iMagazine

Telefon za 999 dolarów, to nie jest jakaś fanaberia

25/08/2017, 13:01 · · · 17

Nowy iPhone może być drogi, właściwie bardzo drogi. Ceny zaczynające się od 999 dolarów to z punktu wielu użytkowników totalny absurd. Zanim jednak zaczniemy pukać się w czoło, oburzać na wysokie ceny telefonów odpowiedzmy sobie na pytanie czy ten sprzęt jest rzeczywiście dla nas.

Na rynku samochodów z powodzeniem sprzedają się zarówno samochody takich marek jak Dacia, jak i VW, Volvo, Porsche, Bentley. Oczywiście, że kierowca Skody będzie marzył o nowym Pasacie i jeszcze przy tym tłumaczył się, że ma to samo za niższą cene w dodatku w gazie. Racjonalnie jednak podchodząc do tego tematu po prostu rynek jest duży i każdy powinien znaleźć coś odpowiadającego swoim potrzebom, a także portfelowi.

Podobnie jest z telefonami. Rynek smartfonów jest naprawdę szeroki i każdy znajdzie sprzęt odpowiadający swoim potrzebom, wymaganiom oraz po prostu możliwością finansowym. Przy czym telefony Apple to nie jest jakiś totalny luksus czy prestiż. Są na rynku modyfikacje iPhone’ów czy inne limitowane urządzenia, które można nazwać luksusowymi. iPhone’y zdecydowanie pozycjonowane są wyżej od Kruger&Matz, czy MyPhone’a ale tak samo jest na rynku motoryzacyjnym mamy Dacie i mamy Audi. Jedno i drugie nas zawiezie do celu i będzie miało rzeszę zadowolonych użytkowników.

Wreszcie współcześnie portfolio Apple jest bardzo szerokie i nie ogranicza się do jednego modelu. Rzeczywiście, gdyby w sprzedaż był tylko iPhone 8 za 999 dolarów to moglibyśmy poważnie wyzywać Apple za ich politykę cenową, zważywszy, że są monopolistami, jeśli chodzi o system iOS. Tymczasem najprawdopodobniej na rynku pojawią się, aż trzy nowe telefony, a w bezpośredniej dystrybucji pozostanie także iPhone 7, iPhone 7 Plus oraz iPhone SE. Natomiast poza sklepami Apple jeszcze długo będzie można kupić nowe inne modele jak 6S, czy nawet 5S. Do tego dochodzi jeszcze bardzo bogaty i nasycony rynek wtórny, gdzie można spokojnie przebierać w ofertach. Zakup iPhone’a z pewnością nie ogranicza się do najnowszego topowego modelu. Chyba, że takiego potrzebujemy.

Potrzebować go możemy z powodu wykonywanej pracy, chęci skorzystania z dostępnych funkcji, czy wreszcie dla jakoś tam pojętego prestiżu w środowisku, w którym się obracamy. W każdym z tych przypadków prawdopodobnie znajdziemy sposób na sfinansowanie tego zakupu i będziemy mieli też racjonalne wytłumaczenie dla takiego zakupu. Dla mnie na przykład argumentami za zakupem iPhone’a 7 i przesiadki z 6 Plus była chęć zmniejszenia rozmiaru urządzenia, korzystanie z 3D Touch, korzystanie z Live Photos, wodoszczelność urządzenia oraz dobry aparat. Wybór był świadomy, w dodatku uważam, że w mojej pracy ten telefon na siebie zarabia, wykorzystuje go w pracy. Jednocześnie mam wiele przykładów osób dla których nawet iPhone 5S jest modelem wystarczającym. To chociażby moi rodzice. I tak nie wykorzystują całego potencjału urządzenia, ale korzystają z zasług ekosystemu. Po mocnym przyśpieszeniu w zakresie rozwojów telefonów komórkowych, obecnie trudno jest wskazać daleko idące zmiany.

Jeśli rzeczywiście będziecie potrzebować nowego iPhone’a to za niego zapłacicie. I z pewnością na świecie znajdą się dziesiątki takich osób. Warto jednak zwrócić uwagę, że samo Apple tak dzieli ofertę, że ten model za rzekome tysiąc dolarów nie jest jedyny. Tak jak ten kto potrzebuje małe miejskie auto kupuje Volvo V40, a nie rzuca się na XC90. Tak samo będzie można nabyć iPhone’a 7S, którego ceny zapewne nie będą wyższe niż 649 dolarów za podstawowy model, lub SE który dziś kosztuje 399 dolarów a pewnie będzie jeszcze tańszy.

Część mówi też, że dziś smartfony są droższe od komputerów i ludzie jeszcze za to płacą. Owszem są, ale dla części smartfon to też skrzynka pocztowa, dobry aparat, odtwarzacz muzyki, nawigacja samochodowa, portfel i wiele innych funkcji. Dla części to po prostu narzędzie, które pozwala pracować lub ułatwia codzienne życie. I nie powinno nikogo dziwić, że są osoby, chętne na taki zakup.

17

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko