Nowy Kindle Oasis – subiektywne przemyślenia

13/04/2016, 20:40 · · · 5

Zawsze lubiłem czytać. Nie wiem skąd mi się to wzięło – rodzice jakoś specjalnie mnie do tego nie zachęcali – ale odkąd pamiętam, to siedziałem z nosem w książce przy każdej możliwej okazji. Czytałem w drodze do szkoły – w autobusie lub tramwaju – nawet jak tłok był tak duży, że nie musiałem się niczego trzymać. Czytałem na stronie oraz w wannie – to był zresztą jedyny powód, dla którego preferowałem kąpiel od prysznica, bo miałem łazienkę dla siebie i nikt mi nie przeszkadzał. Czytałem przy śniadaniu, obiedzie i kolacji – tak bardzo ignorowałem krytyczne uwagi, jakie zbierałem za tę czynność, że w końcu rodzina to po prostu zaakceptowała i dała mi spokój.

Zawsze lubiłem czytać, ale jak przestałem nosić plecak, to z czasem coraz rzadziej brałem ze sobą książkę pod pachę. Na szczęście w 2011 roku zdecydowałem się na swojego pierwszego Kindle – niektórzy nazywają go Kindle 4, a inni Classic – który spowodował, że wróciłem do czytania. Przez kolejne lata wymieniłem go na model Paperwhite pierwszej generacji, a następnie na Voyage, z którego jestem niezwykle zadowolony. Pomimo tego, czekałem z niecierpliwością na Oasis – rodzina Kindle wzbudza u mnie pozytywne emocje, pomimo tego, że daleko jej do ideału, szczególnie w kwestii typografii – ponieważ oczekiwałem, że kupię nowy model. Niestety, tak się nie stanie.

Kindle_Oasis_Hero03_US_Store_CMYK-1024x768

Plusy

Na zdecydowany plus należy zaliczyć niewielkie wymiary Oasisa. Jest blisko dwukrotnie cieńszy niż iPhone (w najcieńszym miejscu oczywiście) i pomimo że zachował 6” ekran, to ma znacznie mniejsze ramki wokół niego. Jest też lżejszy – to świetny krok. Ostatnią świetną cechą jest to, że na jednym ładowaniu powinien wytrzymać około dwóch miesięcy – Voyage zdycha po dwóch tygodniach, co często niestety nie wystarcza na wyjazd trzytygodniowy wakacyjny i powoduje, że muszę ze sobą brać kabel microUSB tylko dla niego.

Kindle_Oasis_Hero02_US_Store_RGB-1024x768

Minusy

Niestety, ekran ma jedną ogromną wadę, która go dla mnie dyskwalifikuje. Z opisu Amazona wynika, że pomimo iż dodali dodatkowe LED-y, aby podświetlenie było bardziej równomierne niż w Voyage, to zniknął czujnik natężenia światła, który automatycznie je regulował. To największy plus jaki zauważyłem po przesiadce z Paperwhite na Voyage i za nic w świecie bym z tego nie zrezygnował.

Do wad można też zaliczyć cenę, o blisko $100 wyższą niż świetny Voyage. No i niestety zabrakło też jeszcze jednej rzeczy, której mi ogromnie brakuje – wodoodporności. Wspominałem już, że czytałem w wannie, ale nie dodałem, że robiłem to też na brzegu basenu, będąc w połowie zanurzonym; na brzegu plaży, omywany przez fale; i innych tym podobnych idealnych do czytania miejscach. Szkoda.

blogXTAA1496

A zatem…

Gdyby Oasis był wodoodporny i miał czujnik natężenia światła, to zamiast pisać te słowa, składałbym zamówienie. Ale nie jest i nie ma, więc nie składam, a piszę.

Pozostaje mi tylko polecić Voyage, właśnie ze względu na czujnik oraz to, że ma płaski ekran, bez zagłębień. Oasis bym sobie odpuścił, chyba że te kilka milimetrów w rozmiarze i kilkadziesiąt gramów robi Wam różnicę.

blogXTAA1494



5

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.