iMagazine

Ceny iPhone’ów i iPadów w Niemczech poszły w górę ze względu na opłatę reprograficzną

05/01/2016, 22:41 · · · 28

Ceny iPhone’ów i iPadów w niemieckiem Apple Store zostały podniesione o nowy podatek kilka dni temu – opłatę reprograficzną1. Niestety, koszt poniosą klienci, a nie producenci, którzy jej podlegają, w tym również Apple.

Zdania poszczególnych krajów europejskich na temat opłaty reprograficznej są podzielone. Jedni decydują się na jej wprowadzenie, a inni nawet nie rozważają takiego kroku. Prywatnie uważam, że to kompletna głupota, głównie ze względu na fakt, że wszystko kupuję lub streamuję, jednocześnie uważając, że twórca nie traci absolutnie nic na tym, że ripuję na przykład filmy czy muzykę do plików, aby wygodniejsze było ich odtwarzanie. Nie pożyczam ich nikomu, ani nawet nie używam jednocześnie. Ich argumenty uważam za kompletnie wyssane z palca. Więcej na ten temat zreztą możecie przeczytać tutaj – ostrzegam, że poziom absurdu i marketingu na tej stronie jest wysoki.

Wracając do cen iPhone’ów – te poszły do góry w niemczech o €5,95-5,96, zależnie od modelu. iPady nieznacznie więcej – około €8. Niby niewiele, ale grosik do grosika… Jak wiemy, Apple bardzo dba o ASP2 swoich produktów i jestem w stanie zrozumieć ich punkt widzenia – nie chcą ponosić kosztów lokalnych podatków, tym bardziej że iOS wraz z iUrządzeniami jest wyjątkową platformą pod względem korzystania z piraconych treści – łatwiej i wygodniej jest kupić coś legalnie niż przeskakiwać przez kolejne przeszkody.

  • iPhone 6S 16 GB – €739 → €744,95
  • iPhone 6S 64 GB / iPhone 6S Plus 16 GB – €849 → €854,96
  • iPhone 6S 128 GB / iPhone 6S Plus 64 GB – €959 → €964,95
  • iPhone 6S Plus 128 GB – €1069 → €1074,95

Nie śledzę cen pozostałych producentów konkurujących z Apple, ale biorąc pod uwagę, że większość z nich operacuje na bardzo niewielkich marżach, to wątpię aby i oni zdecydowali się ponosić koszt opłaty reprograficznej. Niestety, i piszę to ze smutkiem, zdziwię się jeśli ZAIKS w Polsce nie przeforsuje swoich sugestii, aby takowy podatek wprowadzić – wierzą, że opłatę przejmą producenci – a koszt tego wszystkiego, nawet jeśli nie „piracimy” / kopiujemy / pożyczamy3 i tak zapłacimy my, konsumenci.

  1. Opłata reprograficzna – opłata doliczana do ceny urządzeń i nośników służących do kopiowania (np. nagrywarki, kopiarki, skanery, czyste płyty CD/DVD, itp.)… Opłata uiszczana jest na rzecz organizacji typu ZAiKS przez importerów i producentów urządzeń i czystych nośników. Importerzy i producenci doliczają opłatę do ceny urządzenia lub nośnika (opłatę faktycznie ponosi końcowy konsument). Opłata dotyczy urządzeń i nośników wykorzystywanych do zwielokrotniania utworów na własny użytek osobisty przez osoby fizyczne (np. dysków twardych, drukarek, nagrywarek CD/DVD, płyt CD, papieru ksero i in.). Opłaty reprograficzne mają w założeniu stanowić „godziwą rekompensatę” strat ponoszonych przez twórców w związku z dozwolonym przez prawo kopiowaniem ich utworów na własny użytek przez osoby fizyczne…
  2. Average Selling Price / Średnia cena sprzedaży.
  3. Niepotrzebne skreślić.

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody. Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.


Dodaj komentarz

Pawciu napisał(a):

Faktycznie wytwórcy dużo stracą jak kupię oryginalny krążek i zgram go sobie na kompa, żeby odtwarzać z dysku twardego zamiast z czytnika.
http://stratakazika.pl

Andrzej Machaj napisał(a):

Ale kiedy kupię e-booka i wyślę przyjaciołom, to stracą. Sam dostaję w ten sposób dużo książek. Gdyby ktoś mi ich nie przesłał, na pewno większość bym kupił. Więc nie przesadzałbym z tym absurdem.

Moridin napisał(a):

Podajesz zupełnie inny przykład. Odpowiednie porównanie byłoby:

„Ale kiedy kupię książkę i zeskanuję ją sobie do e-booka…”

Andrzej Machaj napisał(a):

Nie masz racji. Opłata jest rekompensatą za dozwolony użytek prywatny, czyli nie tylko za kopie które robisz dla siebie, ale też za te dla najbliższych przyjaciół, członków rodziny etc.

Moridin napisał(a):

Ale ja mówię o przykładzie, a nie o prawie.

Andrzej Machaj napisał(a):

Możemy się jeszcze trochę poprzekomarzać, ale chyba sensowniej uznać, że rozmawiamy po prostu o opłacie od czystych nośników. A wtedy dobrze znać prawo i podawać różne przykłady (nie tylko te, które są komuś aktualnie na rękę). Namawiam po prostu, żeby spojrzeć na problem szerzej i nie powtarzać uproszczeń.

Dariusz Gardyński napisał(a):

No a co mają powiedzieć osoby, którego tego nie robią? Odpowiedzialność zbiorowa? Wszystko można pod to podciągnąć. Kij ma dwa końce. Rekompensujemy im w ten sposób jakiś % strat z piracenia. Gadanie o użytku domowym to tylko dobra ściema. Jakby tej możliwości nie było, to by podciągnęli podatek pod coś innego.

Nie wiem co mnie bardziej drażni – sam podatek, czy jego argumentacja… Jakby nie można mówić otwarcie o co chodzi.

Andrzej Machaj napisał(a):

Dla mnie to normalne, że płacę za sprzęt, który potem wykorzystuję tylko w niektórych aspektach. Jedni kupują komputer i tylko na nim grają, inni na tym samym sprzęcie nie odpalą żadnej gry, bo ich to po prostu nie interesuje, a cena jest taka sama dla każdego.
Nie ulegałbym też histerii, że ceny wzrosną przez opłatę reprograficzną. Jak już pisałem, w Niemczech Apple podnosi ceny, a Samsung, Sony, Huawei nie.
Jeśli chodzi o samo uzasadnienie opłaty reprograficznej: korzystam z dozwolonego użytku e-booków, jak mnóstwo moich znajomych. Nie ma tu mowy o piractwie. Argument, że opłata miałaby w zakamuflowany sposób rekompensować straty z piracenia, uważam za mocno naciągany.

Dariusz Gardyński napisał(a):

Źle to postrzegasz. Myślisz o kupnie sprzętu, jak o płaceniu za treści jakie na nim się mogą znaleźć. To tak nie idzie i jest totalnie bez sensu. To ja mogę powiedzieć, że np. musisz uiści opłatę = taxometrowi w samochodzie, bo ma on możliwość przewożenia ludzi… Oczywiście pieniądze powinny trafić do taksówkarzy.
Poza tym, te pieniądze nie idą do producenta sprzętu. Ba! Mało prawdopodobne, że znaczną ich część ZAiKS przekaże artystom. Na jakiej zasadzie niby wie ile komu oddać? Twierdzisz, że naciągane jest, że to ma być rekompensata. To po pierwsze – taniej i szybciej byłoby po prostu zlikwidować taki zapis w prawie o rodzinnym użytku czy nawet możliwości kopiowania. A kto będzie chciał, to zapłaci za to dodatkowo, a reszta nie. Po drugie – jeśli nawet tak to będziemy argumentować, to i tak nie zmienia to faktu, że ZAiKS nie ma sposobu na sprawiedliwy podział pieniędzy dla twórców. Warto pamiętać, że to pod pretekstem ich dobra się to forsuje, a nie kogoś innego, więc to do nich te pieniądze powinny iść. Inaczej to nie ma sensu.
A co do jeszcze naciągane pomysłu – prawda jest taka, że w żaden prosty sposób piractwa się nie pozbędą i nie mają jak odzyskać tych pieniędzy. Prościej jest nałożyć podatek na wszystkich. Taniej, pewnie i bez użerania się potem z ludźmi indywidualnie. Stwierdzenie, że to niemożliwe, bo wierzę w dobre intencje ludźmi, jest jak wiara, że w tym roku dług publiczny się zmniejszy… Nie bądźmy naiwni.

Andrzej Machaj napisał(a):

Na jakiej zasadzie wie komu oddać? Z tego co wiem na świecie wygląda to następująco: część jest dzielona proporcjonalnie do podziału tantiem, a część idzie na wsparcie projektów artystycznych. Znajomy muzyk mieszkający i pracujący w Paryżu opowiadał, że tak robi SACEM, czyli francuski ZAiKS, a w Polsce jest tak samo. Tylko że SACEM naprawdę ma co dzielić z tej puli, bo minister kultury jak lew broni interesów artystów.
Mówisz, żeby zlikwidować zapis o kopiowaniu na własny użytek, a „kto będzie chciał, to zapłaci za to dodatkowo, reszta nie”. To byłby dopiero zadziałało na niekorzyść odbiorców. Bardzo bym nie chciał, żeby e-book, którego kupuję, miał blokadę i otwierał się tylko na jednym urządzeniu, a za każde dodatkowe musiałbym dopłacać. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji i jej sobie nie życzę. Kiedy kupuję książkę elektroniczną, chcę czytać ją na swoim czytniku i chcę, żeby moja żona mogła ją w tym samym czasie czytać na swoim.
Niestety obawiam się, że przez krótkowzroczną i histeryczną krytykę, jaką prezentujesz Ty i wielu innych, ta swoboda niedługo się skończy i rzeczywiście nie będzie w Polsce szerokiego dozwolonego użytku prywatnego. A ceny sprzętu i tak pójdą w górę. Kto wtedy straci?

Dariusz Gardyński napisał(a):

Można patrzeć po tantiemach i to chyba najlepsza opcja, ale jednocześnie Ci z ZAiKSem nie współpracują (nie wiem na jakiej zasadzie się do nich dołącza) są pomijani. Poza tym, jeśli już mowa o wyliczeniach, to powinno się brać pod uwagę również sprzedaż utworów i płyt. Rzecz generalnie nie jest prosta i sama obsługa tego będzie kosztować.

Na niekorzyść? To zależy dla kogo. Dla mnie jest ok, a dla Ciebie nie, bo byś więcej płacił. Na tym cały pic polega. Skoro żadne rozwiązanie nie jest dobre, to nie ma sensu zmieniać.
A jeśli mówimy już o zyskach dla artystów, to lepiej zwiększyć cenę utworu/płyty/tantiem niż wprowadzać podatek czy płatną usługę. Wyjdzie taniej i prościej dla wszystkich. Ostatecznie może być jakaś opłata za możliwość dzielenia się z rodziną, ale to musiałoby działać jakoś prosto, a jednocześnie powinna być nad tym jakaś kontrola. Apple mógłby bez problemu coś takiego wprowadzić. Tylko czy jest sens? Przecież prawie każdy w jakimś stopniu dzieli się z rodziną, a jeśli ta opłata byłaby niewielka, to i ewentualne straty dla artystów są niewielkie.

