iMagazine

Ulysses dla Mac, iPhone i iPad

09/05/2016, 10:52 · · · 0

Wielkie znaczenie przypisuję mojemu narzędziu do pisania – większą uwagę poświęcam wyłącznie mojemu klientowi do Twittera, w tym przypadku Tweetbotowi [Mac/iOS], bez którego prawdopodobnie nie korzystałbym w ogóle z tego serwisu.

Kiedyś moim faworytem był Byword, który został niedługo później zastąpiony przez iA Writera. Ten ustąpił miejsca iA Writerowi Pro, z kolei niedawno uaktualnionemu do wersji 3.0; niestety, wiele rzeczy się w niej posypało. Pierwszą i największą, niemiłosiernie mnie w niej irytującą, jest to, że szerokość pisanego tekstu zajmuje prawie całe okno na iPadach. To bardzo niewygodne, a już szczególnie na ogromnym 12,9″ ekranie iPada Pro.

Z Ulyssesem miałem pierwsze doświadczenie pod OS X, zaraz po jego debiucie. Niestety brakowało brata synchronizującego zapisane treści w wersji na OS X z wersją na iOS. iA Writer stracił moją miłość jakiś czas wcześniej, ze względu na wspomniane zmiany. Przez jakiś czas pracowałem dwutorowo, a pliki synchronizowałem przez Dropboxa. Niestety, iPadowy Ulysses nie wspiera na iOS tego ostatniego, posiłkowałem się więc iA Writerem. Niedawno jednak delikatnie zmieniłem swój workflow zaraz po tym, jak pojawiła się informacja, że pojawiła się beta Ulyssesa na iPhone’a. Dobrą wiadomością było też to, że nie będzie to osobny program, tylko wersja iPadowa, która otrzyma wsparcie dla iPhone’a i tym samym stanie się aplikacją uniwersalną.

Dzisiaj już w zasadzie w 100% korzystam z Ulyssesa dla Mac i iOS na wszystkich swoich urządzeniach. Jedyna różnica polega na tym, że do trzymania edytowanych dokumentów korzystam z iClouda (wspieranego w pełni przez Ulyssesa), a dopiero na sam koniec, przed ich eksportem z Markdown do formatów takich, jak .docx, .pdf czy .html, przenoszę je w odpowiednie miejsce na „dropsie”.

Trudno dokładnie powiedzieć, dlaczego Ulysses mnie urzekł, a iA Writer zniechęcił, ale tajemnica prawdopodobnie leży w ich wyglądzie. W tym ostatnim twórcy narzucają wygląd programu, wraz z używanym fontem. Są zalety tego rozwiązania, ale i wady – kiedy twórcy zrobią coś, co Ci się nie podoba, możesz jedynie zmienić narzędzie na inne. Ulysses ma za to wsparcie dla motywów, wraz z możliwością tworzenia własnych (lub edytowania istniejących). Na ich stronach ponadto istnieje pokaźna lista gotowych tematów do pobrania.

Pomimo swoich największych wad – braku wsparcia dla Dropboxa na iOS oraz wysokiej ceny w porównaniu do konkurencji – Ulysses jest dla mnie obecnie najlepszym kompromisem na rynku do przelewania „słów na papier”. Oferuje też znacznie lepsze zarządzanie dokumentami dzięki możliwości tworzenia osobnych arkuszy, które następnie można łączyć w jeden. A jeśli chodzi o konkurencję, to nie do końca podoba mi się kierunek, jaki obrali twórcy iA Writera pod względem designu UI, a twórca Byword zdaje się nie mieć pomysłu na przyszłość programu – aplikacja nadal działa bardzo solidnie, ale też nie rozwija się tak, jakbym sobie tego życzył.


Ulysses – Mac – €44,99
Ulysses – iOS – €24,99

iA Writer – Mac – €9,99
iA Writer – iOS – €4,99

Byword – Mac – €11,99
Byword – iOS – €5,99


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 2/2016

0

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody. Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o