iMagazine

Recenzja iPad Pro (część 1)

11/02/2016, 12:31 · · · 3

Można by powiedzieć, że w iPadzie Pro zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Stało się to na lotnisku Heathrow w Anglii, gdzie leżał sobie spokojnie jako jedyny wśród braci. Z początku myślałem, że to Air obok iPada mini, obok iPhone’a 5,5″. Myliłem się. Uruchomiłem Safari, wczytałem stronę iMagazine i wiedziałem, że muszę go mieć.

Wielokrotnie wspominałem, że żyjemy w niesamowitych czasach. Pamiętam, jak nie było internetu, jak trzeba było łączyć się z BBS-ami za pomocą modemów z prędkością 9600 bps i jak monitory komputerowe ważyły po kilkanaście lub kilkadziesiąt kilogramów. Pamiętam, że policzyłem wtedy, że potrzebuję przynajmniej 100–120 centymetrowej głębokości blat, aby komfortowo umieścić na nim CRT wraz z klawiaturą. Dzisiaj mam w kieszeni komputer o mocy wielokrotnie większej, o płaskim dotykowym ekranie, do którego mogę mówić, a bateria w nim starcza na cały dzień korzystania z internetu i wszystkiego, co oferuje. To okno może być oczywiście różnych rozmiarów, ale dopóki nie powstał pierwszy iPad, nie było na rynku tak prostego urządzenia, oferującego coś, co kiedyś było absolutnie niewyobrażalne.

blogXTAA2700

iPad Plus

Nowy iPad Pro ma ekran o przekątnej 12,9“, o rozdzielczości 2732 x 2048 pikseli. W praktyce daje to nam przestrzeń roboczą odpowiadającemu biurku o rozdzielczości 1366 x 1024 punktów. Trudno to jednak porównać do OS X, ponieważ iOS jest zupełnie innym systemem operacyjnym. Dodatkowe piksele są momentami całkowicie zmarnowane, a w innych miejscach trudno sobie wyobrazić powrót do mniejszej przestrzeni. Jak już wspominałem, mnie urzekło to, że mogę trzymać w rękach stronę internetową zaprojektowaną na ekran tradycyjnego komputera, a nie jej wersją mobilną. Jednocześnie widać, że prace nad iOS jeszcze trwają, a Apple nie ma jeszcze odpowiedzi na wszystkie pytania. Dla przykładu: ekran domowy jest dokładnie taki sam jak w iPadzie o ekranie 9,7” i 7,9″ – jeśli chodzi o jego wygląd, a zmieniła się jedynie pusta przestrzeń między ikonami.

Nie bez powodu użyłem określenia „iPad Plus”. To przede wszystkim większy iPad Air (lub ogromny mini, jak kto woli). Nazwa „Pro” niekoniecznie określa jakiekolwiek profesjonalne funkcje, ale raczej zapowiada potencjał, który może, ale nie musi, wykorzystać jego posiadacz. Jednocześnie nie oznacza to, że sam iPad Pro to po prostu większy Air 2. Nic bardziej mylnego. Ma wyraźnie szybszy procesor, jeszcze szybszy GPU, sprzętowe i dosyć wyjątkowe wsparcie dla urządzenia wskazującego (w tym przypadku Apple Pencil) oraz nowy Smart Connector, który służy obecnie do podłączania zewnętrznych klawiatur.

iPad Pro PR images 3

Ekran

Od razu podpowiem, że zgodnie z wynikami niezależnych testów, ekran iPada Pro pod względem wszelkich parametrów (jasność, reprodukcja kolorów, gamut i wiele więcej) jest porównywalny z iPadem Air 2, czyli więcej niż bardzo dobry. Jako ciekawostkę dodam, że obecnie iPad mini 4 przoduje w tych kwestiach. Ale to nie wszystko, co istotne w przypadku ekranu iPada Pro…

iPad Air 2 jako pierwszy wprowadził odświeżanie ekranu przy 120 Hz, co miało poprawić i przyśpieszyć wykrywanie dotyku na ekranie. iPad Pro potrafi dynamicznie zmieniać częstotliwość odświeżania ekranu: 60 Hz przy wyświetlaniu treści, 120 Hz podczas dotykania ekranu palcem oraz 240 Hz podczas wykorzystania Apple Pencil. To ten ostatni tryb jest najbardziej interesujący…

