Mój sposób na Twittera

30/01/2017, 21:57 · · · 7

Spora część naszej Redakcji (a przynajmniej ta Macowa część) do korzystania z Twittera korzysta z Tweetbota. Również zaliczam się do tego grona i uważam, że nie ma lepszego klienta. Ostatnio jednak zmieniłem nieco sposób, w jaki korzystam z Twittera.


Przy okazji mojego wpisu linkującego do artykułu Ryana z MacStories na temat wykorzystania 3D Touch wspominałem o ciekawym sposobie konsumpcji treści z TT przy pomocy dwóch aplikacji – wspomnianego Tweetbota oraz oficjalnej aplikacji Twittera. Zaciekawiło mnie to na tyle, że sam postanowiłem przeprowadzić eksperyment takiego wykorzystania. Na czym on jednak polega?

Jak być może wiecie, zdecydowaną zaletą Tweetbota jest sposób wyświetlania timeline’u. Chodzi o to, że rzeczywiście poruszamy się po „osi czasu”, czyli przeglądamy wiadomości od tych najstarszych do najnowszych. I bez względu na to, gdzie akurat skończymy przeglądać, jeśli wyjdziemy z aplikacji, a później do niej wrócimy – nadal będziemy mogli kontynuować od miejsca, w którym skończyliśmy. Z kolei dzięki zaimplementowanej w Tweetbocie synchronizacji nie ma znaczenia, na którym urządzeniu przeglądamy akurat tweety. Kolejną zaletą tej aplikacji jest prostota w jej używaniu. Wszystkie opcje są łatwo dostępne, a dostępne gesty jeszcze bardziej uprzyjemniają korzystanie z timeline’u.

Biorąc pod uwagę powyższe zalety, na przeciwnym biegunie znajduje się oficjalna aplikacja Twittera. Samoczynne przewijanie „osi czasu”, gdy będziemy przełączać się między aplikacjami, co wymusza ręczne szukanie miejsca, w którym ostatnio skończyliśmy przeglądać. Nie wspominając już o całkowitym braku synchronizacji między urządzeniami. No i wydawać by się mogło, że każda większa aktualizacja ukrywa kolejne opcje jak najgłębiej się da… Ale… No właśnie, jest „ale” i to nie jedno.

Przede wszystkim, ze względu, że Twitter jest oficjalną aplikacją, zawsze będzie przed innymi jeśli chodzi o wprowadzone nowinki, a często (a nawet – coraz częściej) twórcy nieoficjalnych klientów nigdy nie będą w stanie nadgonić nowych funkcji ze względu na brak udostępnianego API. Mamy więc możliwość wstawienia bezpośrednio z Twittera GIF-ów korzystając z wbudowanej przeglądarki. Możemy bezpośrednio z aplikacji strumieniować na żywo filmy. Możemy korzystać z ankiet. W wiadomościach prywatnych możemy wstawiać zdjęcia. W przyszłości takich opcji będzie pewnie jeszcze więcej. Poza tym powiadomienia w Twitterze są bogatsze niż w Tweetbocie. Po otrzymaniu jakiejś informacji na zablokowanym ekranie, gdy aktywujemy powiadomienie przez 3D Touch, bez konieczności przechodzenia do aplikacji zobaczymy całego tweeta, a jeśli zawiera on zdjęcie, to będziemy mieli również i jego podgląd. Jest jeszcze jedna zaleta Twittera – może wysyłać powiadomienia o nowych tweetach z wybranych kont. Korzystam z tego na przykład, gdy jestem poza domem, a w TV lecą akurat skoki narciarskie. Dzięki powiadomieniom od polskiego kanału Eurosportu jestem na bieżąco z wynikami polskich skoczków (a przy okazji mogę podejrzeć ich skoki, gdyż są dołączane do tweetów).


I w ten oto sposób zarówno Ryan, jak i ja doprowadziliśmy do połączenia tych dwóch światów (a jednocześnie przecież tego samego) w jeden. W Tweetbocie wyłączyłem zupełnie powiadomienia, uruchomiłem je natomiast w Twitterze. Nie zmieniło to nic, jeśli chodzi o czas ich otrzymywania, gdyż ta druga aplikacja również działa w czasie rzeczywistym. Zyskałem za to bogate powiadomienia. Jednocześnie nadal korzystam z wygody, jaką daje przeglądanie osi czasu w Tweetbocie, ale jeśli potrzebuję czegoś więcej, mogę przełączyć się na Twittera.

Do powyższych dochodzą jeszcze dwie akcje przygotowane w Workflow. Zadaniem pierwszej jest otwarcie twitterowego URL-a w oficjalnej aplikacji. Druga akcja działa odwrotnie – otwiera URL w Tweetbocie.


Z opisanej metody korzystam już od niemal trzech tygodni i jestem bardzo zadowolony. Do tego stopnia, że wyłączyłem zupełnie powiadomienia z Twittera (w sensie sieci społecznościowej, a nie aplikacji) na iPadzie.



7

Maciej Skrzypczak

Użytkownik sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, grafik komputerowy, Redaktor iMagazine.pl.