iMagazine

Renault Talisman

11/06/2016, 12:00 · · · 0

Zapewne jak większość naszych czytelników i czytelniczek jestem fanem motoryzacji. Nie można mnie jednak nazwać znawcą. Nie interesują mnie cyferki i osiągi, naprawić większości aut pewnie też nie byłbym w stanie. Chociaż koło zmienię! W samochodzie czuję się za to bardzo dobrze i nawet stojąc w korku, potrafię się cieszyć, że mogę siedzieć w ciekawym aucie. Taki był dla mnie Renault Talisman.

Od półtora roku nie mam własnego auta. To, które ostatnio miałem, było już stare i nie dawało frajdy w żaden, nawet najmniejszy sposób. W sumie to nie miało wiele zalet, ale było własne i wiele przygód w nim przeżyłem — w tym leżenie na boku w rowie. Tęsknię za tym, by mieć samochód na co dzień, gdyż siedzenie za kółkiem zawsze sprawia mi ogromną radość, jednak nie jest mi on teraz aż tak bardzo potrzebny. Głównie przydałby się w weekendy, jeśli więc naprawdę zachodzi taka potrzeba, pożyczam auto od rodziny. Mimo to noszę się z zamiarem kupna samochodu w przyszłości, dlatego ciekaw jestem, jakie są teraz auta na rynku. Wizualnie zawsze podobały mi się marki francuskie, ale wiadomo, co się o nich mówi. Ogólnie auta z kraju znad Sekwany mają łatkę pojazdów awaryjnych, które większość czasu spędzają w serwisie zamiast na drodze. Prawda jest niestety taka, że można to powiedzieć teraz o autach niemal każdego producenta. Są one w dzisiejszych czasach napakowane taką ilością elektroniki, że niemal nie ma możliwości, by coś się nie zepsuło. Na dodatek sami tego nie naprawimy. Trzeba podpiąć cały system pod komputer w serwisie. Takie czasy.

rt-3

Dziś modne są samochody ECO. Wielkie jednostki napędowe zastąpiono małymi silnikami, z wieloma turbinami, dzięki którym osiągana jest duża moc. Mają one mało palić i być właśnie bardziej ekologiczne. Z własnego doświadczenia wiem, że niekoniecznie się to sprawdza, gdyż auta wcale mniej nie palą, a jazda nimi nie jest ani bardziej dynamiczna, ani przyjemniejsza. Osobiście o wiele bardziej pasuje mi trend produkowania aut hybrydowych lub w pełni elektrycznych. Jest to jednak moja subiektywna opinia.

Renault Talisman to samochód, który po pierwsze jest francuski, a po drugie ma się wpisywać w auto bardziej ekologiczne. Został on zaprezentowany w zeszłym roku, a do sprzedaży w Polsce wszedł w pierwszym kwartale 2016. Jest to bezpośredni następca modelu Laguna, który po wielu latach i kilku generacjach został wycofany z oferty francuskiego producenta. Talisman należy do segmentu D, ale ma również być bardziej luksusowy niż przeciętni jego reprezentanci. Jeśli chodzi o wyposażenie, to bliżej mu do niemieckich aut typu VW Passat, Škoda Superb czy Audi A4 niż do japońskich Toyot Avensis czy Mazdy 6. Przyznam, że podczas pierwszej jazdy tym modelem poczułem, że jadę czymś, co do tanich nie należy i jest wykonane dość porządnie oraz przyzwoicie wyposażone. Jeśli o takie wrażenia chodziło producentowi, to w moim przypadku się udało. Renault oferuje samochód w dwóch wersjach nadwozia: sedan i kombi. Jeździłem sedanem, choć osobiście wolałbym kombi. Do wyboru mamy pięć wersji silnikowych: dwa benzynowe o mocy 150 i 200 KM oraz trzy wysokoprężne o mocy 110, 130 i 160 KM — ueździłem wersją benzynową o mocy 150 KM, z 7-biegową, automatyczną, dwusprzęgłową skrzynią EDC. Wiele lat temu nie bylem fanem skrzyń automatycznych — zmieniło się to przy okazji mojej wizyty w USA, gdzie przekonałem się do ich wygody. Dzisiejsze skrzynie automatyczne są znakomite i argument zwolenników skrzyń manualnych, że nie da się w takich autach poszaleć, nie ma według mnie racji bytu. Moim zdaniem, dzisiejsze skrzynie automatycznie są o wiele lepsze od skrzyń manualnych. Choć ich minusem jest to, że auto będzie nam trochę więcej palić.

rt-2

Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy przy Talismanie, jest jego wygląd. Uważam, że nowe auto od Renault jest śliczne. Zresztą wiele ich aktualnych modeli bardzo mi się podoba, głównie za sprawą przednich i tylnych świateł. Innym przykładem jest nowe Mégane. Linia auta mówi nam, że jest ono nie tylko wygodne i eleganckie, ale może również pokazać pazur. Może nie jest on ostry jak brzytwa, ale pokaleczyć się można. Również wnętrze auta jest ciekawe. Choć na pierwszy rzut oka nie zachwyca i nie szokuje, to widać, że twórcom auta zależało na osiągnięciu efektu minimalizmu. Nie ma tu wielu gałek, przycisków i innych niepotrzebnych rzeczy. Fizycznie mamy właściwie tylko to, co jest nam potrzebne. Cała reszta jest sterowana z ogromnego ekranu, o którym jednak za chwilę. W samochodzie doświadczymy sporo miejsca na nogi i głowę, zarówno u kierowcy, jak i u pasażerów — jadących z przodu i z tyłu.