Ekran jest w każdym razie niesamowity, sprawia takie wrażenie szczególnie w łóżku, przy czytaniu lub przeglądaniu internetu, RSS-ów czy innych treści pisanych. A do oglądania wideo jest jeszcze lepszy! Rozmiar ekranu, tak blisko twarzy, powoduje, że całkowicie zatracam się w tym, co oglądam. Wcześniej dłuższe treści przełączałem na ekran TV za pomocą AirPlay i Apple TV – już tego nie robię.

iPad Pro PR images 1

Głośniki

Wrażenia wizualne są wzmocnione przez cztery głośniki umieszczone na rogach iPada. Dolna para zawsze gra niższe tony, a górna wyższe. Niesamowite jest też przejście dźwięku, gdy obracamy ekran podczas odtwarzania audio. Jeśli ktoś nie jest audiofilem, to iPad Pro może być ciekawą alternatywą do grania muzyki w domu, na przykład w kuchni czy na ławie lub w tle spotkania za znajomymi.

iPad Pro z Apple Pencil

W życiu korzystałem z wielu różnych urządzeń, których głównym zadaniem było przeniesienie odręcznej kreski do formatów komputerowych. Tablet graficzny od Wacoma zrobił na mnie takie wrażenie, że kilka lat temu nabyłem własnego Intuosa. Celem nie był rysunek, ale retusz zdjęć w Lightroomie i Photoshopie. Piórko po prostu zapewnia zdecydowanie większą precyzję niż myszka, nawet taka dla graczy, a przy okazji pozwala również na sterowanie rozmiarem pędzla (lub innego narzędzia) przez wykrywanie nacisku. Jeszcze większe wrażenie zrobiła na mnie seria Cintiq, która do technologii indukcji magnetycznej Wacoma dodała ekran LCD. Dotykanie piórkiem bezpośrednio pikseli było wyjątkowe, ale przeszkodę stanowiła cena oraz to, że Cintiqi nie są przesadnie mobilne. Niestety, nie wszystko jest idealne w tej technologii – jej największą przeszkodą jest opóźnienie podczas rysowania. To objawia się w taki sposób, że fizyczny dotyk ekranu piórkiem nie jest w czasie rzeczywistym przenoszony przez oprogramowanie. Przy retuszu nie jest to aż takie ważne, ale współczuję zawodowym artystom/ilustratorom/rysownikom, chociaż przyznaję, że z czasem człowiek uczy się kompensować.

Pencil daje niesamowite doznania, w zasadzie od pierwszej interakcji. Po pierwsze, sprawia zupełnie inne wrażenie niż piórka producentów trzecich, z którymi dotychczas miałem doświadczenia na szklanych ekranach. Nie wiem, czy to kwestia jego końcówki, faktury ekranu czy obu tych rzeczy, ale jest odczucie większego tarcia podczas pisania czy rysowania. Po drugie, jest bardzo interesujący od strony sprzętowej, szczególnie porównując bezpośrednio do Microsoft Pen dołączanego do Surface Pro 4. Nazwa „Pencil” tutaj pasuje idealnie, tak jak „Pen” do rysika firmy z Redmond – po prostu przypominają swoje analogowe odpowiedniki. Po trzecie, pierwszy raz w życiu jestem w stanie robić notatki, pisać listy czy rysować na ekranie iPada, prawie dokładnie tak, jak robiłbym to na zwykłej kartce papieru. Nigdy wcześniej nie było to możliwe (pisanie), a przynajmniej nie w takiej jakości i precyzji.

iPad Pro Smart Keyboard hero

Zewnętrzna klawiatura

Do swoich iPadów od paru lat mam duet, który pomaga mi pisać dłuższe teksty i potrzebuję do tego zewnętrznej klawiatury. To Origami Workstation z Apple Wireless Keyboard. Zdecydowałem się na ten zestaw z jednego powodu – klawiatura jest dokładnie taka sama, jak w moim MacBooku, moje palce więc nie cierpią, a pamięć mięśniowa nie walczy z mózgiem.

Zaprzestałem pisania na iPadach po przesiadce na mini 2, ale wróciłem do tego niedawno, bo iOS 9 rozwinął się i poprawiono w nim obsługę zewnętrznych klawiatur – chociaż nadal jest daleko do ideału. W systemie operacyjnym nadal występuje mnóstwo niedociągnięć, które od lat rozwiązano w OS X. Przykładowo, skrót klawiszowy CMD+Spacja otwiera Spotlighta w iOS 9, zupełnie jak w OS X. Jednak po wpisaniu hasła do wyszukania, nie można strzałkami nawigować po liście wyników. Tego typu braków jest mnóstwo i podejrzewam, że wynika to z prostej przyczyny: za mało osób w Apple korzysta z zewnętrznych klawiatur. Spodziewam się, że to wszystko i jeszcze więcej zostanie poprawione przed ukazaniem się iOS 10.

Smart Keyboard

„Część 1” w tytule odnosi się do fragmentu, który powinien znajdować się w tym miejscu, ale nie mógł, ponieważ Apple nie oferowało swojego Smart Keyboard w Polsce do 11 grudnia 2015 roku. Sfrustrowany napisałem prośbę do Tima Cooka i Phila Schillera, by go wprowadzili do sklepu na terenie naszego kraju. Już niecałe dwanaście godzin później mogłem go zamówić i informuję, że powinien dotrzeć zaraz po Nowym Roku – czas oczekiwania wynosi niestety od trzech do czterech tygodni.

Przypadek? Mam nadzieję, że nie.

Za miesiąc postaram się napisać coś więcej temat tej bardzo drogiej klawiatury i jednocześnie pierwszego akcesorium korzystającego z nowego Smart Connector.

iPad Pro PR images 2

Multitasking

Niesamowitą rzeczą poprawiającą wydajność pracy na iPadzie Pro jest, znany z innych iPadów i wprowadzony w iOS 9, Split View i Slide Over. Różni się względem ekranów 9,7“ i 7,9” jedną istotną rzeczą: pozwala przy poziomym ustawieniu wyświetlić dwie pionowe iPadowe aplikacje obok siebie. Różnicę robi ich rozmiar, który zdecydowanie zwiększa komfort pracy. iPad Air 2 czy mini 4 oferują to samo, ale jeśli na ekranie włączymy równocześnie dwie aplikacje, to często przypominają one rozciągnięty w pionie widok z iPhone’a. Na iPadzie Pro otrzymujemy pełne UI w nich, z wszystkimi kontrolkami, przyciskami itp. Dla przykładu, w Safari w Split View nadal widzimy zakładki pod paskiem adresu. Przekonałem się, że to sprawia różnicę i to sporą.

Spójrzcie na to tak, jak na przesiadkę z laptopa 13“ na iMaca 27” – zwiększona przestrzeń teoretycznie nie oferuje nic więcej, ale w praktyce trudno potem wrócić do małego ekranu.

 

Komfort

ipadpro 2Z każdego rozmiaru iPada korzysta się nieznacznie inaczej. Dotyczy to tego, jak go trzymamy, jak na nim piszemy oraz jak i gdzie go wykorzystujemy. iPada mini bez wahania używałem w komunikacji miejskiej, ale iPada Air już nie – fizycznie większy ekran nie tylko zmniejszał komfort noszenia go w jednej ręce, ale przede wszystkim zwracał na siebie uwagę. iPada Pro nie spodziewam się używać w ten sposób, chociaż w samolocie nie narzekałem – było całkiem wygodnie.

Zauważyłem przez ostatnich kilka lat, że potrzebuję około tygodnia, aby przyzwyczaić się do nowego formatu iPada, nawet jeśli obracam się obrębie jednej przekątnej ekranu. Sama waga powoduje na tyle dużą różnicę, że przy zmianie na inny model uczyłem się nowego wygodnego dla mnie sposobu trzymania go. Na iPada Pro już dawno znalazłem sposób i najbardziej zaskoczył mnie fakt, że bardzo często używam go w ustawieniu poziomym. Podejrzewam, że wynika to z faktu, że ekran jest tak wysoki w pionie – dobrze, że ma proporcje 4:3 zamiast 3:2 czy 16:9, dzięki którym nie uderzam nim o sufit.

iPad Pro waży mniej więcej tyle, co pierwsza generacja iPada, z tą różnicą, że jest znacznie cieńszy, a waga rozłożona jest na o wiele większej powierzchni. To ma większe znaczenie, niż może się wydawać. W praktyce, iPada Pro mogę bez większych problemów trzymać jedną ręką, ale nie potrafię już jednocześnie przewijać ekranu kciukiem, tak jak robiłem to na Air 2 (to szczególnie dotyczy Twittera). Nie potrafię? Bzdura. Ten tekst właśnie sprawdzam i poprawiam na iPadzie Pro. Trzymam go w pionie lewą ręką, przewijam ekran lewym kciukiem, a w prawej trzymam szklaneczkę whiskey. Może to wpływ tego ostatniego?

