Xiaomi Robot Vacuum – pierwsze wrażenia

29/03/2017, 21:53 · · · 47

Od dłuższego czasu używam na co dzień robota sprzątającego i jest nim 7-letni już Samsung NaviBot. Działa cały czas dobrze i obala tym mit o celowym postarzaniu produktów. Niemniej jednak to dość stary sprzęt. W międzyczasie przez mój dom przewinęło się jeszcze kilka różnych podobnych gadżetów na czele z flagową Roombą 980.

Każdy testowany robot dostawał na początek taki sam test. Stawiałem stacje dokującą w jednym, stałym miejscu i po prostu uruchamiałem robota i czekałem na rozwój wydarzeń. Do tej pory żaden nie przeszedł testu, czyli nie posprzątał całej przestrzeni i nie wrócił do bazy. Wszystkie bez przygotowania przestrzeni się gdzieś blokowały. Aż do momentu, gdy uruchomiłem Xiaomi Robot Vacuum. Ten z zadaniem poradził sobie znakomicie, posprzątał całą przestrzeń, którą mógł i wrócił do bazy.

Tu zatrzymajmy się na chwilę przy firmie Xiaomi. Dla mnie to taki chiński Apple. Fajne produkty, dobrej jakości, świetnie zapakowane. Mam już kilka ich produktów i z każdego jestem mega zadowolony. Choć oczywiście mają swoje wady, to jednak zawsze przykrywa je jedna zaleta – cena minimum dwa razy niższa niż u konkurencji. Jestem jedną nogą fanboyem Xiaomi.

Wracając do Xiaomi Robot Vacuum, kosztuje on około 1800 zł (cena w Polsce z FV VAT) – można kupić go też w sieci za równowartość 300$. Roomba 980, która jest moim zdaniem jego bezpośrednim konkurentem, to 4500 zł, prawie trzy razy drożej. W pełnym teście, ale i w tych pierwszych wrażeniach porównań tych robotów będzie dużo. Przy czym Roomba nie przeszła mojego testu. Najpierw zawiesiła się w łazience na dywaniku, potem zaklinowała pod szafką, a na końcu wjechała na włochaty dywan, z którego zjechać nie potrafiła. Xiaomi Robot posprzątał rzeczony dywanik w łazience, posprzątał pod szafką, na włochaty dywan raz wjechał miał tam problemy, ale się uwolnił i więcej nie wjeżdżał.

Jakość sprzątania oceniam bardzo podobnie, jeden i drugi robot zbiera brud do pojemnika, nawet kiedy mieszkanie wydawało się względnie czyste. Jednego i drugiego robota można sterować przez internet za pomocą aplikacji oraz oba rysują trasę jaką pokonały – Roomba miała to później, a to mega zajawka i moja ulubiona funkcja. Jeden i drugi jest też wreszcie podobnie dobrze wykonany. Niestety aplikacja od Xiaomi jest w całości po chińsku. Trzeba się nauczyć na pamięć pozycji menu, przydaje się Google Translator z opcją robienia zdjęć. Jednak po dwóch dniach wiem dokładnie, gdzie co jest, a nawet się nauczyłem kilku chińskich słów. Śmieszne są też komunikaty głosowe, które wydobywają się z niego, oczywiście po chińsku.

Jeśli macie jakieś pytania, chcielibyście, żebym coś sprawdził w pełnym teście, dajcie znać w komentarzach.

47

Norbert Cała

Jedno słowo - Geek. Prowadzący blog http://ipod.info.pl oraz zastępca redaktora naczelnego @imagazinepl.

norbertcala