iPad Pro (drugie wrażenia) z Apple Pencil (pierwsze wrażenia)

04/04/2016, 12:01 · · · 4

Minęło kolejnych kilka dni i muszę przyznać, że była to huśtawka emocji, jeśli chodzi o iPada Pro…

Najpierw zastanawiałem się, czy  nie jest jednak za duży i czy przypadkiem nie popełniłem błędu, kupując go. Niedługo później przywykłem do jego rozmiaru i znalazłem względnie wygodny sposób na czytanie i pisanie. Powoli też nauczyłem się klawiatury ekranowej – zarówno pisania kciukami w układzie pionowym, jak i bardziej tradycyjnie, w poziomym. Ciekawostką jest to, że ze względu na to, że wysokość ekranu w trybie landscape jest taka sama jak iPada Air w pionie, to często używam Pro w tym pierwszym – mieści wystarczająca dużo treści na ekranie, a w razie potrzeby otwieram drugą aplikację. Znakomicie sprawuje się też z Origami Workstation oraz zewnętrzną klawiaturą Apple Wireless.

Mój iPad Air 2 jest teraz jak iPad mini – wydaje się maleńki, a klawiatura tak niekompletna, że momentami zastanawiam się, jak mogłem z niego korzystać. Nie da się jednak podważyć jego wygody w obsłudze jedną ręką, w czym pomaga jego niewielka waga. Tutaj iPad Pro nie ma czego szukać – jest mniej więcej tak poręczny, jak iPad pierwszej generacji i najwygodniej podpiera się go na nodze. Jak już wspominałem, to akurat całkiem wygodne, bo jego duży rozmiar nie powoduje konieczności patrzenia na niego w dół.

blogXTAA2744

Jeśli chodzi o rodzinę iPadów, to jest w niej w tej chwili trzech członków: 7,9″, 9,7″ i 12,9″. Pierwszy z nich znakomicie nadaje się dla ludzi w biegu, którzy lubią czytać na nim na przykład książki. iPad Air 2 z kolei to narzędzie, na którym czytanie książek jest mniej wygodne, ale magazyny oraz zdjęcia nabierają blasku. Na Pro to wszystko jest spotęgowane – zdjęcia, filmy i magazyny są cudne. Te ostatnie na tyle, że chciałbym, byśmy mogli pozwolić sobie na wydawanie iMagazine w innym układzie, dostosowanym właśnie do tego dużego ekranu – jego powierzchnia i rozdzielczość pozwoliłaby na implementację kilku ciekawych pomysłów, które chodzą mi po głowie. Zapewne wszystkich pięciu czytelników z iPadami Pro bardzo by się z tego ucieszyło. iPad Pro przejmuje jeszcze jedno zadanie, czego mi dotychczas brakowało – otóż wybornie nadaje się do czytania komiksów. Jego ekran jest nawet nieznacznie większy od paru moich ulubionych pozycji. Air 2 niestety się do tego nie nadawał…

Jest jeszcze jedna ciekawa kwestia z iPadem Pro – wszyscy, którzy go pierwszy raz widzą, mówią, że jest za duży. Ale jak już zaczną z niego korzystać, to nie mogą się oderwać od tego ekranu. Jest w tej dodatkowej przestrzeni trzymanej w ręce coś, co urzeka człowieka. Choć jest mniej wygodnie i mniej praktycznie, to przyciąga wzrok niczym płomień ćmę. A potem nie puszcza…

blogXTAA2763

Apple Pencil

Wszystko, co napisałem powyżej, staje się całkowicie akceptowalne po paru minutach z Apple Pencil. Nie wiem, jak Apple to zrobiło, ale udało im się stworzyć po raz pierwszy narzędzie, które od dekad dopracowują takie firmy jak Wacom, a które jest od rozwiązań tejże firmy lepsze. Korzystałem w życiu z Intuosów i Cintiqów niejednokrotnie. Mam też mnóstwo różnych pisaków do iPada – od Fifty Three, Wacoma i paru innych, których producentów już nie pamiętam. Nadają się do kosza. Nawet mój ulubiony Pencil by Fifty Three.

Od razu zaznaczę, że nie jestem malarzem, ilustratorem, rysownikiem, kreskotworzycielem, płótnozapełniaczem – po prostu nie umiem rysować, choć kiedyś, dawno dawno temu, w galaktyce daleko daleko stąd, uczyłem się przez rok tej sztuki. Nauczyciel nie był zadowolony z moich postępów – ująłem to bardzo delikatnie – i na koniec semestru zasugerował, bym poszukał innych zajęć, które mogą mi bardziej odpowiadać. Gdybym tego nie zrobił, to wyrzuciłby mnie na zbity pysk.

