iMagazine

Mercedes AMG GLC 43 Coupé

21/07/2017, 09:00 · · · 0
fot. Dominik Łada

Samochód jako rzecz użytkowa ma przede wszystkim dobrze wyglądać. Czy się podoba, czy nie – to już jest kwestia gustu. W przypadku opisywanego modelu jego uroda może podlegać dyskusji. W przeciwieństwie do wrażeń z jazdy.

Mercedes GLC jest następcą modelu GLK i o ile w „zwykłej” wersji SUV jest raczej samochodem, który może się wszystkim podobać, o tyle w wersji coupé nie każdy będzie jego zwolennikiem. Mnie się podobał, ale nie zakochałem się w nim na zabój – a przynajmniej nie w tym, jak wygląda. Otóż opisywany egzemplarz jest dość szczególny, gdyż posiada trzy literki, które, mówiąc krótko, robią robotę. Mowa tu oczywiście o AMG i to nie o pakiecie wizualnych dodatków. Pod maską tegoż modelu drzemie trzylitrowe V6 biturbo o mocy 367 KM. Od razu wiadomo, że jazda tym autem to będzie dobra zabawa i przyznaję, że była.

Zanim jednak przejdziemy do tematu jazdy… Gdy wsiadamy do środka, od razu wiemy, że siedzimy w Mercedesie. Wygląd kokpitu jest dobrze znany z innych modeli tej marki, a kierownica obszyta skórą i Alcantarą ma na środku charakterystyczną trójramienną gwiazdę. Siedzi się tu wygodnie, choć muszę przyznać, że auta z klasy A oraz E były dla mnie o wiele wygodniejsze. Nie chcę być tu jednak księżniczką na ziarnku grochu, bo fotele w GLC są naprawdę wygodne i większość użytkowników nie będzie miała się do czego przyczepić.

Kogo jednak obchodzi to, jak się siedzi w Mercedesie i co on w środku ma?

Możemy je oczywiście dopasować do siebie, gdyż regulacja jest niemal we wszystkich możliwych płaszczyznach. W opcji mamy również podgrzewanie i wentylację siedzisk. O ile z przodu siedzi się dobrze i mamy do dyspozycji sporo miejsca, tak z tyłu jest już gorzej, w szczególności dla osób wyższych. Takie są chyba jednak uroki tego typu nadwozia. We wnętrzu znajdziemy chyba wszystkie możliwe udogodnienia, by, nawet jak jest mało miejsca, było nam tam komfortowo. Dobry system audio (jest tu również CarPlay), panoramiczny dach oraz 7-calowy wyświetlacz do obsługi multimediów – to tylko niektóre z rzeczy, które umilają pobyt w tym aucie. Równie ważny jest fakt, że auto jest bardzo ciche. Jeżeli przemieszczamy się spokojnie i ze stałą prędkością, to auta praktycznie wcale nie słychać, a to jest niezwykle pozytywne podczas długiej trasy, gdyby ktoś ze współpasażerów postanowił się na przykład zdrzemnąć.

 

Kogo jednak obchodzi to, jak się siedzi w Mercedesie i co on w środku ma? Jeśli kiedykolwiek jeździliście autami tej marki, to doskonale wiecie, czego możecie się spodziewać. Tutaj liczą się wrażenia z jazdy.

Niecałe 370 koni sprawia, że obok tego modelu nie można przejść obojętnie. Już po włączeniu silnika wiemy, że będzie ciekawie. Do naszych uszu dochodzą piękne dźwięki V6. Kiedy ruszymy, zauważymy, że auto reaguje na nawet najdrobniejsze muśnięcie pedału gazu. 9-stopniowa przekładnia 9G-TRONIC zmienia biegi szybko i precyzyjnie, a przy tym delikatnie i niemal tego nie odczuwamy. Przy spokojniejszej jeździe z wydechu słyszymy jedynie cichy pomruk, który przypomina ten, kiedy drapiemy kota. Gdy jednak wciśniemy pedał mocniej, to z kiciusia wychodzi prawdziwy wielki kocur, który aż krzyczy, by dać mu się wyszaleć.

Niecałe 370 koni sprawia, że obok tego modelu nie można przejść obojętnie.

Postanowiłem go pewnego dnia zabrać w trasę i zapewne wiecie, jak bardzo się cieszyłem, kiedy wyprzedzanie nie stanowiło absolutnie żadnego problemu – nawet sznura aut. Mercedes rozpędza się do 100 km/h w 4,9 sekundy. Dzięki temu wiemy, że w razie potrzeby możemy liczyć na szybkie i sprawne wyprzedzanie czy rozpoczynanie innych manewrów. Napęd 4MATIC, który przenosi siły na wszystkie cztery koła (rozdzielanie momentu obrotowego w stosunku 31:69 z przewagą osi tylnej), doskonale sprawdzał się w każdym warunkach. Całość sprawiała, że w aucie czułem się nie tylko komfortowo, ale przede wszystkim bezpiecznie, bo wiedziałem, że wykona każde moje polecenie i jeszcze ma na to moc.

 

Niestety taki silnik sprawia, że kotek lubi wypić. Nie są to może jakieś zatrważające wartości – jeśli stać Cię na takie auto, to nie przejmujesz się kosztami paliwa – ale mało również nie jest. Przy spokojniejszej jeździe po mieście spalanie wynosiło około 13 l/100 km, a w trasie około 10 l. Spodziewałem się znacznie wyższych wartości, ale dla mnie i te były dość duże.

Trzeba przyznać, że samo prowadzenie tego pojazdu jest czystą przyjemnością. Układ kierowniczy jest precyzyjny i reaguje na praktycznie każdy nasz ruch kierownicą, a zwieszenie – nieco twarde – sprawia, że pokonywanie zakrętów to bułka z masłem i kusi, by robić to coraz szybciej.

 

Muszę jednak wspomnieć o minusach. Największym z nich jest widoczność, która w GLC jest naprawdę kiepska. Głównie chodzi mi o moment, kiedy spoglądamy do tyłu. Tylne słupki są monstrualne, a szybka mała i przez to ciężko jest autem manewrować.

Trzeba przyznać, że samo prowadzenie tego pojazdu jest czystą przyjemnością.

Na szczęście w opcji jest kamera cofania, która podobnie jak w innych modelach producenta jest wysuwana – podczas jazdy się chowa i pojawia dopiero po wrzuceniu biegu wstecznego. Nie rozumiem również, dlaczego (poza względami estetycznymi) auta nie wyposażono w tylną wycieraczkę. Wspominałem wcześniej o małej ilości miejsca z tyłu, warto przy tej okazji dodać, że bagażnik również nie jest powalający. Niby 550 litrów, ale mało ustawne. No i dlaczego roleta w bagażniku sama się składa, kiedy otwieramy klapę?

 

Mercedes-AMG GLC 43 Coupé to nie auto dla każdego. Nie chodzi tu nawet o cenę, która jest kosmiczna, ale przede wszystkim o wygląd. SUV w wersji coupé nie wszystkim się spodoba i mnie to nie dziwi. Wystarczy jednak wsiąść za jego kierownicę, usłyszeć pomruk silnika, by później uderzyć nim w trasę i się zakochać. W miłości jest tak, że kochamy pomimo wad. Tych samochód może mieć sporo, duża moc, świetne prowadzenie i komfort, potrafią jednak wszystkie je wynagrodzić. Bardzo często, gdy oddaję auto po teście, żałuję, że muszę to robić. W przypadku tego Mercedesa byłem bliski przykucia się do niego łańcuchem. Niestety, obiekt miłości musiał wrócić do właściciela, a ja zostałem ze złamanym sercem. Życie.

Plusy:

  • prowadzenie
  • komfort jazdy
  • wykończenie
  • duża moc

Minusy:

  • słaba widoczność
  • brak wycieraczki na tylnej szybie
  • fotele mniej wygodne niż w innych modelach Mercedesa
  • wysokie spalanie

Cena: od 247 154,47 PLN, wersja testowa 417 445,90 PLN

Zdjęcia: Dominik Łada


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 5/2016


Ocena: 5/6 5/6


Jan Urbanowicz

Do niedawna każda wolna chwila w kinie, teraz głównie na świeżym powietrzu, siłowni i gdzie tylko się da aktywnie spędzać czas i pokonywać zły cukier. Diabetyk z dobrze wyrównaną chorobą. #aktywniezcukrzycą


Dodaj komentarz