Moje pierwsze godziny z Samsung Galaxy S8+ i porównanie z iPhonem 7+ [galeria]

31/03/2017, 11:46 · · · 67
fot. Wojtek Pietrusiewicz

Jechłem drogą, wiater wiał, kwiaty pachły, on nadlatywał…1

Dominik wczoraj przywiózł do Polski jednego z niewielu Samsungów Galaxy S8+ w kraju – szczegóły na temat wejścia tego telefonu do sprzedaży znajdziecie tutaj – więc nie pozostało mi nic innego jak udać się na lotnisko, na którym nota bene nie można teraz odbierać ludzi bez zaparkowania samochodu na parkingu, i jak tylko pojawił się przy kasie (oraz opłacił bilet), to dostał po głowie, wylądował zakrwawiony w rowie nieopodal Warszawy, a ja wróciłem do domu z nowym flagowcem Samsunga. Jeśli jeszcze nie czytaliście jego pierwszych wrażeń, a są dłuższe od moich, to koniecznie zróbcie to teraz. Poczekam. Już wróciliście? Super!

Nowy Samsung Galaxy S8+ – ten większy model, z 6,2″ ekranem – zrobił na mnie niewielkie wrażenie podczas przedwczorajszej prezentacji Samsunga. Na żywo natomiast… Wmurowało mnie. Nie jest idealnie oczywiście, ale ten brak czoła i bródki na przedniej ścianie telefonu robi wrażenie! Ma też swoje wady, ale o tym za chwilę…

Telefon jest wąski i wysoki. S8+ jest prawie identyczny pod tym ostatnim względem jak iPhone 7+, ale jest niewiele szerszy od modelu 4,7″. To pozwala zmieścić więcej treści na ekranie. Oczywiście, prawdopodobnie znajdzie się przypadek, w którym będzie tych treści mniej, ale z moich testów wynika, że jest na plus. Podpowiem też, że architektura Androida powoduje, że nie będziecie mieli czarnych pasków na ekranie, podobnie jak to miało miejsce w skoku z iPhone 3,5″ na 4″.

Brzegi ekranu są wygięte, ale nie tak bardzo jak w poprzedniku, dzięki czemu nie zdarzyło mi się jeszcze ani razu niechcący czegoś wcisnąć na ekranie. Mam jednak w zwyczaju chwytać telefon za bródkę, na której teraz są ekranowe przyciski zamiast fizycznych. Już kilkukrotnie niechcący wcisnąłem Home z tego powodu. Nauczę się. Ważniejsze jest to, że przycisk Home jest również ukryty pod ekranem, a nowy silnik wibracyjny w telefonie przypomina bardziej Taptic Engine, chociaż do idealnego odwzorowania tych wrażeń jeszcze ma do przebycia sporą drogę. Nie zmienia to faktu, że to pierwszy „wibrator”, odkąd zakochałem się w Taptic Engine, który nie powoduje u mnie mdłości i panicznego szukania samolotowej torebki na… Wiecie na co. Czyli na plus!

Jak już wspominałem, ekran wygląda genialnie, ale żałuję trochę, że nie jest płaski. Te zagięcia zniekształcają obraz w niektórych sytuacjach, na przykład w Instagramie. Zaakceptowałbym bez marudzenia bardziej widoczne ramki po lewej i prawej stronie, chociaż rozumiem dlaczego na to się zdecydowali – wrażenie na żywo jest piorunujące. Bardzo podobają mi się też zaokrąglone rogi ekranu – jest inaczej i odpowiada mi to na obecną chwilę.

Uwaga – iPhone ma ustawiony najmniejszy rozmiar fontu, Android o jeden lub dwa rozmiary większy od najmniejszego. Im bliżej 40-tki, tym szybciej leci wzrok – nikt mi tego nie mówił jak byłem młodszy.

Jak widzicie, część przestrzeni idzie na przyciski ekranowe – to świetna decyzja, bo chwalę sobie te rozwiązanie w moich Nexusach (obecnych i byłych) od lat. Wszyscy producenci smartfonów z Androidem powinni się na to zdecydować.


Obiecałem nie pisać za dużo w tych pierwszych wrażeniach, więc kończę tutaj na dzisiaj. Jeśli macie jakiekolwiek pytania, to proszę zostawcie komentarz z tym co Was dokładnie interesuje, a postaram się na te pytania odpowiedzieć wkrótce. A teraz nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Was do galerii poniżej.

Galeria

  1. „Szłem łąką, wiater wiał, kwiaty pachły, ona mnie odepchła, więc weszłem do domu, trzasłem drzwiami, pierdłem, rzygłem i wyszłem, bo chamstwa nie zniesłem” – Autor nienznany.


67

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.