Czytnik kart SanDisk Extreme Pro SD UHS-II z interfejsem USB-C – krótka recenzja

03/01/2017, 15:52 · · · 20

Kilka dni temu w końcu dojechał do mnie zamówiony przed paroma tygodniami czytnik kart SD ze złączem USB-C od SanDiska. Na zdjęciach wygląda bardzo porządnie, więc zareagowałem z zaskoczeniem, jak otworzyłem jego pudełko…

czytnik-kart-sandisk-extreme-pro-sd-uhs-ii-z-interfejsem-usb-c-02-jpeg-hero

Jeśli spojrzycie na zdjęcie powyżej – polecam to zrobić na większym ekranie lub kliknąć nie, aby je powiększyć – to zauważycie inny kolor ramki, gdzie wkłada się kartę SD. O ile całość wykonana jest z solidnego plastiku, o tyle ten element sprawia wrażenie bardzo taniego. Do tego dochodzi ten miękki plastik lub guma wokół niego – nie łączy się z nim idealnie, co dodatkowo sprawia wrażenie gorsze niż się spodziewałem.

czytnik-kart-sandisk-extreme-pro-sd-uhs-ii-z-interfejsem-usb-c-03-jpeg-hero

Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, po pierwszym podłączeniu czytnika do MacBooka Pro 13″ z Touch Barem i po włożeniu do niego karty (do czytnika, nie MacBooka, bo Apple usunęło slot na te karty), nic się nie stało. Nie usłyszałem dostojnej pieśni chóru, ogłaszającego sukces. Nie było fajerwerków ani nawet światełka nigdzie.

– Hrmphh! – pomyślałem. – Pewnie port USB-C z lewej strony nie działa.

Wyciągnąłem całość i przełożyłem na prawą stronę. To samo.

– No pięknie. Mam popsute porty. Tym bardziej zwracam komputer! – zasmuciłem się w myślach.

Wyjąłem komplet… znowu. Pomacałem. Obróciłem. Pogłaskałem. A potem z całych sił docisnąłem kartę SD. Okazało się, że jak się ją wkłada, to czytnik stawia duży opór w pewnym momencie, jak już prawie cała znajduje się w środku.

– Oszukała mnie! – zaśmiałem się na głos.

Może to kwestia mojego egzemplarza, ale będę musiał pamiętać, że większa siła, niż ta, do której jestem przyzwyczajony, jest wskazana.

Następnym testem było sprawdzenie jak szybki jest ten czytnik. Ograniczeniem, tak jak podejrzewałem, była prędkość samej karty – obecnie używam kilka sztuk 32 GB modeli SanDiska Extreme Pro, obiecujących maksymalną prędkość odczytu na poziomie 95 MB/s. Realnie jest kilka megabajtów na sekundę wolniej, a zapis kształtuje się na poziomie 75 MB/s. Jak widać po screenshotach, niezależnie czy podepnę się do lewych, czy prawych portów Thunderbolt 3, to prędkość się nie zmienia – nic dziwnego, bo jeszcze daleko do pełnej przepustowości tego standardu1.

Jeśli chodzi o sam design całości, to cieszy mnie fakt, że czytnik nie jest duży, a karta chowa się głęboko, dzięki czemu nie grozi jej wyłamanie. Sama „przedłużka” między czytnikiem, a złączem jest również giętka, więc szanse na uszkodzenie są raczej niewielkie. Osobiście cieszyłoby mnie, gdyby ten czytnik dodatkowo zawierał złącze do włożenia kart CF, ale nie korzystam z nich już od jakiegoś czasu, więc specjalnie mnie to nie martwi – w razie czego mam drugi czytnik, większy i mniej poręczny.

Czytnik SanDiska kosztuje 169 PLN – nie jest to mało. Chociaż za model tej samej firmy, wspierający CF i SD po USB 3.0 (kabel na złącze USB-A), zapłaciłem dwukrotnie więcej przed paroma laty. Nie pozostaje mi nic innego jak go polecić – zdaje egzamin i robi to, co powinien, jednocześnie nie zajmując dużo miejsca w torbie.

Czytnik kart SanDisk Extreme Pro SD UHS-II z interfejsem USB-C – 169,00 zł

  1. MacBook Pro 13″ z Touch Barem ma dwa porty TB3, które działają z pełną prędkością (z lewej strony) i dwa z niższą (z prawej), co wynika z ograniczeń PCI Express.


20

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.