Skullcandy Barricade Mini

05/11/2016, 17:26 · · · 3

Choć głośnik w iPadzie czy w MacBooku jest na tyle dobry, że wystarcza do słuchania muzyki w tle, to już do nagłośnienia niewielkiego pomieszczenia nadaje się… tak sobie. Co innego zdecydowanie głośniejszy Barricade. A przy tym niepowalający ceną.

Gdybym miał wydać na sprzęt audio 200 złotych, to w pierwszej kolejności pomyślałbym o słuchawkach. Za te pieniądze można trafić nawet niezłe nauszne, a także przebierać w modelach dokanałowych. Nie brałbym natomiast raczej pod uwagę większych urządzeń pokroju bezprzewodowych głośników. Okazuje się jednak, że Skullcandy ma w ofercie Barricade Mini – niewielki, jak nazwa wskazuje, głośnik z Bluetooth i niezłą baterią, a także o ciekawym brzmieniu. Nie wyróżnia się specjalnie wzornictwem, obudowa jest masywna, ale kompletnie brak jej przebojowości kojarzonej ze słuchawkami tego producenta. Sześcian o zaokrąglonych krawędziach skrywa za kratką pojedynczy głośnik, na boku znalazły się gumowe przyciski o bardzo wyraźnym skoku, a za gumową zaślepką umieszczono złącze micro USB do ładowania oraz port mini Jack. Przydatny okazuje się też niewielki nylonowy uchwyt do zawieszenia bądź zaczepienia gdzieś głośnika (aczkolwiek mógłby być nieco większy). Na spodzie znalazła się gumowa obwódka, stabilizująca urządzenie, podobne elementy są też na tyle obudowy. Konstrukcja jest bardzo solidna, nie trzeszczy ani się nie rysuje. W zestawie zabrakło choćby prostego pokrowca. Ten przydałby się w podróży, w której Barricade sprawdza się znakomicie, ale brak tłumaczy się po części niską ceną.

b1

Barricade Mini to bardzo prosty sprzęt, dlatego też nie ma ani specjalnej aplikacji, ani też żadnych zbędnych przełączników. Duży narożny przycisk pozwala go uruchomić, natomiast trzy przyciski obok kontrolują muzykę. Podobnie jak w dużych słuchawkach obsługa może być całkowicie bezwzrokowa, przyciski głośności mają bowiem odpowiednio kształt plusa i minusa, a środkowy jest okrągły. Wyłącznik jest natomiast nieco dalej i nie sposób wcisnąć go przypadkowo. Stan głośnika sygnalizuje kolorowa dioda, która na szczęście nie świeci zbyt intensywnie. W niektórych głośnikach bezprzewodowych brakuje mi możliwości podpięcia źródła przez kabel – tu tego problemu nie ma, ale trzeba się liczyć z otwieraniem zaślepki (podobnie zresztą, jak podczas ładowania), a tym samym utratą odporności na wodę. Barricade Mini ma IPX5, co oznacza, że można go zamoczyć, nie straszny mu nawet mocny deszcz. W połączeniu z dużą odpornością na zarysowania czyni go to doskonałym uzupełnieniem wszelkich wyjazdów pod namiot czy wieczornego grillowania. Nie bez znaczenia jest też jego mała waga i wymiary – nosząc go w plecaku, niespecjalnie się zmęczyłem. Tym, co mogłoby być nieco lepsze, jest akumulator. Wytrzymuje około 5–6 godzin przy odtwarzaniu przez Bluetooth – to dobry, ale nie wyróżniający wynik.

b2

Jeśli słyszeliście jakiekolwiek słuchawki Skullcandy, to wiecie, czego można spodziewać się po Barricade Mini. Owszem, są pewne różnice, wyraźne podbicie basu i wyeksponowany wokal ponownie wybijają się przed pozostałe dźwięki. Wysokie tony są trochę za ciche, ale przynajmniej nie trzeszczą. Środek jest bardzo przyjemny w elektronice i pokrewnych brzmieniach, ale wypada bardzo słabo w muzyce poważnej, zwłaszcza gdy pojawiają się instrumenty smyczkowe. Dźwięki zaczynają się wtedy ze sobą zlewać, i to na tyle, że odsłuch przestaje być przyjemnością. Niskie tony dla odmiany brzmią świetnie (jak na tak małe urządzenie). Nie są za mocne, ale wyraźne i miękkie zarówno w przypadku perkusji, jak i całkowicie syntetycznego brzmienia (choć tu, oczywiście, są o wiele mocniejsze).

b4

Barricade Mini nie jest z pewnością najlepiej brzmiącym przenośnym głośnikiem, którego używałem, ale nie przeszkadza mu to być jednym z tych, które w pierwszej kolejności zabrałbym ze sobą w podróż. Pomimo noszenia go w plecaku bez żadnego zabezpieczenia, nie ma na nim choćby rysy. Jestem też usatysfakcjonowany jego brzmieniem, głośność jest naprawdę duża, a w urządzeniu do używania na zewnątrz parametr ten jest o wiele bardziej istotny niż jakość odtwarzania.

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 9/2016

3

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac