iMagazine

Czy NASA faktycznie wydało miliony dolarów na specjalne długopisy zamiast używać ołówków?

25/05/2017, 22:24 · · · 0
fot. Sebastian Bergne

Co jakiś czas trafiam na anegdotę na temat tego, że w latach 60, gdy trwał największy wyścig zbrojeń i USA rywalizowało ze Związkiem Radzieckim o to, kto pierwszy podpije kosmos i doleci na Księżyc, NASA miało wydać miliony dolarów na specjalne długopisy umożliwiające pisanie w przestrzeni kosmicznej. W tym czasie Rosjanie mieli używać ołówków.

Zacznijmy może od końca tej historii i używaniu ołówków w kosmosie. Pomysł ten wydaje się na pierwszy rzut oka idealny. Ołówkiem możemy pisać w nieważkości, bo nie wymaga grawitacji, aby spływał tusz. Jednak, gdy się chwilę zastanowimy, to okazuje się, że ołówki są bardzo złym pomysłem.

Grafit z ołówków w czasie pisania często się łamie i odpryskuje. Na Ziemi nie stanowi to problemu, ale w nieważkości taki odłamki zaczną fruwać wszędzie dookoła i łatwo mogą wpaść komuś do oka. Co gorsze grafit przewodzi prąd elektryczny, więc gdy taki odłamek doleci do jakiegoś komputera lub urządzenia sterującego może potencjalnie doprowadzić do zwarcia.

Co jednak z tymi milionami na długopisy do pisania w kosmosie? W połowie lat 60, NASA stanęło przed problemem pisania w kosmosie. Początkowo faktycznie myślano o ołówkach i nawet kupiono na testy 34 specjalne ołówki automatyczne. Cena jednego wyniosła prawie $130. Gdy informacje te trafiły do opinii publicznej dość szybko pojawiły się zarzuty, że to marnotrastwo pieniędzy podatników. NASA postanowiło poszukać tańszego rozwiązania. W dodatku uświadomiono sobie, że latające odłamki grafitu nie są najlepszym pomysłem w statkach kosmicznych.

Problem ten rozwiązała firma Fisher Pen Company, która zainwestowała milion dolarów1 w projekt specjalnych długopisów, które będą w stanie pisać do góry nogami. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu specjalnych wkładów z dwutlenkiem węgla. Tusz wypływa w tych długopisach pod wpływem ciśnienia, a nie grawitacji. W 1965 firma opatentowała to rozwiązanie.

W 1967 roku NASA zaczęła testy modelu AG-7 „Anti-Gravity” i dość szybko przekonała się, że faktycznie działa on w każdych warunkach i idealnie sprawdzi się w stanie nieważkości. Ile kosztował wówczas taki długopis? $3.98 za sztukę. W dodatku NASA dostało 40% zniżki i za jeden zapłaciło tylko $2.39. NASA zamówiło do razu 400 sztuk i zapłaciło za nie nieco ponad $950. Długopisy te zostały użyte w czasie misji Apollo.

Rok później Rosjanie zamówili 100 takich długopisów i używano ich w czasie misji Soyuz. Od tamtego czasu firma Fisher Pen tworzy specjalne serie długopisów dla różnych misji kosmicznych. Oddzielne dla wahadłowców kosmicznych, oddzielne dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej itd. Każdy z tych długopisów można zamówić na ich stronie w cenie około $50.

  1. Z własnych środków, a nie pieniędzy NASA.

źródłoscientificamerican.com

0

Błażej Faliszek

Użytkownik sprzętu Apple od ponad 10 lat. Najcześciej piszę o kosmosie (SpaceX) ale również o elektronice i DIY (Raspberry Pi, Arduino). Działam w stowarzyszeniu Hackerspace Silesia a ostatnio mocno wkręciłem się w temat filtrów powietrza.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o