iMagazine

Budnitz Model E – tytanowy, elektryczny, indywidualny, a jeśli musisz pytać o cenę, to znaczy, że Cię nie stać

04/09/2017, 10:16 · · · 5

Wczoraj wieczorem zapytałem się Twittera o rower z elektrycznym wspomaganiem, typu miejskiego, najchętniej wyposażony w skrzynię CVT, z paskiem zamiast łańcucha. Nie otrzymałem wiele propozycji, ale jedna z nich skradła moje serce.

Budnitz Model E to rower wyjątkowy, robiony w zasadzie na zamówienie. Firma dodatkowo, poza oficjalną listą dodatków, oferuje zrobienie prawie wszystkiego co klient sobie zażyczy i reklamuje go jako „najlżejszy elektryczny rower na świecie”.

Model E dostępny jest z ramą Cro-Moly albo, co jest znacznie ciekawsze, tytanową… Nie ma też żadnych widocznych miejsc na akumulatory, widocznych kabli, ani niczego innego, co odrywałoby wzrok od jego pięknego minimalizmu.

W miejscu tylnej piasty zamontowano Zehus Bike+ 250 W – silnik i 160 Wh akumulator są zabezpieczone przez deszczem, piaskiem, brudem, błotem i są „praktycznie bezobsługowe” oraz „wolne od oleju”. Zehus wspomaga rowerzystę do prędkości 24 km/h przez 32-160 kilometrów, ładuje się go trzy godziny (wytrzymuje 3000 cykli ładowania) i może pracować przy temperaturach od -20° do 70° C. Ma też łączność ze smartfonem po Bluetooth LE. Można też doładować akumulator kręcąc pedałami do tyłu lub jadąc bez pedałowania oraz zablokować ją całkowicie z aplikacji, aby złodziej nim nie odjechał.

Na liście opcjonalnego wyposażenia znajdziemy możliwość pomalowania ramy na dowolny kolor, możliwość zmiany czarnych elementów roweru na srebrne, cztery różne kierownice, mechaniczne lub hydrauliczne hamulce, różne gripy, trzy różne opony, dwa różne zestawy pedałów, oświetlenie, zabezpieczenia, torby pod siodełko, różne siodełka, w tym ręcznie robione w Anglii, uchwyty na bidon, sporo akcesoriów, w tym tytanowy klucz do naprawy rower i otwierania piwa, stojak do roweru i brelok do kluczyków samochodowych.

Model E oferowany jest w wersji single-speed, ale Budnitz oferuje możliwość montażu alternatywnych rozwiązań dla takich kretynów jak ja. Rower dostępny jest też w czterech różnych rozmiarach.

Cena zaczyna się od 3950 USD i kończy na około 10 tysiącach, po wybraniu wszystkich opcji. Tyle co małe, miejskie auto. Ale o ile będziemy zdrowsi!

Budnitz Model E


Budnitz oferuje też „damkę” pod nazwą „bella E”, w niemalże identycznej specyfikacji.

Budnitz bella E


Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody. Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.


Dodaj komentarz

Wojciech Stępkowski napisał(a):

Ładny. Będzie się prowadzić dostojnie niczym Harley – dość duży kąt główki ramy. Geometria górnej rury zerżnięta z Giant Anyroad 😎

Włodzimierz napisał(a):

Za 40k PLN to mógłbyś Wojtku zakupić Triumpha Street Twin ;D!

Wojtek Pietrusiewicz napisał(a):

Wiele rzeczy za to można kupić. 😉

Włodzimierz napisał(a):

Zawsze śmiałem się, że motocykle to rowery dla dużych chłopców ;).

W sumie bardziej by mnie interesował klasyczny np. Parsley Clubman. Jestem ciekaw na ile taki silniczek jest w stanie pomóc rowerzyście przy podjazdach. Zwłaszcza, że w tym modelu jest on dość przeciętny (20Nm, polski Kross ma w ofercie silnik o momencie 50Nm, ale być może ma to jakiś związek z napędem single-speed montowanym w Budnitzie).

Tomasz Barwinski napisał(a):

Szczerze, to jest to jeden z najbrzydszych rowerów, jakie widziałem :)
Ale co komu się podoba.
Taki rower to raczej jako ozdoba niż radość z jazdy ( no i pokazanie statusu społecznego :))
Aha, jeszcze jedno – rower z silnikiem to nie jest prawdziwy rower !!