Strefa ciszy w Pendolino – komfortowe podróżowanie jednak jest możliwe!

21/02/2017, 10:26 · · · 3

Podróżując, niezależnie od środka transportu, przeklinam po cichu hałas, który mnie otacza. Nie lubię gwaru, denerwuje mnie, jak ktoś robi coś głupiego na telefonie na pełny regulator, ryczące dzieci gotują moją krew… generalnie brak jakiegokolwiek savoir vivre’u u tak wielu osób powoduje, że mam coraz większe wątpliwości co do przyszłości naszego ziemskiego społeczeństwa.

Krzysztof Kołacz pisał na ten temat w 2015 roku:

Problem grających telefonów nie dotyczy – jak się to powszechnie uznaje – już tylko młodych osób, lubiących nosić dresowe spodnie. Coraz częściej spotykam w Krakowie studentów, bogato ubranych, którzy uprzyjemniają „sobie” podróż, słuchając nie tylko rapu, ale i muzyki klasycznej lub oglądając odcinek serialu na 100% siły smartfonowego głośniczka.

To tylko jeden z wielu przykładów, ale jako kontrę opowiada o swoich wrażeniach z Londynu:

Weźmy na przykład metro (…) osoby siedzące naprzeciwko, bo tak ułożone są siedzenia, nie patrzą na siebie (…) Nie zdarzyło mi się, aby ktoś pchał się na siłę do autobusu, zanim nie wysiadła z niego ostatnia osoba (…)

Rzadko korzystam z warszawskiego metra, ale jak już muszę, to zawsze z niedowierzaniem patrzę na to, jak ludzie się pchają i zachowują niemal jak zwierzęta, podczas gdy w wagonie jeszcze jest kolejka osób, które chcą wysiąść. Kultura w Paryżu pod tym względem jest moim zdaniem jeszcze wyższa.

fot. Wojciech Pietrusiewicz | Widok na rzekę Motławę i Sołdka w Gdańsku.

Wczoraj miałem okazję podróżować Pendolino, w kierunku północnym, pierwszy raz odkąd wprowadzono w wybranych wagonach strefę ciszy. Wsiedliśmy do pociągu o dwa wagony wcześniej, bo czas naglił i bałem się, że ruszy zanim dobiegniemy do swojego. Wsiedliśmy i zaczęliśmy się przedzierać przez gąszcz ludzi, który przede wszystkim rozmawiał, często głośno, ale niektórzy również ciamkali, żuli, słuchali muzyki, krzyczeli i zachowywali się co najmniej dziwnie. Dotarliśmy w końcu do drzwi do wagonu numer 7, a tam… cisza! Wagon był w połowie pusty, ale wszyscy w środku zajęci byli sobą – większość czytała książki lub gazety, jeden pan pracował na komputerze (z wyciszonymi głośnikami)… i nikt nie jadł niczego śmierdzącego! Niesamowite. Ludzie jednak potrafią się zachowywać cicho!

fot. Wojciech Pietrusiewicz | Widok na rzekę Motławę i Wyspę Spichrzów.

Podróż odbyła się wzorowo! Hałas zmniejsza komfort podróżowania. O ile ryk układu wydechowego może być przyjemny, to nie bez powodu większość producentów samochodów skupia się na tym, żeby izolować podróżujących od zewnętrznego świata. Podobne postępy poczyniono w pociągach, autobusach, tramwajach i samolotach – jest ciszej i wygodniej z każdą kolejną ich generacją.

Dzisiaj już wiem, że na każdą podróż Pendolino będę starał się wybierać miejsca w wagonie, w którym obowiązuje strefa ciszy i teraz tylko czekam, aż to samo wprowadzą w samolotach – to byłoby zbawienne, bo do dzisiaj śni mi się rozmowa dwóch podpitych Polaków na 10-godzinnej trasie z Afryki do Europy, gdzie jeden drugiemu opowiadał o tym, jak należy prawidłowo prowadzić warsztat wulkanizacyjny. Dzisiaj czuję się specem w tej dziedzinie…



3

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.