Koniec iPhone’a jakiego znamy?

19/05/2016, 16:00 · · · 20

Premiera kolejnej generacji iPhone’a jest coraz bliżej. Dzieli nas od niej już około czterech miesięcy, a to oznacza, że zaczyna pojawiać się coraz więcej informacji – przecieków, spekulacji i przewidywań. Część z nich wypływa z linii produkcyjnych w Azji, ale zdarzają się też bardziej wiarygodne z USA, czasami nawet bezpośrednio z Cupertino.

Jak pokazały ostatnie wyniki finansowe Apple, rynek iPhone’a jest już dojrzały. Tim Cook też mocno przeliczył się z zeszłorocznym, niespodziewanym, skokiem sprzedaży i przy okazji pomylił się co do ilości osób, które przesiadły się nie „na iPhone’a”, ale „na iPhone’a z większym ekranem” – na modele 4.7″ i 5.5″. Jednocześnie zupełnie przegapił fakt, że ludzie nie wymieniają już smartfonów raz na dwa lata, zgodnie z kontraktem u operatora, ale nawet raz na cztery. W tym roku już nie będzie tak różowo (żart niezamierzony), a ponieważ wkraczamy w dziesiątą generację smartfona Apple, jego przyszłość może się zmienić, na co zresztą wskazują informacje z niezależnych źródeł.

Na przestrzeni ostatnich tygodni temu pojawiło się kilka teorii. Jedną z nich była, że „iPhone 7” pojawi się w trzech wersjach – 4,7″ z normalnym aparatem, 5,5″ Plus z normalnym aparatem, i 5,5″ Pro ze Smart Connector, większą ilością RAM-u i aparatem wyposażonym w dwa obiektywy oraz matryce. Ta później ewoluowała w dwa modele – 4,7″ oraz 5,5″ Plus z dwuobiektywowym setupem dla każdej wersji. Miałem swoje wątpliwości co do pierwszej, ale druga już wydawała mi się bardziej realna. Rzecz w tym, że pojawiła się również informacja jakoby iPhone w 2016 roku miał być w większości taki sam jak model 6 i 6s z 2014 i 2015. Trzeci raz ten sam design?! Prawdziwy przełom miałby nastąpić dopiero w 2017 roku, kiedy Apple pokazałoby zupełnie nowy model z paroma innowacjami. Nie dałem temu wiary… dopóki nie odsłuchałem ostatniego odcinka The Talk Show z Johnem Gruberem i Benem Thompsonem, gdy wczoraj wracałem z Google I/O 2016.

John w tym odcinku zdradza, że od niezależnego źródła usłyszał kilka ciekawych informacji. Potwierdza fakt, że w tym roku – 2016 – iPhone prawdopodobnie będzie przypominał obecny model. W zasadzie, to nie byłoby nawet precedensem – przecież dopiero co pojawił się pierwszy iPhone wykorzystujący ten sam design, co dwóch poprzedników: model SE. Przekazał też, że jego źródło poinformowało go o tym, że model przewidziany w 2017 roku będzie miał kilka innowacji. Po pierwsze, rzekomo przycisk Home z Touch ID będzie zintegrowany z ekranem, a to oznacza koniec tego charakterystycznego elementu. Co więcej, wszystkie czujniki na przedniej ściance, wraz z głośnikiem do prowadzenia rozmów, również znikną pod przednią taflą szkła. Jak? Nie wiemy. Ale przyznaję, że to byłoby coś. Gruber wspomina jednak, że nie wie czy to oznacza, że w ramach obecnego rozmiaru iPhone’a, powiększy się ekran wypełniając „pustą przestrzeń”, czy zniknie „bródka” i „czoło”, a sam telefon stanie się mniejszy, trochę na wzór androidowej konkurencji, wokół niezmienionego wyświetlacza.

Jeśli wydarzenia potoczą się zgodnie z powyższym scenariuszem, to jestem niezwykle ciekawy jak Apple „sprzeda” na scenie nowego iPhone’a. Ciekawe czy będzie się w ogóle nazywał „iPhone 7”. Od czasu modelu 3G/3GS, każdy design iPhone’a miał dwuletni cykl – nowy numer, powtórzony rok później z doklejoną literką „S”, tj. 4/4S, 5/5S, 6/6S… Może tym razem pojawi się 6SE, albo SE 4,7″, wzorem nowego czterocalowca i iPadów Pro?


Niezależnie, jeśli tak się rzeczywiście stanie, to prawdopodobnie drugi raz w swoim życiu nie będę wymieniał telefonu na nowszy model po roku1, no chyba, że aparat lub wewnętrzne zmiany w iPhonie 2016 mnie do tego przekonają. Ale na iPhone’a 2017 rzucę się jak szczerbaty na suchara.

  1. Pierwszy raz było przy okazji iPhone’a 3G – poczekałem na model 3GS.
20

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.