Andrzej Machaj napisał(a):

„Poza tym, jeśli już mowa o wyliczeniach, to powinno się brać pod uwagę również sprzedaż utworów i płyt” – tak, na pewno bierze się to również pod uwagę. Zresztą ta sprzedaż również wpływa na wysokość tantiem.

„A jeśli mówimy już o zyskach dla artystów, to lepiej zwiększyć cenę utworu” – tu się nie zgodzę, ale wiem, że to dyskusyjne. Trzeba rozważyć, czy windowanie cen nie odbije się czkawką piractwa lub braku uczestnictwa w kulturze. Temat obszerny i na nową dyskusję.

„Skoro żadne rozwiązanie nie jest dobre, to nie ma sensu zmieniać” – tyle że nie można nie zmieniać, bo albo opłata od czystych nośników jest, działa, idzie z duchem czasu, a dzięki niej jest dozwolone tzw. prywatne kopiowanie, albo tej opłaty nie ma i wtedy legalnego prywatnego kopiowania też nie ma. Albo albo.

„Ostatnią sprawą jest sens tego ewentualnego podatku – jeśli kupiłem płytę czy pena do przenoszenia prywatnych projektów, to i tak płacę podatek” – tylko że to nie jest podatek, który Ty płacisz. Płacą firmy, które wrzucają to w swoje w koszty. Czy odbijają to sobie na klientach? I tak i nie. Konkurencja jest tak duża, opłaty tak małe, a ceny zależą od tylu różnych czynników, że na ogół nie wzrastają z powodu opłaty (pisałem o tym gdzieś pod tym tekstem). Poza tym komórka czy kindle to nie jest sprzęt, który kupujesz co tydzień, tylko raz na dwa lata lub – w przypadku czytnika książek – raz na kilka dobrych lat. Natomiast muzykę czy książki wielu z nas kupuje co tydzień. Wolałbyś zapłacić 10 zł więcej za komórkę czy za muzykę? Za czytnik czy za e-booka? Odpowiedź jest jasna. Upieram się, że opłata pokrywana przez producentów sprzętu jest dużo korzystniejsza niż zwiększanie cen utworów. Korzystniejsza dla kogo? Dla całego społeczeństwa, dla czytelnictwa, dla kultury, dla mnie, a nawet dla Ciebie. Bo choć zarzekasz się, że sam z dozwolonego użytku prywatnego nie korzystasz, to przecież chciałabyś, żeby ludzie dookoła Ciebie dużo czytali i słuchali muzyki. Będą mieli z tym trudności, jeśli ustawodawca zrealizowałby Twój postulat podwyżki cen.

Dariusz Gardyński napisał(a):

Co do 3 akapitu – no właśnie jest możliwe to i to. Wystarczy nie zmieniać prawa ?.

Do ostatniego akapitu – nie wierzę w dobroduszność firm. To by było zbyt piękne, żeby od koryta sobie odjeli. Poza tym, cieszymy się, że sobie odliczą to od zysków i ceny nie zwiększą, a z drugiej strony… skoro są w stanie to zrobić, to czemu nie obniżyli ceny wcześniej?! Robili nas w bambuko! Poza tym, nawet jak ktoś teraz obniżył, to nikt nie sprawdzi, czy za 2 lata sobie nie podniosą, a podyktują to czym innym. Ostatecznie zawsze zapłaci konsument. Gdy pokazywali swoje koszta i marże, to bym mógł uwierzyć, a tak to tylko obiecanki cacanki.
Żadna z opcji – czy płacenie za treść czy za sprzęt nie jest dobra dla wszystkich. To zależy od każdego z nas. Ktoś może mało kupować płyt, ale telefon czy płyty kupuje częściej, niż by ten podatek od utworów tyle wyniósł. No i umówmy się, jeśli do sprzętu doliczany jest podatek = np. 10zł, to do np. utworu powinien być 1/2 grosze, a nie 10zł ?.
Dla mnie ten podatek w ogóle jest poronionym pomysłem. Ja bym proponował spuścić z ceny i usprawnić dystrybucję. Lepiej mieć małą marżę i dużo sprzedać, niż na odwrót. No i zachęca to ludzi do nie piracenia – bo po co? Za tak małe sumy, to nawet nie warto szukać czegoś w Google, przerzucać na urządzenie, synchro – ble! Tak to działa. Ludzie są wygodni ?. Dla mało znanych artystów, czy po prostu nowych, ten podatek nic nie da. Grosze im może dorzucą. Zyskają tylko Ci najpopularniejsi, co kasy i tak jak lodu mają ?.

Andrzej Machaj napisał(a):

„Co do 3 akapitu – no właśnie jest możliwe to i to. Wystarczy nie zmieniać prawa 😉” – Przykłady z innych państw, powiedzmy z Holandii, pokazują, że „niezmienianie prawa”, czyli działanie na zwłokę, nie popłaca. W skrócie: państwa, które nie nowelizują prawa, latami utrzymując opłatę reprograficzną w przestarzałej formie (czyli tylko za nośniki, które już praktycznie wyszły z użycia, na przykład kasety magnetofonowe), muszą koniec końców płacić wysokie odszkodowania. Odszkodowania płynące z budżetu.
Rozumiem Twój dobry żart, ale sądzę, że się ze mną zgodzisz: w Polsce jest kilka ważniejszych rzeczy, na które powinny iść nasze podatki.

Dariusz Gardyński napisał(a):

W ogóle nie uważam tego za żart. Ja się kieruje prostą zasadą – nikt ma nie tracić. Jeśli ja nie używam czegoś, to nie powinnienem płacić. To chyba nie podlega dyskusji, prawda? Tak samo w drugą stronę – korzystasz na X osób? Płać. To, że godzę się na jakiś konsensus, np. jakąś opłatę odgórną, to bardziej dlatego, że jest ona a) niewielka, b) jest szansa, że sam kiedyś skorzystam, c) wydaje mi się, że będzie więcej zadowolonych niż nie. Nie zmienia to jednak faktu, że płacenie od góry nie ma nic wspólnego z sprawiedliwością. Dla mnie utwór może być traktowany jak aplikacja, a te mają licencje na 1, 2, XYZ użytkowników. To, że niewiele firm ma przygotowaną infrastrukturę pod taką sprzedaż, to mnie nie interesuje. To ja chcę sprzedać, czy ktoś inny? Twoje założenie jest dobre, ale dla ludzi takich jak Ty i dla części artystów. Jest tu więc klasyczny spór – która grupa jest większa i która ma decydować? W demokracji decyduje większość i tyle. Nikt jednak nie powiedział, że jest to na 100% sprawiedliwe.

A jeśli o przyszłości mówimy, to sprzedaż cyfrowa, która całkowicie powinna zdominować rynek, powinna mieć taką opcje do wyboru. To żaden wyczyn napisać coś takiego. Uważam więc, że niedługo ten podatek będzie bez sensu i zwyczajnie stanie się pójściem na łatwiznę.

Andrzej Machaj napisał(a):

„Jeśli ja nie używam czegoś, to nie powinnienem płacić. To chyba nie podlega dyskusji, prawda?” – Polemizowałbym. Cały system podatkowy jest tak skonstruowany, że płacisz za to, z czego korzystasz i za to, z czego nie korzystasz. Nie masz dzieci? Nieważne. I tak część kasy z twoich podatków idzie na żłobki, przedszkola i szkoły. Nie jeździsz rowerem? Nieważne, i tak część twoich pieniędzy idzie na ścieżki rowerowe. Nie chodzisz na mecze? Nieważne, i tak część twoich pieniędzy idzie na budowę stadionu. Nie chodzisz do teatru czy muzeum? Nieważne, i tak część twoich pieniędzy idzie do tych instytucji.

„Twoje założenie jest dobre, ale dla ludzi takich jak Ty i dla części artystów. Jest tu więc klasyczny spór – która grupa jest większa i która ma decydować? W demokracji decyduje większość i tyle” – Pamiętaj jednak o tym, że demokracja to też rządy prawa. Wyobraź sobie teraz, że większość zadecyduje, że od dziś mleko ma być za darmo. Mleczarze są przecież w mniejszości, więc w takim głosowaniu nie mają szans. Czy taka decyzja będzie demokratyczna? Nie, nie będzie, ponieważ dojdzie do złamania prawa własności.

Rozumiem, że jesteś po prostu za tym, żeby ludzie nie mogli przegrywać utworów na własny użytek.

Dariusz Gardyński napisał(a):

To prawda – z moich podatków idą pieniądze na rzeczy, na które niekoniecznie bym chciał. Tylko czy to dobrze? Trzeba też przyznać, że to się zmienia i mamy coraz większą kontrole nad tym, na co idą nasze pieniądze.

Prawo też wzięło się z demokratycznego wyboru. Myślę, że trzeba sobie to wyobrazić trochę jak grę np. w Minecrafta – nie zbudujesz od razu czegoś dużego. Zaczynasz od najprostszych, a potem na ich podstawie budujesz bardziej skomplikowane rzeczy itd. itd. Podobnie i w tej sytuacji – najpierw powstało prawo własności i potem dzięki niemu nie możemy nagle zmienić zdania i przegłosować, żeby np. mleko było za darmo. De facto prawo jest po to, by uchronić ludzi od własnej głupoty lub pomóc im w sporach między sobą. Tak więc jak i z tymi artystami – nie jesteśmy w stanie sami tego problemu rozwiązać, czy artyści nie są, więc prawo im pomaga. No ale ja bym z tego powodu się nie cieszył, bo oznacza to nic więcej, jak to że jesteśmy w tym temacie niedorajdami 😕.

To zbyt duże uproszczenie. Egoistycznie to mogę powiedzieć, że mi to glanc czy mogą czy nie o ile ja za to nie płacę. Biorąc jednak pod uwagę innych, to moim zdaniem, przy obecnej technologi i rodzaju produktu jaki ktoś chce sprzedać, uważam, że da się to załatwić tak, by obje strony były zadowolone. Wszelkie ustępstwa, to jak dla mnie pójście na łatwiznę. Na łatwiznę, na którą mogę się zgodzić tylko pod warunkiem, że więcej już nie będę musiał się na coś takiego godzić w temacie jakiś rekompensat dla artystów i dlatego, że sama opłata będzie niewielka. To jest po prostu dobry gest z mojej strony, dla ludzi, którzy tworzą te przepisy.

daszek napisał(a):

@DariuszGardynski:disqus

Zgadzam się, to podobnie jak z haraczem na tłuste posadki „publicznych tv”, nie masz tv, albo nie oglądasz, a musisz płacić.
Logby muzyczne mają długie łapki i grube koperty.
Oczywiste jest, że dany artysta czy pisarz powinien otrzymać wynagrodzenie, ale to nie powinno działać w ten sposób, że płacą wszyscy.

Dariusz Gardyński napisał(a):

Nie wiem czym jest dla Ciebie lobby muzyczne, ale dla mnie to po prostu ZAiKS. Wspaniały obrońca uciśniony, a nigdy nie słyszałem, żeby ktoś ich chwalił. Są bo są i tyle.

Ten podatek rzeczywiście przypomina opłatę radiowo-TV. Przecież każdy słucha radia lub ogląda TV! No radio to ciężko nie słuchać, jak nawet w autobusie kierowca sobie słucha, ale TV? Chyba coraz mnie osób ogląda TV, ale i tak mają wszyscy płacić. Tak jakby nie można było wprowadzić TV na abonament… Po zmianie sygnału i tak każdy ma albo dekoder albo nowy TV. Wystarczyło wymusić wcześniej posiadanie jakiegoś standardu uwierzytelniania w dekoderach i nowych TV, choć do tych i tak można zwykle coś dołożyć, więc mniejszy problem. Tak czy inaczej – można było. Można też było odczekać chwilę i dopiero wprowadzić. No ale nie! To by było zbyt piękne! A media są dzięki temu tak niezależne, że aż nie znam stacji, która się z tych pieniędzy utrzymuje… Tak, programy są, a stacja? Ktoś wierzy, że dyrektor nie może wywierać nacisków 😛? Łatwie tak, niż polityk na całą stację, no ale co ja tam wiem…

@gracjangk napisał(a):

No tak, jak twórczość nie idzie to trzeba wprowadzić opłatę. Zbiorowa odpowiedzialność, a pliki po torrentach dalej latają z prędkością światła. Jestem ciekawy jak te pieniądze zostaną podzielone, bo może być z tego kolejna afera.

Dariusz Gardyński napisał(a):

ZAiKS się kiedyś doigra i go ktoś zlikwiduje.

Z utworami, obrazami czy filmami jest jak z niektórymi barami – można tanio i dużo sprzedać i wszyscy są szczęśliwi. Można też drogo i mało i szczęśliwy jest tylko producent, a przynajmniej dopóki ma klientele.

Założę się, że teraz pojawią się sprzęty z jakiegoś XYZ obiegu, które będą pozbawione tej opłaty. Zanim u nas to wprowadzą, u sąsiadów już wszystko będzie „opatentowane”.

Andrzej Machaj napisał(a):

Jedna rzecz mi się nie zgadza. Apple w Niemczech podnosi ceny „w związku z opłatą”, ale Huawei nie. Co więcej Huawei deklaruje, że nie wprowadzi podwyżek: http://www.areamobile.de/news/36017-urheberrechtsabgabe-smartphone-und-tablet-preise-bei-samsung-sony-huawei-und-co-stabil
Więc jak w końcu jest: podwyżki są spowodowane opłatą (wtedy byłyby powszechne), czy są nią tłumaczone przez Apple, które po prostu chce więcej zarobić?

Moridin napisał(a):

Każdy producent sam decyduje czy chce podatek przenieść na klienta czy wziąć go na swoje barki.

Andrzej Machaj napisał(a):

…i Apple, firma z rekordowymi zyskami, zdecydowała się przenieść go na klienta. Przepraszam, ale jakoś trudno mi obwiniać o to ZAiKS.

Moridin napisał(a):

Między innymi dlatego ma rekordowe zyski.

Andrzej Machaj napisał(a):

To może porozmawiajmy o zachłanności firmy Apple? Na przykład o tym, jak pozwalała chińskim dzieciom zarobić swojego pierwszego dolara – dzięki temu też podobno producentom rekordowo rosną zyski. Bo chyba nie o opłatę od czystych nośników chodzi. Takie stawianie sprawy byłoby naiwnością.

Moridin napisał(a):

Naprawdę myślisz, że specjalnie to robią? :)

Marcin Nowicki napisał(a):

zawsze tak jest tylko politycy i naiwni wierzą że podatki zapłacą zapłacą firmy. Apple słynie z minimalizacji kosztów w tym podatkowych ustalenia amerykańskiej komisji senackiej to pokazują.

Dbamy o Twoją prywatność

Od dnia 25 maja 2018 r. dostosowujemy naszą działalność do nowego Rozporządzenia Unii Europejskiej o Ochronie Danych Osobowych (RODO).

Zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności, aby udzielić Ci bardziej szczegółowych informacji, w jaki sposób iMagazine.pl chroni twoją prywatność, oraz w jaki sposób możesz korzystać ze swoich praw odnośnie danych osobowych.

Kliknij w poniższy link, aby zapoznać się z zaktualizowaną Polityką Prywatności.

Dziękujemy, że jesteś z nami,
redakcja iMagazine

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ OK