Google Fuksja OS – system marzenie, w którego nie wierzę

16/08/2016, 16:23 · · · 9

Google Fuchsia, czyli Google Fuksja – tak miałby nazywać się nowy system operacyjny od wyszukiwarkowego giganta. System ten mógłby kontrolować wszystko i zmieść ze sceny również Windowsa. Problem w tym, że to po prostu kolejny projekt Google’a.

Jestem Google-sceptykiem, nie ufam tej firmie i w ostatnich tygodniach jeszcze bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to po prostu największy dom mediowy na świecie. Ta firma żyje z reklam i prawdziwym partnerem firmy jesteś właśnie wtedy, kiedy za te reklamy płacisz. Zwykły użytkownik z pewnością nie jest klientem, a jedynie adresatem treści reklamowych. Wszystko wokół, to próba pozyskania danych i taka pewna forma działań wizerunkowo, marketingowych.

Uznajmy jednak na moment, że Google chce dobrze. Sam pomysł nowego systemu Fuksja (Fuchsia to angielska nazwa koloru/rośliny) jest trafiony w 10. A dokładnie w ideę Windows 10. System Microsoftu miał być jeden, ale dostępny na milionach różnych urządzeń – komputery stacjonarne, laptopy, hybrydy, duże tablety, małe tablety, smartfony, a także konsole. Oczywiście wszystko odpowiednio dostosowane do urządzenia, ale jednak zgodne ze sobą. Na razie jakoś tego nie widać, zwłaszcza że Windows 10 Mobile już zmienił nazwę na Windows 10 for Phone (wciąż w głowie mam nazwę Windows Phone). Trudno mówić o uniwersalności tego rozwiązania i jasnej przyszłości.

Teraz potencjalnie coś takiego może zaoferować Google tworząc jeden system na wszystkie urządzenia poczynając od internetu rzeczy, a na stacjonarnych komputerach kończąc. Mógłby to być cios dla Windowsa, a przede wszystkim stworzenie jasnej platformy, która stałaby się globalnym standardem. Fuksja mogłaby wparować do systemów samochodowych, zegarków, googli VR, zastąpić Androida w telefonach, telewizorach i powalczyć o rynek komputerów osobistych. Ujednolicenie platformy, nieco większa restrykcja niż w przypadku Androida, a jednocześnie wsteczna kompatybilnośc z nim. Taka wizja prezentuje się wyśmienicie. Dobrze przeprowadzony start mógłby zaowocować potężną platformą i ustanowić z Google’a monopolistę.

Czy tak się stanie? Śmiem wątpić. Przede wszystkim dziś ten system jest naprawdę we wstępnej fazie. Po drugie trudno jest ufać komuś, kto przez cały czas oferuje produkty w wersji beta. Po trzecie chęć zgarnięcia olbrzymiego kawałka rynku przez nowy system oznacza pójście na ustępstwa. A to oznacza tysiące różnych konfiguracji sprzętowych i problemy, które doskonale znamy z Windowsa i Androida.

Kolejne iPhone’y, Maki, iPady oraz systemy iOS oraz macOS nie niosą rewolucji i w ostatnich latach są do bólu przewidywalne. Nadal jestem jednak przekonany, że jest to część pewnej strategii ciągłości. Tymczasem w przypadku Google’a i Microsoftu mamy do czynienia z wiecznym próbowaniem, eksperymentowaniem, testowaniem. Windows Vista, Windows 8, Windows Phone, Xbox One, Google Glass, Chrome OS, Inbox….

PS. Ktoś pamięta o tym, że Google Inc. to od roku tak właściwie Alphabet?

źródłoGithub

9

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko