iMagazine

Bez 4K w Cyfrowym Polsacie

15/11/2016, 11:39 · · · 18

Przedstawiciele Cyfrowego Polsatu czują się bardzo pewnie. Niedawno negowali sukces Netflixa, teraz na pytania o 4K każą popukać się w głowę. Najgorsze jest to, że mają rację, króluje bylejakość, piractwo, więc oni mimo góry pieniędzy nie będą wyznaczać trendów.

Apple, Amazon, Google, Elon Musk i jego Tesla czy wreszcie Netflix, to gigantyczne spółki, które w wielu przypadkach spokojne mogłyby odcinać kupony. Wszystkie jednak stawiają na innowację i poprawę swoich produktów, ciągłe udoskonalanie, także tego, co już jest na rynku. Wdrażamy nowy produkt, weryfikujemy, poprawiamy i znów wdrażamy. Tak działają współcześni giganci i często właśnie dzięki temu są na topie.

Cyfrowy Polsat to medialny gigant – własne kanały telewizyjne, własne dekodery, operator telefoniczny. Prawdziwe imperium Solorza-Żaka. Na nasyconym rynku telewizyjnym, ma 4,7 miliona użytkowników płatnej telewizji. Nikt nie jest w stanie skutecznie zagrozić Cyfrowemu Polsatowi. Kablówki ograniczone są mocno terytorialnie. Podobnie światłowód. nc+ to nieco inny target. Przede wszystkim nc+ za sprawą fuzji i zarządzania przez francuzów zupełnie się nie rozwija.

W takiej atmosferze Cyfrowy Polsat nie ma powodów do inwestycji, a przynajmniej dawania produktu jaki chcieliby ci najbardziej świadomi, zaawansowani konsumenci. Owszem, w ofercie są nowoczesne dekodery, ale nowoczesne z perspektywy „przeciętnego Kowalskiego”. Najlepiej o tym świadczy brak usługi Cyfrowy Polsat Go na iOS. Od marca serwis nie pojawił się na iPhone’ach, widać za mało osób chce z tego korzystać, wystarczy wersja na system Android.

Podczas ogłaszania wyników finansowych za miniony kwartał, Maciej Stec, członek zarządu Cyfrowego Polsatu, stwierdził, że grupa nie planuje kanału 4K i nie zamierzam go wprowadzić w najbliższym czasie. Nie ma też co liczyć na takie treści w ofercie VOD Ipli. Konkurencja jeśli na taki krok się zdecyduje, to raczej będzie to tylko drobny pokaz technologii. W ten sposób zamiast wyznaczać trendy, wprowadzać nowe technologie, polscy nadawcy staczają się w marazm. W ostatnich latach obserwujemy próbę zgarnięcia jak największych pieniędzy od reklamodawców i widzów, przy jak najmniejszych kosztach. Nie ma mowy o dopieszczaniu klienta.

Najgorsze jest to, że przedstawiciele Cyfrowego Polsatu generalnie mają rację. Krótkoterminowo inwestycja w jakość nie ma jakichkolwiek podstaw ekonomicznych. Grupa osób, które chciałaby zapłacić za 4K, czy chociażby lepszą jakość dźwięku i obrazu w HD, jest niewielka. Generalnie jeśli chodzi o telewizję, jako naród, pragniemy jak najwięcej i jak najtaniej. Efektem tego będzie wkrótce blisko 30 kanałów w ramach Cyfrowej Telewizji naziemnej z czego tylko 2 w HD i problemy z ich utrzymaniem przez nadawców. Może wystarczyłoby 10 dobrej jakości a pozostałe u operatorów albo w płatnych multipleksach?

W 2006 roku telewizja n debiutowała z kanałami HD tym zdobywając widzów. Szybko konkurencja również musiała na to zareagować. W efekcie na satelicie dziś praktycznie dominują kanały HD. Trudno co prawda mówić o jakości, ale nadal jest to coś więcej niż SD. Od początku byliśmy liderem wdrażania kanałów HD w Europie.

Cyfrowy Polsat nie boi się Netflixa i jego jakości. Słusznie, skoro najpopularniejszym serwisem VOD w Polsce jest CDA.pl. Internetowe treści jeszcze długo nie będą konkurencją dla rodzimych nadawców. Zwłaszcza gdy zagranica traktuje nas jako rynek drugiej lub trzeciej kategorii (patrz usługi telewizyjne Apple).

Nie spodziewajmy się cudów w naszej telewizji, nowych technologii. Przeciętnemu użytkownikowi wystarczy to, co jest. Wystarczy, że gdzieś pomiędzy reklamami obejrzy taniec z gwiazdami. Co z tego, że jakość ta nie wiele będzie miała wspólnego z HD, wystarczy, że jest znaczek HD.

18

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko