iPhone 8 rzekomo będzie korzystał z wolniejszego standardu Qi 7.5 W do indukcyjnego ładowania

28/08/2017, 17:13 · · · 17

Benjamin Mayo, tłumacząc donosy Macotakary, wspomniał o kolejnym powodzie, dla którego Apple mnie momentami wkurza.

Macotakara is the latest publication to report on the inclusion of wireless charging in the iPhone 8, set to be announced next month. The Japanese site notes that Apple has opted to use the slower standard charging profile, which means the inductive charging will run at 7.5W, about half the speed of the latest Qi 1.2 standards.

Qi jest otwartym standardem, wspierającym od 5 do 15 W, odpowiednio w wersji od 1.0 do 1.2. Ta ostatnia rewizja standardu wspiera też tzw. „szybkie ładowanie”. Jeśli Apple zdecyduje się na 7.5 W, to mam nadzieję, że stoją za tym powody technologiczne – może chodzić o zbyt wysokie temperatury lub kwestia miejsca we wnętrzu iPhone’a (z tego co wiem, to w przypadku 15 W wymagana jest większa cewka). Jeśli nie, to… ciuś ciuś.

The unnamed sources also note that Apple may require MFI licenses for third-party charging pads, which would mean existing Qi charging accessories would be unsupported …

Jeśli ten drugi donos się spełni i Apple’owe Qi nie będzie kompatybilne z tym co można znaleźć już w samochodach, IKEA’ach, kafejkach i internatach, to będzie to skrajnie nierozsądna decyzja. Dla przykładu, Audi oferuje ‚Phone Box’, który wzmacnia sygnał telefonu oraz jednocześnie korzysta ze standardu Qi do jego ładowania – jeśli Apple będzie wymagało licencji MFI, to iPhone’y będziemy mogli sobie… w każdym razie trzeba będzie czekać, aż taki producent uzyska licencję, to pewnie zajmie ze 2-3 lata, w czasie którym Apple przejdzie już na coś nowszego, co prawdopodobnie nie będzie działało.


Ja rozumiem, że skoro klienci płacą za dodatki i chcą płacić, to z punktu biznesowego należy je sprzedawać. Ale jest coś takiego jak, przepraszam za kolokwializm, „uczucie bycia robionym w chuja” – iPhone wspiera szybkie ładowanie, ale ładowarka nie jest w komplecie, dokładnie tak samo, jak w iPadzie. Nie wspomnę nawet o cenach RAM w Macach. To jak jakby Porsche kazało sobie dopłacać za w pełni automatyczną klimatyzację, dodatkowe schowki, większy zbiornik paliwa czy lepszy system nawigacji… Wróć! Przecież to robią! Wkurza mnie takie postępowanie, bo uderza to w moje postrzeganie marki. Bardzo negatywnie. Dlatego też nie spodziewam się, że jeśli iPhone będzie wspierał ładowanie indukcyjne, to zobaczymy „matę” w zestawie – obstawiam cenę w rejonie 49-99 dolarów (bo jestem dzisiaj optymistycznie nastawiony do życia).

17

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.