Przyznam, że Talisman dobrze się prowadzi. Choć jest to, zgodne z tradycją — typowe auto francuskie ma być raczej wygodną kanapą na kółkach niż przyklejonym do jezdni gokartem. Mnie to nie przeszkadza. Dla mnie samochód ma być przede wszystkim komfortowy i funkcjonalny. Mam się w nim przemieścić z punktu A do punktu B i nie wytrząść sobie po drodze tyłka. Tak, wiem, nudziarz ze mnie. Choć ten oto Francuz nie dał mi ogromnej frajdy z jazdy, to była to jazda przyjemna, zarówno w mieście, jak i w trasie. Odzwyczaiłem się nieco od jazdy większym samochodem i momentami nie wyczuwałem w nim prędkości, z jaką jechałem — co niestety zakończyło się otrzymaniem mandatu. W mieście bez problemów można jeździć dynamicznie, co według mnie jest bardzo ważne, a jeśli już staniemy w korku, to czas ten może nam uprzyjemnić fotel z masażem. Zaparkowanie nie stwarzało większych problemów, choć Smart to nie jest. Stwierdziłem jednak, że trzeba sprawdzić, jak auto zachowuje się w trasie. Postanowiłem się nim poruszać po różnych rodzajach dróg i z różnymi prędkościami. Kiedy miało być komfortowo, było. Jak trzeba było kogoś wyprzedzić, nie było z tym najmniejszego problemu. Uważam jednak, że powinien tu się znaleźć inny motor niż 1,6 litra w benzynie. Niby 150 KM, ale tu powinno być przynajmniej 2–2,5 litra i byłoby od razu lepiej. Pamiętajmy jednak – to ECO.

rt-6

Warto również wspomnieć o tym, czym Talisman się wyróżnia, a wyróżnia się systemami. Pierwszy z nich to system czterech kół skrętnych 4Control z układem Electronic Damper Control, który steruje zawieszeniem. Dzięki niemu auto naprawdę dobrze się prowadzi i jest stabilne przy wchodzeniu w zakręty. Jest pewne i zwrotne. Kolejnym,jest system Multi-Sense. Jego zastosowanie pozwoliło na koordynację pracy niemal wszystkich układów wpływających na komfort, bezpieczeństwo czy też precyzję prowadzenia — oprócz wspomnianego już systemu 4Control i adaptacyjnego zawieszenia steruje też pracą układów napędowego i kierowniczego, urządzeniami pokładowymi, dźwiękiem pracy jednostki i oświetleniem wnętrza. Każdy znajdzie w tych ustawieniach coś dla siebie. Dostępnych jest kilka profili zaprogramowanych fabrycznie, ale mamy również jeden, w którym wszystko będziemy w stanie ustawić sami, według naszych preferencji. Trochę mi to zajęło, ale znalazłem profil odpowiedni dla siebie.

rt-5

Jeśli chodzi o multimedia, to całością zarządza system R-Link 2, który obsłużymy z montowanego pionowo ekranu, o przekątnej 8,7 cala. Przyznam, że jego obsługa była prawdziwą przyjemnością. Znajdziemy tam oczywiście standardowe funkcje, takie jak: nawigacja, radio, obsługa CD, muzyki ze źródła Bluetooth czy telefon z zestawem głośnomówiącym. Dodatkowo, po podłączeniu kablem USB, będziemy mogli sobie na nim przejrzeć zdjęcia czy filmy z telefonu. Nie do końca widzę sens w zastosowaniu tego, ale na pewno znajdą się tacy, którzy zrobią z tego użytek. Wrócę jeszcze na chwilę do nawigacji, która jest jedną z lepszych, jakie miałem przyjemność w ostatnim czasie testować. Duża, czytelna, dokładna. Adresy znajdowała bez problemu, dawała podpowiedzi, wskazywała, którym pasem mam jechać przed skrętem lub zjazdem oraz często pokazywała wizualizacje wiaduktów. Systemy nawigacji z aut niemieckich nie dorastają jej do pięt — również pod względem aktualizacji. R-Link 2 to również zmiana rozmaitych ustawień samochodu i dostęp do komputera pokładowego. Choć miał on kilka drobnych wad, to przypadł mi do gustu, przede wszystkim pod kątem funkcjonalności oraz obsługi.

rt-9

Renault Talisman to naprawdę bardzo ciekawe auto. Ładne, w wielu elementach wręcz niemieckie, ale wciąż zachowujące odwagę francuską. Nie jest to może Citroën, który naprawdę nie boi się szaleństw pod względem designu, ale czuć tu nutkę ekstrawagancji. Prowadzi się dobrze i jest bogato wyposażony. Nie należy niestety do tanich, ale dziś chyba nie da się kupić tanio nowego auta, a już na pewno nie w tym segmencie. Ceny Talismana zaczynają się od około 92 000 złotych. Zakładam, że wersja, jaką miałem do dyspozycji, kosztuje 120 000–140 000 złotych. Biorąc pod uwagę, co to auto oferuje, to nie jest to raczej wygórowana cena. Powiedziałbym, że standardowa — w tym segmencie. Najbardziej ciekawi mnie jednak awaryjność tego auta. Jak wspomniałem na początku, francuskie samochody zawsze lubiły się psuć. Talisman dopiero co wszedł do sprzedaży, więc na takie dane pewnie przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, ale jeśli nie wypadłby źle na tle konkurencji, to według mnie jest wart zastanowienia się nad nim przy ewentualnym zakupie auta.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 4/2016


Jan Urbanowicz

Do niedawna każda wolna chwila w kinie, teraz głównie na świeżym powietrzu, siłowni i gdzie tylko się da aktywnie spędzać czas i pokonywać zły cukier. Diabetyk z dobrze wyrównaną chorobą. #aktywniezcukrzycą


Dodaj komentarz