Creative Sound Blaster FRee

27/11/2016, 11:31 · · · 0

Sprzęt, który ma być do wszystkiego, zazwyczaj nadaje się… cóż, do niewielu zastosowań. Creative tego nie wiedział i opracował głośnik, który jest dokładnie tym, czego jego użytkownik aktualnie potrzebuje.

Creative wsławił się produkcją niezbyt drogiego, ale porządnego sprzętu audio, głównie do stosowania mobilnego i w grach. Sound Blaster FRee to niepozorny, choć przykuwający wzrok przenośny głośnik, z wbudowanym akumulatorem i Bluetooth do komunikacji z odtwarzaczem. Wiele produktów zatrzymuje się dokładnie w tym miejscu, oferując użytkownikowi możliwość odtwarzania muzyki ze smartfona, FRee umie jednak znacznie więcej. Zdecydowanie bliżej mu do innej konstrukcji Creative’a, głośnika Roar, który jest wyposażony w liczne funkcje dodatkowe, takie jak podbicie dźwięku, mikrofon do rozmów czy odtwarzanie muzyki z karty pamięci. Wszystko to trafiło też do FRee, dzięki czemu jest nie tylko dodatkiem do smartfona czy komputera, ale i całkowicie samodzielnym urządzeniem. Tak samo jest też z jakością materiałów – plastik ma lekko chropowatą fakturę i jest bardzo dobrej jakości, nie powinien się rysować, podobnie jak metalowa obudowa głośnika. Moje wątpliwości budzą jedynie gumowe podstawki na obu końcach FRee (jedna to właściwie panel sterujący), bardzo łatwo się brudzą, użycie miękkiej gumy może też doprowadzić do nadmiernie szybkiego zużywania się tego elementu.

cr5

Bardzo trudno jednoznacznie sklasyfikować docelowy obszar stosowania FRee. Głośnik jest na tyle mały i poręczny, że można go zabrać w podróż (za używaniem na zewnątrz przemawia też odporność na zachlapania), ale jednocześnie da się podłączyć go do komputera przez USB bądź mini Jack i używać jako zewnętrznego audio. Świetnie radzi sobie też jako zestaw głośnomówiący, a dzięki możliwości sparowania go jednocześnie z dwoma telefonami jest idealny do postawienia w gabinecie. Mnie najczęściej służy w kuchni – podczas gotowania mogę odebrać połączenie, a także sterować odtwarzaczem bez konieczności sięgania po telefon. Akumulator wystarcza na około 8–9 godzin odtwarzania przez Bluetooth, co jest zadowalającym, ale też nie nadzwyczajnym wynikiem. Zakres zastosowań jest jeszcze szerszy dzięki wbudowanemu czytnikowi kart micro SD (maksymalna obsługiwana pojemność to 32 GB). O ile w dobie streamingu przerzucanie na nie muzyki może być dla wielu użytkowników kłopotliwe, to już grono osób, które stale korzystają z dokładnie tych samych plików audio (choćby prowadząc zajęcia czy prezentacje), na pewno doceni taką możliwość. Warto też pamiętać, że odtwarzanie z karty uniezależnia kompletnie od telefonu, można w ten sposób oszczędzić baterię i zniwelować konieczność trzymania obu urządzeń w odpowiedniej odległości od siebie. Sterowanie za pomocą przycisków na obudowie nie jest niestety zbyt komfortowe przy dużej liczbie plików. Mamy tylko możliwość przełączania na następny lub poprzedni utwór, zapauzowania bądź wznowienia odtwarzania, a także włączenia trybu losowego. Trudno jednak zrealizować to lepiej bez ekranu pokazującego choćby podstawowe informacje o ścieżce lub albumie.

cr3

FRee może odtwarzać muzykę, zarówno stojąc w pionie, jak i w poziomie. Rozmieszczenie przycisków sterujących tak na bocznym panelu, jak i na jednej z podstawek powoduje, że w każdej pozycji mamy do nich dość wygodny dostęp. Co prawda korzystanie z regulacji głośności i przycisku odbierania połączeń umieszczonych na jednym z końców głośnika jest średnio komfortowe, ale uważam to za lepsze wyjście niż wrzucenie wszystkich przycisków na jedną stronę. Przy obecnym rozmieszczeniu na ustawionym pionowo głośniku można odebrać połączenie jednym palcem; gdyby przycisk był na bocznym panelu, musiałbym dodatkowo przytrzymać urządzenie (oczywiście, gdy FRee leży poziomo, jest już mniej wygodnie). Ponadto wyjście mini Jack oraz microUSB znajdują się, niezależnie od ustawienia urządzenia blisko blatu, co znacznie upraszcza ustawienie go.

cr1

Niejeden głośnik zaskoczył mnie już tym, jak głośny dźwięk potrafi wygenerować i nie inaczej jest w przypadku FRee. Z powodzeniem wystarczy do słuchania muzyki w dużym pokoju, przebija się też przez hałasujący okap w kuchni. Tryb Loud dodatkowo zwiększa głośność bez utraty jakości dźwięku, co więcej, mam wrażenie, że zazwyczaj wychodzi muzyce na dobre. Scena staje się trochę szersza, choć nie ma mowy o znacznej poprawie jakości – fizyki nie da się oszukać. Brzmienie FRee nawet bez Loud jest dobre, z przeważającym środkiem, niezbyt nachalnymi wysokimi tonami i wyraźnym, aczkolwiek nieprzesadnie mocnym basem.

cr2

 

Wybór urządzenia do konkretnego zakresu zastosowań jest dość prosty – możemy zrezygnować z części funkcji, a tym samym szybko zawęzić listę odpowiadających nam produktów. Z uniwersalnymi urządzeniami jest gorzej, bo zazwyczaj nie radzą sobie na każdym polu równie dobrze. FRee jest zadziwiająco „równym” sprzętem, który wszędzie daje sobie radę równie dobrze. Trudno zarzucić cokolwiek temu, jak brzmi, przemyślano też jego obsługę. Cieszy mnie też możliwość odtwarzania z kart pamięci, choć brak ekranu skutecznie utrudnia nawigację po obszernej bibliotece.

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2016



0

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac