Holdit dla Niej i dla Niego

28/05/2016, 14:02 · · · 0

Torba na ramię jest najbardziej praktyczna, plecak najzdrowszy dla kręgosłupa, ale do płaszcza czy garnituru ani jedno, ani drugie nieszczególnie pasuje. Pozostaje więc torba do ręki – Holdit oferuje takie, które są nie tylko eleganckie, ale i stworzone z myślą o komputerach.

Holdit to nowa marka na polskim rynku. Spośród konkurencji wyróżnia się nie tylko elegancją, ale i ceną, którą można określić mianem przystępnej. Brakowało mi czegoś takiego – nie chcę iść po elegancką torbę do Ochnika czy innego Wittchena, bo produkty tych firm choć ładne, to do elektroniki pasują co najwyżej średnio. Mam wrażenie, że wspomniani producenci zbyt mocno bazują na klasycznych, codziennych i uniwersalnych torbach, a zbyt mało uwagi poświęcają temu, czy rzeczywiście będą one dopasowane do wymagań, jakie stawia zabieranie ze sobą komputera. W torbach Holdit wygląda to inaczej, i choć na pierwszy rzut oka zaprojektowane są standardowo, to po kilku dniach używania to, co początkowo wydawało się delikatną różnicą względem toreb tworzonych przez specjalistów od galanterii skórzanej, zmienia się w przepaść.

holdit-2

Do sprawdzenia dostałem dwa modele, jeden męski, a drugi damski. Różnice pomiędzy nimi sprowadzają się do wzornictwa i odmiennego rozmieszczenia kieszeni, obie wykonano jednak z tą samą, wysoką precyzją, z materiałów dobrej jakości. Obrońców zwierząt ucieszy fakt, że do ich produkcji nie wykorzystano naturalnej skóry. Sam zdecydowanie wolałbym „prawdziwą”, jednak rozumiem, że miałoby to duży wpływ na cenę, a ta miała być utrzymana na określonym, nieprzesadnie wysokim poziomie. Syntetyczna skóra robi dobre wrażenie, jest elastyczna i przyjemna w dotyku, trudno natomiast oceniać mi jej wytrzymałość, używałem torby zbyt krótko, by móc to sprawdzić. W męskiej, większej wersji, szwy są nieco wyraźniejsze i bardziej wyeksponowane, w obu przypadkach wykonano je jednak nicią w kolorze pozostałych materiałów. Paleta barw jest ograniczona – oba modele dostępne są w dokładnie tych samych kolorach, co Ford T w początkowych latach produkcji.

holdit-4

Model męski i damski różnią się wymiarami – większa torba zmieści komputer z ekranem o przekątnej do 15,6 cala (musi być jednak dość płaski, gruby, 13-calowy PC nie ma tam zbyt wiele luzu), natomiast do mniejszej zapakujemy 14-calowego laptopa. W obu torbach zabrakło kieszeni na tablet, czego bardzo mi brakuje. Na pochwałę zasługuje sama komora laptopa, której ściana została usztywniona tak, by zarówno do zapchanej, jak i do pustej torby dało się równie wygodnie wsunąć komputer. Zewnętrzne ściany również są wzmocnione, przez co zachowują swój kształt niezależnie od ilości rzeczy wewnątrz. Kieszeń ma też niewielkie zamknięcie na gumkę i rzep, to jednak nieszczególnie się sprawdza, czasem zapina się przypadkowo i utrudnia schowanie urządzenia. Dodatkowo w głównej komorze obu toreb mieści się sporo dokumentów w formacie A4 (plik 500 kartek nie jest problemem), a dzięki sztywnym ścianom nie ma ryzyka, że ich strony się pozaginają. Dodatkowo wewnątrz obu toreb znalazły się kieszenie na mniejsze urządzenia – w męskiej umieszczono jedną, zamykaną na suwak, w damskiej natomiast oprócz dużej, również na suwak, dwie otwarte naszyto na ścianę.

holdit-1

Mniejsza torba jest z zewnątrz gładka, natomiast w większej dodano jeszcze dwie przegrody. Pierwsza z nich jest otwarta, ma jedynie niewielkie zapięcie na magnes i suwak na dole. Po rozsunięciu go kieszeń zamienia się w uchwyt do zamocowania na stelażu walizki. Druga komora ma wewnątrz dwie małe kieszonki o wymiarach dopasowanych zarówno do sporego smartfona, jak i do powerbanku czy mobilnego routera. Pozostaje w niej też wiele miejsca na inne, luźno wrzucone przedmioty. Obie torby mają też uchwyty na pasek na ramię, jednak tylko w jednej wersji przypadł mi on do gustu. W damskim modelu cały zrobiony jest z jednolitej skóry syntetycznej, dzięki czemu jest spójny z wzornictwem torby. Do męskiego modelu dodano pasek z dużą, przesuwaną nakładką na ramię, która przypomina rozwiązania z toreb dodawanych jako gratis do laptopów. Ani nie spełnia ona swojej funkcji, bo bez przerwy się przesuwa, ani też nie wygląda dobrze. Pasek z damskigo modelu wypada więc o niebo lepiej. Obie torby nadrabiają natomiast detalami. Dzięki skośnym przeszyciom uszu torby, te nie składają się do środka, ułatwiając tym samym pakowanie. Mniejszy model ma suwak biegnący przez trzy krawędzie, co może i jest zbędnym (pod względem walorów użytkowych) zabiegiem, ale wygląda świetnie.

Holdit pokazuje, że torba wcale nie musi być droga, by wyglądać elegancko i zgrywać się z formalnym strojem. Oba modele, dostępne jedynie w czerni, pasować będą do wielu zestawień kolorów, nie pogardziłbym jednak rozszerzeniem oferty o kolejne kolory. Wydawać by się mogło, że w przypadku tak prostego dodatku projektanci nie mają szerokiego pola do popisu, okazuje się jednak, że w kwestii wygody można zdziałać naprawdę wiele. Dużo istotniejszą cechą jest dla mnie komfort codziennego korzystania z torby, niż to, z jakiego materiału ją zrobiono. I właśnie tu Holdit wypada doskonale.

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 03/2016



0

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac