Wszystko o telewizorach QLED po testach Q7, Q8 i Q9

09/05/2017, 16:52 · · · 25

Mam już za sobą bliskie spotkania ze wszystkimi telewizorami QLED od Samsunga. Koreański producent promuje te telewizory prawie jako zupełnie nową kategorię i muszę przyznać, że coś w tym jest. Ja na dzień dzisiejszy lepszych ekranów nie widzę.

Na początek zjedzcie mnie, ale naprawdę Samsung mi za ten tekst nie płaci. Owszem zaprosili mnie do specjalnie wynajętego QLED Roomu bym zobaczył jako pierwszy w Polsce model Q9, nawet sam zapłaciłem za pociąg, aby tam dotrzeć. Ten disclaimer jest po to by była jasność co do moich licznych zachwytów nad tym tv oraz paroma gorzkimi słowami, które też paść będą musiały.

O tym, czym jest QLED, już pisałem, to w dużej mierze nazwa marketingowa, nazwa, za którą kryje się kropka kwantowa. Czy walka na nazwy z OLEDem się opłaci, to pewnie firma będzie wiedziała w przyszłym roku. Dla mnie kluczowe jest to, że QLED to ewolucja SUHD, a jednocześnie zupełnie nowa linia, będąca nowym rozdziałem w historii telewizorów w ogóle. QLED to produkt z wyższej półki. W końcu przy pierwszym spotkaniu z nim złapiemy się nie za głowę, a za portfel – 65-calowy QLED Q9 F kosztuje 20 tysięcy złotych, czyli tyle samo ile tegoroczne telewizory OLED LG B7 i C7 (są jeszcze wyższe serie E, G ,W) oraz więcej od zeszłorocznych modeli wciąż dostępnych w sprzedaży. Najtańszy 49-calowy model Q7 to 7449 zł, wersja 55-calowa to wydatek blisko 9 tysięcy złotych, a ponad 11 tysięcy zapłacimy za Q7 w wersji 65-calowej. Model Q7 występuje w dwóch wariantach Q7F czyli płaski oraz Q7C zakrzywiony. Do tego w ofercie jest model Q8C wyłącznie zakrzywiony oraz Q9F wyłącznie płaski. Modele Q7 i Q8 mają konwencjonalne podświetlanie krawędziowe, natomiast w Q9 jest to specjalne podświetlanie strefowe, ale nie typowe podświetlanie tylne. Największy telewizor ma 88″, są jeszcze 75”, ale ich cen na razie nie znam.

Design – kluczowy element QLED

Dla mnie wzornictwo telewizorów QLED jest kluczowe. Jestem na tym punkcie przewrażliwiony, ponieważ poszukiwania gotowej szafki RTV, spełniającej moje wymagania były niemal bezowocne. Jedyny model, który znalazłem kosztował ponad 7 tysięcy i nie był wcale idealny. Kupując telewizor za kilka, bądź kilkanaście tysięcy, jesteśmy raczej wymagającymi użytkownikami. Jeśli nie męska część, to przynajmniej kobieca zwraca uwagę na detale i wygląd. Obecnie dużo telewizorów jest naprawdę ładnych, chociażby nowy Panasonic DX780, ale tych zachwycających jest niewiele. QLED się w to wpisuje zarówno w domowym zaciszu, jak i we wnętrzach QLEDRoomu, które powstały przy współpracy z Boconcept (te meble też do tanich nie należą, ale są ciekawe). QLED pozwala na zupełnie nową aranżację wnętrza z telewizorem. Tego 65-calowego ekrany nie musimy chować. Jednocześnie ciężko zrobić tak, by wisiał on na ścianie, a kanapa była wystarczająco blisko, by móc w pełni zachwycać się detalami 4K. Pomaga w tym system chowania przewodów, One Connect, który można ukryć 5 metrów od telewizora (lub nawet 15 metrów po zakupie dłuższego przewodu światłowodowego) oraz wreszcie dedykowane standy. Za ich pomocą można wprowadzać zupełnie nowe aranżacje. Oczywiście to nie jest tak, że nagle postawimy telewizor po środku pokoju. Nadal trzeba to przemyśleć robiąc mały remont, czy urządzając się od podstaw. Potrzebujemy na przykład gniazdka w podłodze i ukrycia przewodu do One Connect, aby telewizor stanął na trójnogu i kable były zupełnie niewidoczne. Można to jednak zrobić dużo łatwiej niż w przypadku innych telewizorów. Te różne warianty pozwalają dostosować telewizor do swoich potrzeb, własnych aranżacji. Projektanci wnętrz mogą naprawdę się wykazać wykorzystując w projektach właśnie QLEDy.

Pilot i smartfon

Design to także nowy pilot, który jest smukły. Ma przemyślane takie rzeczy jak przyciski do wyciągania baterii, aby nie robić tego paznokciami. Jest minimalistyczny i co ważne radzi sobie w pełni nie tylko z obsługą innych urządzeń po HDMI-CEC, ale też podczerwieni. Więc w większości przypadków zastąpi pilota od odtwarzacza Blu-ray, amplitunera oraz dekodera. Dla mnie to najlepszy pilot, na drugim miejscu jest ten od Apple TV.

O sterowaniu telewizorem za pomocą smartfona pisało się w momencie pierwszej fali Smart TV. Standardowe piloty nie były przygotowane do nawigacji po „wszystkomających” telewizorach. W rzeczywistości wodotryski w TV nie przetrwały próby czasu, więc i aplikacje średnio są przydatne. Jedynie osoby chcące dostosować obraz docenią to, co oferuje Panasonic. W 2017 roku Samsung wychodzi z odświeżoną ideą pilota w telefonie, także w iPhonie. W aplikacji SmartView mamy podgląd do aplikacji z telewizora i proponowanych treści z nich. W ten sposób nie przerywając obecnie oglądanego filmu, możemy szybko zdecydować co będzie następne. Uzupełnieniem tego jest szybkie wyświetlenie zdjęć na telewizorze lub naszej ulubionej muzyki. Działa to bardzo sprawnie.

Smart TV – jedyne na rynku

W tamtym roku Samsung zaprezentował nowe podejście do Smart TV i w tym roku to kontynuuje. Trochę w komunikacji brakło jasnego stwierdzenia – to co robiliśmy wcześniej było co najwyżej średnie, teraz dajemy wam nową jakość. Taka jest brutalna prawda. Samsung wcześniej wyginał się próbując oferować nawet aplikacje do zamawiania pizzy i leków przez telewizor. Wychodziło mu to skuteczniej niż u konkurencji, ale skutki były średnie. Teraz jest genialnie i poza Apple TV nikt nie jest niestety w stanie konkurować z tym, co oferuje Samsung. Tym zdaniem jestem spalony u konkurencji, ale między Tizenem, a Android TV jest przepaść – w stabilności działania, płynności, wygodzie obsługi. Szkoda tylko, że Samsung zepsuł komendy głosowe, które kiedyś całkiem nieźle działały, także po polsku.

W czym tkwi magia Smart TV Samsunga? W dostępności do treści w ciągu kilku sekund. Przełączenie się z House of Cards na Grand Tour właśnie tyle trwa. Seriale pomiędzy aplikacjami przełączane są szybciej niż kanały na niektórych dekoderach platform cyfrowych i telewizorach hotelowych w których ostatnio miałem okazję gościć.

Aplikacji mogłoby być więcej, wciąż są sposoby, aby szerzej wykorzystać Smart TV. Parę takich przykładów pojawiło się w Apple TV. Ale kluczowe są serwisy VOD. U Samsunga mamy wszystkie najpopularniejsze, w tym takie jak dedykowaną Eleven Sports, czy ekskluzywne treści w 4K. Co ważne ten akapit dotyczy także w dużej mierze zeszłorocznych modeli KU i KS, a także tegorocznych modeli MU. Właściciele QLED otrzymują jeszcze szybsze działanie oraz bonusy w postaci SmartPacka.

O jakości obrazu słów kilka

Zacząłem od wzornictwa i właściwie dopiero kończę jakością obrazu. To trochę dziwne, w końcu kluczowym aspektem telewizora powinien być właśnie obraz. Pisałem już o tym przy okazji polskiej premiery tych ekranów. QLED to pełne 3 razy Q – Q Style, Q Smart, Q Picture. Na tych trzech segmentach te telewizory się opierają i należy je traktować równożędnie. Jeśli ktoś traktuje obraz jako jedyny wyznacznik nowego telewizora, to traci na designie, czy funkcjonalności. Tym zdaniem i tym podejściem usprawiedliwiam to, że Q7 oraz Q8 nie posiadają obrazu perfekcyjnego. Były od nich już lepsze ekrany LCD oraz OLED. Telewizory te nie mają dużo lepszych kątów widzenia jak to zapowiadał Samsung na CES, podświetlanie krawędziowe daje o sobie znać (choć w płaskim Q7 jest lepiej niż w Q8). Jednocześnie ekrany te pozostają w ścisłej czołówce, dzięki rewelacyjnemu efektowi HDR i świetnemu odwzorowaniu kolorów. Zachwalane przez Samsunga Color Volume, czyli taki sam poziom nasycenia kolorów niezależnie od jasności, rzeczywiście istnieje. Mamy też bardzo dobrą płynność obrazu. Bazuje tu nie tylko na swoich własnych odczuciach, wrażeniach, doświadczeniach, ale też recenzjach ekspertów z całego globu.

Natomiast Q9 to potwierdzenie tego, że wyodrębnienie QLEDa jako osobnego produktu nie wzięło się z niczego. Ten telewizor bije praktycznie wszystko co do tej pory wiedziałem w telewizorach LCD LED, szczególnie tych z krawędziowym podświetlaniem. Kontrast, poziom czerni, głębia kolorów, HDR to wszystko jest naprawdę na rewelacyjnym poziomie. Ten telewizor z miejsca stał się moim ulubieńcem. Cena przyprawia jednak mocno o zawrót głowy, ale też nie jest najdroższym 65-calowym ekranem na rynku.

Potęga QLED

Wciąż będziemy gonić króliczka w poszukiwaniu ekranu referencyjnego. Rywalizacja technologii jest ku temu potrzebna, znajdą się orędownicy jednej i drugiej. Ja dostrzegam liczne zalety ekranów OLED, ale widzę też ich słabości i ograniczenia. To co zrobił Samsung z Q9 mnie zadziwia. To model, który spokojnie mógłby mieć dopisek PRO. Natomiast pozostałe telewizory QLED są dla osób mniej „spaczonych” na punkcie jakości obrazu, a jednocześnie pragnących dostać produkt z najlepszą możliwą jakością obrazu i taki otrzymują. Płacimy jednak także za smarta i design. Te trzy rzeczy idą tu w parze i za to należy się rekomendacja. QLED to produkt kompletny, to kompletny telewizor, to wyznacznik tego jak ma wyglądać dziś telewizor pod względem obrazu, funkcji multimedialnych, a przede wszystkim właśnie samego wyglądu.

25

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko