobiega końca. Czasami nie wiem czy się z takiego powodu cieszyć, czy też nie. Jednak zawsze dochodzę do wniosku, że gdzie coś się kończy, tam coś się zaczyna. Zobaczyłem w tym roku bardzo dużo dobrych filmów i wiem, że w 2016 mogę zobaczyć ich jeszcze więcej.

Może to pospolite, że każdy tworzy jakieś swoje podsumowanie czy ranking, ale ja chciałbym się po prostu podzielić tym, co dobrego zobaczyłem przez ostatnie 12 miesięcy. Nie było łatwo stworzyć tę listę, bo wiele filmów które się na niej znalazło nie powinno być w ogóle oceniane przez cyferki czy miejsca na podium. To są filmy dla mnie ważne, które wpłynęły na moje emocje, podczas których coś się we mnie zadziało, a po seansie czułem, że wyszedłem z kina inny.

Nie było łatwo wybrać 10 filmów, dlatego idąc za przykładem listy z poprzedniego roku, dałem tu również sekcję wyróżnień, na której znalazły się pozycje, które według mnie są warte zwrócenia Waszej uwagi. Cieszę się, że sporo tytułów jeszcze czeka na swoją oficjalną premierę w polskich kinach, gdyż macie jeszcze ich seanse przed sobą. Ja wiele znakomitych produkcji miałem okazję zobaczyć na rozmaitych polskich festiwalach, za co muszę z tego miejsca ich organizatorom bardzo gorąco podziękować.

To co? Zaczynajmy.

10. Mad Max: Na drodze gniewu (reż. George Miller)

Kontynuacja i czwarta część przygód Maxa, byłego policjanta który przemierza jałowe pustynie postapokaliptycznego świata. Schedę po Melu Gibsonie przejął Tom Hardy i teraz t on wciela się w tytułową rolę. Film jest przede wszystkim znakomity wizualnie i niesamowicie cieszy oko. W jednej z głównych ról wystąpiła tu również Charlize Theron i również dla niej warto po ten film sięgnąć. W kinie widziałem go na pokazie 4Dx jednak to dopiero w domu, na Bluray odkryłem go w pełni. Wygląda świetnie i brzmi świetnie!

9. Rozumiemy się bez słów (reż. Eric Lartigau)

Wspaniała francuska komedia, która nie tylko nas rozbawi do łez, ale również wyciśnie z nas łzy wzruszenia. Historia dziewczyny z francuskiej prowincji, która na codzień musi pomagać w prowadzeniu gospodarstwa, swojej niemej rodzinie. Pewnego dnia staje przed wyborem, czy to kontynuować, czy może zacząć sięgać po swoje własne marzenia.

Ja na filmie płakałem jak mała dziewczynka i jeśli szukacie czegoś takiego na wieczór, to jest to zdecydowanie pozycja dla Was.

8. Jurassic World (reż. Colin Trevorrow)

To jeden z takich filmów, który sprawił że w kinie czułem się małe dziecko, które cały czas gdzieś we mnie drzemie. Ponowne wkroczenie do świata dinozaurów było dla mnie niezwykłym przeżyciem i wyszedłem z kina więcej niż zadowolony. Colin Trevorrow, który film wyreżyserował, jest prywatnie wielkim fanem serii i to widać. Już nie mogę się doczekać co zrobi z 9. epizodem „Gwiezdnych wojen”, który został mu powierzony.

7. Creed: Narodziny legendy (reż. Ryan Coogler)

Kolejny powrót legendy. „Creed” to poniekąd kolejna cześć serii o pięściarzu Rocky’m. Sam Rocky schodzi tu jednak na delikatnie dalszy plan, gdyż głównym bohaterem jest syn jego dawnego rywala i przyjaciela, Apollo Creeda. Rocky podejmuje się zadania by go trenować.

Ten film to niemal powtórka z pierwszej części, ale za to jaka dobra. Czułem się na tym filmie prawie tak samo, jakbym pierwszy raz oglądał początek serii. Nie dziwie się, że Stallone jest nominowany za tę rolę do wielu ważnych nagród i mówi się o nominacji do Oscara. Znakomita kreacja, którą potwierdził, że nie jest tylko górą mięśni. Michael B. Jordan również świetny, no i wygląda w tym filmie fenomenalnie.

6. Love & Mercy (reż. Bill Pohlad)

Historia Briana Wilsona, lidera legendarnej grupy Beach Boys. Film opowiada o tym jak Wilson musiał się zmagać z chorobą psychiczną oraz wykorzystywaniem jego talentu przez innych, a także o spotkaniu miłości swojego życia. W rolach głównych wspaniały tercet: John Cucack, który pokazał że wciąż potrafi wcielać się w świetne kreacje; Paul Dano, który w końcu dostał większą rolę co bardzo mnie cieszy, bo tego chłopaka uwielbiam i jest on jednym z najlepszych aktorów swojego pokolenia, co w tym filmie kolejny raz udowodnił; Elizabeth Banks, która do tej pory kojarzyła się głównie z komediami, tu ukazała wielki talent i jest chyba największą niespodzianką i gwiazdą filmu, która niemal za każdym razem kradła uwagę widzów swoim kolegom.

Film piękny i wzruszający, a także ciężki i męczący. Jednak jest popisem wielkiego aktorstwa. Polecam gorąco, zwłaszcza, że na DVD jest już do kupienia.

5. Earl i ja i umierająca dziewczyna (reż. Alfonso Gomez-Rejon)

Na tegorocznym American Film Festival sporo było filmów, które poruszały tematykę śmierci. Ten film był jednym z nich. Nie martwicie się jednak. To piękny film. Nie tylko emocjonalnie, co także wizualnie. Wszystko co widzimy w nim jest piękne. Zdjęcia, bohaterowie, komizm, codzienne życie. To jest jeden z takich filmów, które według mnie każdy powinien obejrzeć. Łzy gwarantowane.

Spodoba się on osobom, które lubią kino Wesa Andresona, gdyż Gomez-Rejon współpracował kilkukrotnie z Andersonem i to od razu widać.

Film zdobył główną nagrodę na tegorocznym festiwalu w Sundance.

4. Sól Ziemi (reż. Juliano Ribeiro Salgado, Wim Wenders)

Jeśli mowa o filmach, które wyglądają wspaniale, to nie można nie wspomnieć o tym filmie. Jest to opowieść o życiu i twórczości fotografa Sebastião Salgado. Wszystko to jest zobrazowane przede wszystkim jego fotografiami, które są niesamowite – choć to określenie to i tak za mało by oddać ich wspaniałość. Salgado poświęcił część swojego życia na ratowanie naszej planety. Aby oddać jej hołd, wiele lat temu wydał album „Genesis”, który ukazuje nam przekrój przez piękno natury.

Czasami jest tak, że obraz lub fotografia powie nam więcej niż tysiąc słów. Ten film mógłby nie mieć żadnej narracji, a same zdjęcia zadziałały by na mnie równie mocno. Oglądanie go było bardzo mocnym przeżyciem, momentami porównywalnym z zakochaniem się. Kilka minut po wyjściu z kina, kupiłem „Genesis”.

3. W głowie się nie mieści (reż. Pete Docter, Ronnie Del Carmen)

Jedna z dwóch tegorocznych animacji studia Pixar i chyba jedna z lepszych w ich historii. Niezwykle mądra i świetnie zrealizowana bajka, która jest obowiązkową pozycją nie tylko dla dzieci, ale i dla dorosłych. Wiele nauki można niej wynieść i sądzę, że nikt się na niej nie zawiedzie. Sam widziałem już film kilka razy, a dzieciom mojego brata kupiłem go w prezencie i kazałem zaciągnąć rodziców przez telewizor podczas seansu. Opowieść o emocjach i o tym jakie pełnią u nas role. Zdecydowanie, jedna z najważniejszych animacji, w całej ich długoletniej historii.

2. Słuchaj Marlonie (reż. Stevan Riley)

Kolejny film dokumentalny w zestawieniu i równie dla mnie ważny. Marlon Brando był jednym z najwybitniejszych aktorów w historii kina, jeśli nawet nie najwybitniejszym. W filmie pada taki oto zdanie: „Wpływ Marlona Brando na aktorstwo będziemy odczuwać i za 500 lat.”. Ciężko się z tym nie zgodzić. Czym jednak ten film różni się od innych, przedstawiających sylwetki znanych osób? Tutaj o Brando opowiada nam… sam Brando. Do filmu wykorzystano materiały z setek nagrań audio, które prowadził Marlon przez całe swoje życie, a także wiele materiałów filmowych, wcześniej nie pokazywanych.

Sam film pozwolił nam poznać aktora z innej, nieco bardziej wrażliwej strony. Dowiadujemy się o jego karierze, życiu prywatnym i nieszczęściach jakie go spotykały. Co najważniejsze, pozwala nam on wejść poniekąd w skórę samego Marlona Brando i wsłuchać się w to, co w nim siedziało. Poruszający i niebywały seans, który zapadł mi w pamięci na lata.

Teraz nadszedł czas na podanie wyróżnień. Zanim przejdziemy do mojego pierwszego miejsca, chciałbym wymienić kilka filmów, które również stały się dla mnie w tym roku ważne, a kilka z nich może stanie się i ważnych dla Was. Mam nadzieję. Oto one (kolejność przypadkowa):

Czas na miejsce pierwsze.

1. James White (reż. Josh Mond)

Film, który znalazł się na tym miejscu w pełni zasłużenie, choć obejrzałem go zupełnym przypadkiem. Jeszcze przed wyjazdem na American Film Festival miałem ułożony pełen grafik filmów, które chcę obejrzeć. Pewnego dnia jakoś nie chciało mi się iść na jeden z nich i przy barze usłyszałem, że „James White” jest dobrym filmem. Udało mi się niemal tuż przed seansem dostać jeden z ostatnich biletów.

Film, który zobaczyłem i który był doceniony na tegorocznym festiwalu w Sundance, okazał się strzałem w dziesiątkę i moim zdaniem jest najlepszym filmem tego roku. Kilka pozycji wcześniej wspominałem o filmach poruszających tematykę śmierci. Tej jest jeden z nich. Jest jednak o wiele mocniejszy od poprzedniego, ale miej dosłowny od filmu „Opiekun”, który również miałem okazję zobaczyć.

„James White” to aktorski popis, dialogowy balet i emocjonalny rollercoster. Kiedy go wspominam przypominają mi się słowa Romana Wilhelmiego „przypierdolić i odpuścić”. Taki jest właśnie ten film. Mamy chwilę oddechu, by za moment dostać mocno po twarzy i znów odsapnąć. Przez niecałe półtorej godziny seansu byłem w transie, z którego chyba do tej pory ciężko mi się obudzić.

Kochacie niezależne i nieco cięższe kino? Ten film jest dla Was pozycją obowiązkową. Fenomenalny, grający tytułową rolę, Christopher Abbott oraz grająca jego matkę, olśniewająca Cynthia Nixon to Wielki duet, który w moim odczuciu pozamiatał w tym roku wszystko. Jeśli tylko będziecie mieli okazję zobaczyć „James’a White’a” w polskich kinach, na DVD czy gdziekolwiek, to nawet się nie zastanawiajcie. To jest FILM, który całkowicie przypadkowo, stał się jednym z najważniejszych dla mnie filmów w ostatnim czasie. Chyba właśnie za takie przypadki, tak mocno kocham kino.

Mam nadzieję, że Wasz rok 2015 również był owocny, a ten nadchodzący będzie jeszcze lepszy.


Jan Urbanowicz

Do niedawna każda wolna chwila w kinie, teraz głównie na świeżym powietrzu, siłowni i gdzie tylko się da aktywnie spędzać czas i pokonywać zły cukier. Diabetyk z dobrze wyrównaną chorobą. #aktywniezcukrzycą


Dodaj komentarz

Dominik Łada napisał(a):

A gdzie Gwiezdne Wojny?;-P