Choć układ poziomy w Pro jest tak wygodny, nadal sporo czasu spędzam w pionie, a na klawiaturze nadal piszę kciukami. Nie jest tak wygodnie, jak na iPadzie Air 2 (mylę klawisz Kropki ze Slashem), ale w żaden sposób nie ograniczyło to mojej chęci pisania w ten sposób. Ekranowa klawiatura barw nabiera dopiero w układzie poziomym, w którym prawie osiąga rozmiar fizycznej klawiatury Apple Wireless. Nigdy nie przepadałem za pisaniem na niej w tym ustawieniu na iPadzie Air 2, ale Pro pod tym względem jest znakomity. Siedząc na kanapie, przyjmuję pozę „na Steve’a Jobsa” (jak prezentował pierwszego iPada, siedząc na scenie) i piszę już prawie bezwzrokowo.

Zagadką dla mnie jest fakt, że ekranowa klawiatura, niezależnie od ustawionego języka w iOS, zawsze przyjmuje układ amerykański, z poziomym klawiszem Enter oraz Backslashem pomiędzy nim, a Backspacem. Niestety, z tego ostatniego korzystam bardzo często i bez przerwy w niego nie trafiam – jest za wąski jak na mój gust. Układ amerykański jest dla mnie problematyczny, ponieważ na co dzień używam międzynarodowego UK, z pionowym Enterem. Skoro to jednak wszystko siedzi w oprogramowaniu, chciałbym, by Apple pozwoliło tu na niezależność – możliwość wyboru układu klawiszy niezależnie od ustawionego języka.

Zamiast laptopa?

Minęły trzy tygodnie odkąd używam iPada Pro i z każdym dniem uczę się czegoś nowego. Największym zaskoczeniem dla mnie jest fakt, że znacznie więcej rzeczy robię teraz na nim zamiast na Macu. Jeszcze nie 100% z moich zadań, bo do niektórych preferuję komfort myszki i skrótów klawiszowych w Photoshopie, ale zaskakująco dużo. Nie mogę doczekać się Smart Keyboard – to może wiele zmienić w tej kwestii, bo o ile Origami Workstation jest bardzo wygodny na stole, to na kolanach już mniej.

Prawda jest taka, że to, czy tablet zastąpi ludziom komputer, czy nie, zależy tylko od tego, jak bardzo mają otwarty umysł, czy są chętni na zmianę swojego workflow oraz od tego, co dokładnie robią na urządzeniu – jak nie wszystko da się zrobić na OS X czy Windows, tak samo iOS nie nadaje się do każdego zadania idealnie. Są jednak ludzie, którzy robią na nim absolutnie wszystko, łącznie z prowadzeniem całej firmy. Michał Śliwiński jest tego najlepszym przykładem. iPad Pro ułatwia przesiadkę, bo daje większe poczucie wolności na jego większym ekranie, ale należy pamiętać, że poza Smart Keyboard i Apple Pencil, każdy inny iPad oferuje dokładnie to samo, ale w mniej komfortowym wydaniu.

Dla kogo?

iPad Pro jest zdecydowanie mniej mobilny niż jego mniejsi bracia, co oznacza, że noszę go w torbie Knomo zamiast kopercie Mujjo. To może się jednak zmienić, jak tylko przyjadą do mnie dwa akcesoria, na które czekam. Dlatego właśnie będzie część druga tej recenzji.

W tej chwili mogę powiedzieć jedynie tyle, że jeśli ktoś chce lub musi korzystać z Apple Pencil (który na łopatki rozkłada dotychczasowe iOS-owe rozwiązania), to nie ma wyboru i to dla niego właśnie jest iPad Pro. Wszyscy inni powinni pójść do najbliższego Apple Store’a lub resellera i spędzić z nim pół godziny (tak, przynajmniej 30 minut, a nie dwie–trzy, które nie dadzą żadnego pojęcia o nim).

Mnie przekonał jeszcze w jednym względzie: znakomicie nadaje się do czytania komiksów!


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 1/2016


Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody. Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.


Dodaj komentarz

Jacek Kosiński napisał(a):

Czy iPad Pro nadaje sie do korzystania z Microsoft Remote Desktop ? Potrzebuje mobilnego urządzenia z którego dość często musze skorzystać z RDP do komputerów z Windowsem. Na chwilę obecna waham się pomiędzy MacBookiem 12 a własnie iPadem Pro. Które twoim zdaniem byłoby do tego lepsze ?

Moridin napisał(a):

Nie używałem tego nigdy na iOS, ani OS X, więc niestety nie pomogę. Tweetnij pytanie i daj mi cc to zrobię Ci RT.

Alek Sander napisał(a):

Łobosz…