iMagazine

Nanoleaf Ivy Smarter Kit

17/02/2017, 11:47 · · · 0

Choć inteligentne urządzenia domowe pojawiły się na rynku stosunkowo niedawno, to zautomatyzowane instalacje od lat są już obecne w budownictwie mieszkaniowym. Podobnie jak wcześniej, tak i teraz najprościej zacząć budować inteligentną instalację od oświetlenia.

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 1/2017

Z inteligentnym oświetleniem kojarzy się przede wszystkim Hue od Philipsa. Fakt, to jeden z najbardziej rozbudowanych systemów, na dodatek od niedawna kompatybilny z HomeKitem, ale nie jest jedyny. Nanoleaf zaczęło budować równie interesujący, choć nieco odmienny i jak do tej pory mniej obszerny ekosystem, składający się ze sterowanych lamp oraz nietypowych, montowanych na ścianie modułów RGB. Do testu dostałem zestaw, od którego warto zacząć tworzenie takiego systemu (a także dzięki niemu zdecydować, czy potrzebujemy takiego rozwiązania), czyli Ivy Smarter Kit – dwie lampy LED na gwint E27 (czyli najpopularniejszy, wkręcany trzonek Edisona) oraz mostek, który łączy je z siecią. Oprócz nich w ofercie firmy wyróżnia się Aurora, czyli wspomniane moduły o zmiennym kolorze świecenia. Te mają trójkątny kształt i łączą się ze sobą krawędziami, co pozwala na tworzenie dużych powierzchni świetlnych. Jeszcze jednak nie było mi dane je przetestować.

Przyznaję, że zanim otworzyłem pudełko z Ivy Smarter Kit, nigdy nie miałem styczności z produktami Nanoleaf. Moje zdziwienie było ogromne, gdy z pudełka wyjąłem wielościenną, czarną bryłę z trzonkiem i pojedynczymi diodami na każdej ścianie. „Lampy tak nie wyglądają, to nie ma prawa dobrze świecić”, zabrzmiało w mojej głowie, ale zaraz później przypomniałem sobie, że jeszcze kilkanaście lat temu największe autorytety w dziedzinie oświetlenia negowały sens zastosowania LED zamiast tradycyjnych źródeł światła. Cóż, teraz mamy je wszędzie, z optymizmem podszedłem więc do konfiguracji zestawu. Ta przebiega szybko i sprawnie, bo wymaga jedynie podłączenia mostka do zasilania i sieci domowej (tylko kablem, nie ma Wi-Fi), wkręcenia lamp w miejsce, w którym je potrzebujemy, a na koniec ściągnięcia aplikacji na smartfona i wykryciu poszczególnych źródeł. Całość trwa maksymalnie pięć minut, choć warto poświęcić trochę więcej czasu na przypisanie źródeł do pomieszczeń oraz skonfigurowanie ich w HomeKicie, by sterować światłem z Centrum Sterowania albo za pomocą Apple Watcha. Program daje mnóstwo możliwości, tworzymy w nim pomieszczenia, przypisujemy źródła, zmieniamy natężenie światła (od 0 do 100%), konfigurujemy też sceny (czyli to, w jaki sposób mają świecić poszczególne lampy po wybraniu jednego przycisku) i harmonogramy (bardzo przydatne, gdy wyjeżdżamy, a chcemy stwarzać pozory obecności w domu). Ustawienia te trafiają automatycznie do aplikacji Dom w iOS; nic nie trzeba konfigurować powtórnie (no, chyba że zamierzacie zgrać działanie Nanoleaf ze sprzętem innych firm). Wprowadzanie zmian jest banalnie proste, choć niemożność usunięcia czterech domyślnych scen trochę mi przeszkadzała.

Ivy Smarter Kit, oprócz wygodnej konfiguracji sposobu świecenia, oferuje też całkiem dobre parametry oświetleniowe. Każda z lamp pobiera 7,5 W mocy, podczas gdy odpowiadająca jej ilością generowanego strumienia świetlnego żarówka potrzebuje już 60 W. Oczywiście różnice nie sprowadzają się jedynie do mocy, oddawanie barw w przypadku tej drugiej jest znacznie lepsze (źródło żarowe odwzorowuje 100% kolorów, podczas gdy LED pozwala dostrzec co najwyżej 90% z nich – ta technologia tak ma, nie jest to kwestia tego konkretnego urządzenia). Temperatura światła wynosi około 3500–4000 K, trudno to określić bez sprzętu pomiarowego, niemniej jednak organoleptyczny odbiór światła jest bardzo dobry, choć mogłoby być odrobinę cieplejsze. Ivy generuje jedynie światło białe, nie ma diod RGB, nie można więc w żaden sposób sterować kolorem (taką możliwość daje natomiast Aurora).

Kształt lamp oraz rozmieszczenie diod jest nieco problematyczne pod względem bryły fotometrycznej, czyli (w dużym uproszczeniu) kierunku, w którym jest wysyłane z niego światło. Klasyczne źródła światła świecą zazwyczaj równomiernie w każdą stronę, podczas gdy Ivy to tak naprawdę kilka punktowych źródeł umieszczonych na czarnej, a więc nieodbijającej światła bryle. Efekt, jaki uzyskacie po wkręceniu ich do opraw z odbłyśnikiem, może być znacznie gorszy, niż w przypadku „zwykłej żarówki”, bo mniej światła odbije się na zewnątrz oprawy, bądź też będzie odbijało się nierównomiernie. Dużo lepszym pomysłem jest stosowanie tych lamp w najprostszych oprawkach, pozbawionych elementów odbijających światło, świetnie wyglądają też zwisające w samym mocowaniu. Oczywiście pozostaje jeszcze kwestia tego, w jakim miejscu je montujemy. Jako element dekoracyjny czy też źródło umieszczone poniżej oczu (a tym samym poza zwykłym polem widzenia) sprawdzą się świetnie, gorzej natomiast, gdy trafią na przykład obok telewizora czy innego ekranu. Włączone będą bowiem razić, czemu winna jest duża ilość światła emitowana z małej powierzchni każdej diody (i ponownie, to nie kwestia Ivy, a technologii LED w ogóle). Sam stosuję je do oświetlenia salonu i jadalni, w oprawach, które jedynie zasłaniają lampę po bokach. W efekcie światła mam wystarczająco dużo, nie odczuwając przy tym dyskomfortu związanego z bezpośrednim patrzeniem na diody. Bardzo podoba się mi też to, że jeśli nie mam pod ręką smartfona, to mogę wyłączyć i włączyć lampę zwykłym wyłącznikiem na ścianie, o ile tylko w momencie wyłączenia świeciła (po przywróceniu zasilania lampa włącza ostatnie zapamiętane ustawienie).

Ze sterowaniem oświetleniem mam do czynienia na co dzień, ale z jego implementacją w warunkach domowych spotykam się dość rzadko. Ivy Bridge przekonuje mnie łatwością budowania ekosystemu oraz kosmicznym wzornictwem, doskonała jest też integracja z HomeKitem. Nie jest to co prawda oświetlenie uniwersalne, do stosowania wszędzie – system jest obecnie ograniczony do jednego mocowania i jednej mocy lampy, a nietypowa konstrukcja sprawia, że nie wszędzie Ivy Smarter Kit będzie się sprawdzać. To system, który ma dawać światło, ale i robić wrażenie. I jest w tym naprawdę dobry.

0

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o