iPhone 7 i brak gniazda audio – czarny scenariusz

31/05/2016, 13:01 · · · 22

Przez moment się łudziłem. OK, trwało to dłużej niż moment, ale serio myślałem, że to tylko plotka. Niestety, z każdym dniem, gdy pojawiają się kolejne plotki i na świat wypływają kolejne rysunki techniczne lub szpiegowskie zdjęcia, musimy przygotować się na nieuchronne – Apple rezygnuje ze starego, dobrego złącza Jack.

Dlaczego? W sumie nie wiem. Nie trafiają do mnie argumenty, że iPhone będzie cieńszy, bo wszystkie wycieki pokazują, że będzie podobnej, jeśli nie takiej samej grubości jak 6/6S.

Screenshot-2016-04-27-at-19.28.54-1200x806

W takim razie dlaczego rezygnują z niego? Bo jest reliktem minionej epoki? Dla mnie jest to bardzo dziwna i niezrozumiała decyzja.

Jednym ruchem Apple zabija to, co było do tej pory ich siłą – muzykę. Tak, taka jest prawda. Wiele osób używało iPodów, a teraz właśnie iPhone’ów do słuchania muzyki. Muzyka była częścią ich życia. Apple w zasadzie stworzyło cały przemysł z tym związany. Ludzie kochający muzykę mogli, w zależności od zasobności swojego portfela i preferencji, kupić praktycznie dowolne słuchawki i cieszyć się dźwiękiem. Klienci kupowali miliony słuchawek, które różniły się kształtem, kolorem, funkcjami, a przede wszystkim właśnie dźwiękiem. Były słuchawki nauszne, wokółuszne, dokanałowe, douszne, sportowe, i tak dalej. Sam mam kilka, których używam w zależności od aktywności jaką w danym momencie uprawiam i nastroju jaki akurat mam.

Ale to już koniec. Już nie będziemy mogli cieszyć się swoimi ulubionymi słuchawkami, które kupiliśmy za spore pieniądze. Czas na zmianę. Czy dobrą? Wątpię. Teraz będziemy musieli używać słuchawek podłączanych do złącza Lightning lub bezprzewodowych.

Te pierwsze są na razie prawie nieobecne na rynku. Oczywiście we wrześniu oczekuję wysypu nowości i wtedy przekonamy się jak jest, a skończy się prawdopodobnie na wydaniu kolejnych pieniądzy. Te drugie są od dawna, na Bluetooth ale… właśnie, zawsze będą miały gorszą jakość dźwięku. Osoby serio słuchające muzyki zawsze, bezbłędnie wyczuwają różnicę i wybiorą te na kablu.

2016429122518683

Zapewne będzie jakaś możliwość podłączenia naszych „starych” słuchawek, przez przejściówkę za jedyne 299 PLN. Dzięki niej będziemy mieli piękny dynks dyndający się na kablu pomiędzy telefonem, a słuchawkami. Ciekawe jak będzie wtedy z mikrofonem i pilotem w naszych ulubionych słuchawkach. Obstawiam, że nie będzie działać… Druga kwestia to ładowanie. Jakoś nie wyobrażam sobie jednoczesnego ładowania i słuchania muzyki ze słuchawek, no chyba, że wybierzemy inna przejściówkę z opcją podłączenia kabla zasilającego za jedyne 399 PLN.

Nie oszukujmy się, jest to bardzo słabe rozwiązanie i nie mające nic wspólnego z logiką. A tam gdzie nic nie jest logiczne, to chodzi oczywiście o pieniądze. Chodzi tylko o to, abyśmy ponownie byli zmuszeni do zapłacenia za nowe słuchawki, które będą oczywiście certyfikowane, a jak nie będziemy chcieli, to będziemy musieli kupić przynajmniej przejściówkę. W każdym przypadku kasa w Apple będzie na plusie.

#iPadPro i #smartcover od iPada Air

Film zamieszczony przez użytkownika Dominik Lada (@dominoaqq)

Po ostatniej akcji ze Smart Coverami do iPada Pro, które różnią się tylko tym od starych modeli, że mają zmienione bieguny w magnesach, przez co wymuszony zostaje kolejny zakup, coraz mniej to wszystko zaczyna mi się podobać. Zaczynam odnosić wrażenie, że coraz bardziej o sprzęcie zaczynają decydować księgowi. Już kiedyś taki scenariusz miał miejsce, a jak to się skończyło – wiemy. Dziwi mnie to tym bardziej, że konkurencja, przede wszystkim Androidowa, wypuszcza coraz lepsze słuchawki, z coraz lepszymi parametrami audio. Popatrzcie chociażby na HTC 10 z wbudowanym DAC lub LG G5 – do nich będziemy mogli podłączyć nasze ukochane słuchawki bez kombinacji i komplikacji. Ciekawe ile osób tak zrobi…

22

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, fanatyk sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, poza tym ma świra na punkcie fotografii i dobrej kuchni. Współzałożyciel i "rednacz" iMagazine - @dominiklada