Pomimo tych negatywnych doświadczeń mam ochotę zacząć się uczyć rysunku. Może dlatego, że to coś nowego. Może dlatego, że jak biorę Pencila do ręki, to technologia znika i przed sobą mam tylko ołówek i papier (ekran). Zaletą dodatkowo jest to, że nie muszę mieć pełnej szuflady sprzętu – wystarczy iPad, z którego i tak korzystam, oraz Pencil.

Jeśli chodzi o sam hardware, to jest zaskakująco duży – dłuższy nawet niż typowy ołówek. W mojej ręce leży bardzo wygodnie i nie jest za ciężki – nie wiem, jak odbiorą go zawodowcy, ale osobiście nie mam żadnych zastrzeżeń do niego. Ciekawostką jest to, że został wyważony tak, by przypadkiem nie stoczyć się ze stołu. Wbrew temu, co czytałem, ciężarki nie są na tyle ciężkie, że zatrzymają go zawsze i wszędzie – wystarczy mocniej go „rzucić” na stół i nawet przy niewielkiej sile poziomej spadnie ze stołu. Ale położony normalnie – nie ucieknie. Tam gdzie zwykle jest gumka, znajduje się kapturek trzymany magnesem, a pod nim złącze Lightning. Można go ładować bezpośrednio z iPada Pro (podłączenie do portu wyzwala również procedurę parowania przez Bluetooth), ale osobiście polecam wyjąć beczkę z pudełka, która na obu końcach ma żeńskie Lightning, co pozwala naładować go z kabla. Nie jestem w stanie wypowiedzieć się jeszcze na temat żywotności samej baterii, ale zapowiada się świetnie.

blogXTAA2746

Największym zaskoczeniem dla mnie było jednak coś innego. Otóż spodziewałem się doświadczeń takich jak z innymi stylusami – mazianie czymś śliskim po szkle. A tak nie jest! Nie wiem, czy to wynika tylko z końcówki Pencila, czy też samo szkło iPada ma inną fakturę, ale jest to coś pośredniego między kartką papieru a ekranem. Nie potrafię tego opisać, ale całość odbieram bardzo pozytywnie.

Pencil niestety ma też kilka wad. Jest przede wszystkim bardzo drogi i trudno dostępny – to, że udało mi się go kupić, zawdzięczam tylko iSpotowi, który dostał ich garstkę na całą Polskę. A moje zamówienie w Apple Store może zostanie zrealizowane do końca roku. Nie anulowałem go, bo jeśli coś przypadkiem się zepsuje, to łatwo drugiego nie dostanę, wolę więc mieć backup. Po trzecie konstrukcja wydaje się wrażliwa na upadki – nie wątpię, że będę miał okazję tego doświadczyć na własnej skórze. Mam tylko nadzieję, że się przyjemnie rozczaruję. Na szczęście w komplecie Apple dostarczyło zapasową końcówkę, ale jeszcze nie widziałem, aby można było je kupić osobno. Na koniec mam jeszcze jedno duże spostrzeżenie: Pencil nie ma żadnego etui ani sposobu doczepienia go do iPada Pro, chyba że posiadamy Smart Cover, do którego powierzchni się przyczepia dzięki magnesom (ale niezbyt solidnie). Pod tym względem Surface Pro 4 znacznie lepiej to rozwiązał, chociaż również nie idealnie.

Zaskoczyła mnie implementacja samego Pencila w aplikacjach trzecich. Z Apple’owych obecnie jest wspierany tylko przez Notatki i muszę powiedzieć, że osoby, które nad nimi pracowały, wykonały kawał dobrej roboty. Spisują się lepiej niż Adobe Sketch, Art Studio, Procreate, Notability czy Evernote – są najbardziej responsywne, dzięki czemu nie ma się wrażenia, że po przejechaniu Pencilem czekamy na pojawienie się kreski. Pozostałe przeze mnie wymienione w tym względzie są lepsze i gorsze, ale podpowiem, że Evernote ma przed sobą długą drogę.

Rysowanie to jedno, ale ciekawy byłem, czy iPad Pro z Pencilem nada się jako narzędzie do pisania odręcznych notatek. TL;DR jest taki, że TAK! Zdecydowanie tak! Ekran i rysik są na tyle czułe, a kreska może być na tyle cienka, że mogę pisać na ekranie zupełnie tak, jak to robię na kartce papieru. Jak dodamy do tego wsparcie do adnotacji PDF-ów, Markup w Mailu i innych programach, to zaczyna się robić bardzo interesująco, szczególnie dla studentów.

W tej chwili brakuje mi tylko jednego: programu, który weźmie moje odręczne pismo i stworzy z niego plik z tekstem komputerowym, który mogę w przyszłości wykorzystać. Na przykład do pisania artykułów do iMagazine. Jeśli coś takiego zobaczycie, to dajcie mi znać natychmiast!


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 12/2015



4

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.