Nowe MacBooki a Ford T

01/11/2016, 21:10 · · 62

Kilka dni już minęło od prezentacji nowych MacBoków. Większość mojej redakcji i wszystkich innych portali napisała „Apple się kończy”. Profesjonaliści narzekają, że Pro w nazwie MacBooka już nic nie znaczy, a zaraz potem z ich dłoni na klawiaturze padają tak potężne argumenty jak – „Skasowali dźwięk włączania – Apple się kończy”, „Nie ma świecącego jabłka – Apple się kończy” i koronny brak ESC!

Parę wpisów dalej dowiedziałem się, że swoje nowe Pro wykorzystam do jakiejś przeglądarki internetowej, maila, a może nawet włączę iTunes. Nie mam z tym żadnego problemu, od dwóch lat korzystam z MacBooka 12” i każdy mi wmawia, że z tego można jedynie fejsbunia w starbaksiku ogarnąć, a nie naprawdę pracować. Teraz trzeba by chyba zdefiniować co to jest, ta prawdziwa praca. Czy jeśli prowadzę dwie firmy, które są na plusie, stać mnie na płacenie rachunków i utrzymanie rodziny to jest praca czy nie? Dla mnie chyba jest, dla wielu moich komentatorów nie.

Przejdźmy jednak do nowych MacBooków. Podobno porty ze złączem USB-C to gwóźdź do trumny Apple, bo przecież nikt tego nie używa. W 1894 r. „Times“ prognozował, że do 1950 r. każda większa ulica w stolicy Wielkiej Brytanii zostanie przykryta 3 metrami końskiego łajna, bo tak strasznie wzrośnie liczba koni. Potem pojawił się ktoś, kto myślał inaczej i wyprodukował samochód, a w 1950 roku na ulicach Londynu robiły się pierwsze korki. Nie wiem, czy Apple robi dobrze rezygnując ze standardowych portów jak HDMI, czy USB. Pewnie, gdybym wiedział, byłbym w zarządzie Xiaomi lub przynajmniej TP-Linka. Wiem jednak, że od prawie dwóch lat mam komputer z JEDNYM portem USB-C, a moje firmy nie padły. Przez te dwa lata musiałem podłączyć swoją przejściówkę od Apple (coś około 400 zł?) na USB/HDMI ze trzy razy. To i dużo i mało, dużo, bo musiałem jednak i gdybym jej nie miał, to bym nic nie zrobił momentami, z drugiej strony to mało, bo przecież porty te będą coraz bardziej popularne, usługi chmurowe również.

Teraz zadajmy sobie pytanie, jakiego MacBooka Pro oczekiwaliby wszyscy wieszający psy na nowej konstrukcji Apple. Założę się, że sprowadziłoby się to po chwili rozmowy do szybszych procesorów, większej ilości pamięci. Wracając do porównań historycznych to dokładnie taka sama sytuacja, w jakiej był Henry Ford. Kiedyś zapytany o źródło sukcesu legendarnego modelu Forda T odpowiedział „nie korzystaliśmy z badań marketingowych – gdybyśmy zapytali klientów czego potrzebują, to powiedzieliby, że szybszego konia, ponieważ nie wiedzieli, czym właściwie jest samochód”. Czyli dokładnie jak większość osób komentujących nowe MacBooki.

Wszyscy „profesjonaliści” są niezadowoleni z usunięcia portu USB-A i zupełnie zapominają, że otrzymują cztery porty Thunderbolt 3, które są czterokrotnie szybsze od USB i dwa razy szybsze niż poprzedni Thunderbolt 2. Popatrzmy, nawet nie w przyszłość, ale w teraźniejszość. Większość dysków zewnętrznych jest szybsza niż magistrala USB, po co marnować taki potencjał i dlaczego „profesjonaliści” tego nie zauważają. Nie zauważają też, że można podłączyć monitory 5K, serio popatrzcie trochę w przyszłość, otwórzcie swoje głowy.
Już nawet nie będę wspominał, że w tym złączu mamy zarówno HDMI jak i VGA i ładowanie i USB. Oczywiście na ten moment urządzeń z USB-C jest jeszcze dość mało, ale z każdym miesiącem będzie więcej. Ja od pół roku podpinam mojego MacBooka do zewnętrznego monitora za pomocą kabla USB-C i mam w nim zarówno obraz, jak i dźwięk oraz ładowanie.

Brak choć odrobinę otwartego patrzenia w przyszłość można zauważyć przy komentowaniu Touch Bara. Zawsze mnie uczono, że nie komentuje się książki, której się nie czytało, tymczasem jeszcze nikt nie miał szans popracować z tym nowym elementem na klawiaturze MacBooka, a już większość wie, że będzie do niczego. Wiecie, że kiedyś panował przesąd, że człowiek nie jest w stanie przeżyć szybkości 100km/h? Wstrzymajmy się z komentarzami przynajmniej do pierwszych testów w normalnym użytkowaniu. Ja widzę w tym elemencie ogromny potencjał, który będzie zależał od deweloperów piszących aplikacje, a Ci wielokrotnie udowadniali, że potrafią wykorzystać sprzęt, który przygotowuje Apple. Ten element jest 100 razy bardziej innowacyjny i prawdopodobnie dużo bardziej produktywny niż dodanie ekranu dotykowego do systemu operacyjnego niedostosowanego do obsługi za pomocą dotyku. Naprawdę, ekrany dotykowe w laptopach stosowano już 10 lat temu i po próbach wszyscy się z tego wycofywali. Wolę zamiast tego największy wśród laptopów touchpad.

Ja w nowych MacBookach widzę ogromny potencjał, widzę wybieganie dwa kroki przed peleton. Widzę też niesamowicie piękną konstrukcję i rozumiem, że dla kogoś to akurat nie musi być ważne, ale jeśli patrzę na jakiś sprzęt 8 godzin dziennie, to lubię, jeśli nie wygląda jak „kupa”.



62

Norbert Cała

Jedno słowo - Geek.

norbertcala