IBM wzywa wszystkich pracowników do biurek

24/05/2017, 09:03 · · · 7

IBM do tej pory był jedną z największych firm technologicznych zachęcających do pracy w domu. Firma miała swoją inicjatywę mobilność, podtrzymywaną hasłami takimi jak Bring Your Own Device (Przynieś Własny Sprzęt), czy Work/Life Balance. Teraz firma wzywa wszystkich pracowników do powrotu do biura.

Decyzja IBM nieco zaskakuje. Firma w tej chwili zatrudnia około 380 tysięcy osób, z czego nawet 40% mogło pracować zdalnie. W firmie są takie przypadki jak Ron Favali, który od 12 lat jest managerem marketingu pracującym zdalnie. Komunikuje się z zespołem za pomocą dedykowanych narzędzi i przez tyle lat praca się udawała. Teraz firma dała swoim pracownikom pracującym z domu 30 dni na powrót do biura lub rozstanie się z firmą. Dla niektórych oznacza to poważną zmianę logistyki, a nawet konieczność przeprowadzki. Część pracuje setki kilometrów od swoich siedzib. IBM zaproponował też pracownikom 90 dni na znalezienie sobie nowej roli w firmie, jeśli chcą zmienić na przykład siedzibę.

IBM był jednym z pionierów pracy zdalnej. Przez wiele lat rekomendował ten typ pracy i chwalił się nim. Firma od 20 kwartałów, czyli od 5 lat notuje stały spadek przychodów. Jednocześnie warto zauważyć, jak się zmienia, przechodzi transformacje i staje się stricte dostawcą biznesowych rozwiązań, a przecież parę lat temu była kojarzona głównie ze sprzętem.

Przypadek IBM każe się zastanowić, czy praca zdalna ma sens. Na pewno w tak dużych korporacjach wyzwaniem jest zapewnienie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa danych oraz współpracy grupowej. Pracując zdalnie ciężko jest w wielu przypadkach odpowiednio rozliczyć czas pracy, czy kontrolować pracowników. Z drugiej strony daje to pracownikom sporą swobodę, co często przekłada się na efektywność.

Sam jestem przykładem osoby, która dużo może powiedzieć o pracy zdalnej, ale praktycznie nic nie może powiedzieć o pracy biurowej. Do biura przychodziłem przez niecałe dwa lata, ale było to moje własne biuro stworzone wyłącznie po to, by nie pracować z domu. W pracy od 8 do 16 byłem tylko przez jeden dzień na stażu. Resztę i tak odbyłem zdalnie. Nie przepracowałem na etacie ani chwili, choć od 6 lat pracuję już zawodowo. Bardzo sobie cenię pracę zdalną, jest dla mnie bardzo wygodna, elastyczna. Prawdopodobnie, gdyby nie ta forma pracy, nie udałoby mi się stworzyć mojego obecnego związku, nie mógłbym też mieszkać tam, gdzie chcę i robić w pracy tego, co naprawdę lubię. Jednocześnie nie jest tak pięknie, jakby mogło się wszystkim wydawać. Przede wszystkim trudno rozgraniczyć dom z pracą, czas na pracę i czas na relaks. Trzeba się z tym mocno pilnować, a czasem być też asertywnym. Zdarzały mi się sytuacje, gdy zjeżdżałem z autostrady na MOP, by napisać pilnego newsa albo siadałem na ławce w centrum handlowym z telefonem, bo trzeba było opisać coś ważnego, a komputera przy sobie nie miałem. Trzeba też się bardzo mocno mobilizować. W domu jest dużo rozpraszaczy, jest dużo okazji do tego by nie pracować, czasem po prostu się nie chce. A skoro nikt nie patrzy, to można się chwile poobijać. Potrzebna jest duża samodyscyplina. Dlatego wiem, że praca zdalna nie jest dla wszystkich.

Zmiana w IBM będzie warta obserwacji. Sam kończę ten tekst nadal będąc w piżamie1.

  1. Przyp. red. A ja sprawdzam go z wygodnej kanapy, sącząc whisky. A przynajmniej chciałbym sączyć to whisky, ale jest dopiero 9:00. Chociaż jak to ktoś bardzo mądry kiedyś powiedział: „gdzieś na świecie jest już po 16:00”.


7

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko