iMagazine

Wciąż czekam na Passbook w Polsce

03/10/2016, 11:09 · · · 8

Mamy drugą połowę drugiej dekady XXI wieku. 19 lat temu pierwszy raz połączyłem się z internetem. W styczniu minie 10 lat od zaprezentowania iPhone’a. 4 lata temu Apple zaprezentowało Passbooka. A nasz kraj nadal jest pustynią jeśli chodzi o to rozwiązanie. Zresztą wciąż żyjemy tylko w pseudocyfrowej rzeczywistości.

Dziś za pomocą telefonu czy internetu udaje się zrobić już naprawdę wiele. Nigdy nie miałem potrzeby iść do swojej placówki banku, a sam pracuję zdalnie, nie musząc być fizycznie w biurze. W większości przypadków kupuję bilety na pociągi z poziomu telefonu, podobnie mogę też opłacić parking. Co więcej, żyjemy w kraju, w którym można zarejestrować się jako osoba bezrobotna nie wychodząc z domu. Dzięki ePUAP można załatwić naprawdę sporo rzeczy online, ograniczając wizyty w urzędach do minimum.

Są jednak rzeczy, których nie da się załatwić. Jedną z nich są automaty do biletów na Dworcu Centralnym w Warszawie. Miałem tylko kilka procent baterii, nie wiedziałem jak będzie z gniazdkiem, więc zamiast sięgnąć po SkyCash, wybrałem tradycyjną formę zakupu biletu na pociąg do Łodzi. Do odjazdu 10 minut, a kolejki w kasach na znacznie dłuższe oczekiwanie, tymczasem przy biletomatach pusto. Nie wszyscy są przyzwyczajeni do tej formy transakcji, zresztą zapewne część obawia się płatności kartą w tej lokalizacji. Jeśli chcemy kupić bilet z miejscówką, to nie ma problemu, natomiast od 4 lat, czyli od kiedy są te biletomaty, nie da się nabyć biletu bez rezerwacji miejsca. System tego nie przewiduje. Mimo, że bezproblemowo taki bilet kupimy w kasie czy też w telefonie. Tym samym zostałem skazany na dopłatę 8 złotych za zakup biletu w pociągu. Szkoda, że takiego buga nie da się załatać przez tyle lat. Zwłaszcza, że jest to jedna z popularniejszych destynacji, na której pociąg zatrzymuje się także w Żyrardowie, Skierniewicach i Koluszkach.

Największą bolączką dla mnie jako użytkownika iPhone’a jest jednak brak Passbooków – czy to w przypadku biletów kolejowych, czy też biletów do kina, a o teatrze i innych rozrywkach nie wspominając. Funkcja zaprezentowana przez Apple w 2012 roku wciąż się nie zadomowiła, a tak wiele ułatwia. Jestem jej wielkim fanem podczas podróży lotniczych. Na szczęście większość linii ją zaadoptowała i jest to po prostu wygodne. Odpowiedni komunikat pojawia się nam na zablokowanym ekranie, przypominając o locie i mamy go pod ręką zarówno przy security, jaki przy wejściu na pokład przy gate’cie. Nie musimy nic szukać.

Ciekawe, czy kiedyś się to zmieni.

8

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko