iMagazine

Nanoleaf Aurora

08/10/2017, 22:08 · · · 0

Nie wszystko w domu musi być praktyczne, o ile tylko jest wystarczająco ładne. Obklejenie ściany trójkątnymi kawałkami plastiku tylko po to, by świeciły, nie wydaje się praktyczne. Ale czy jest ładne?


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 6/2017


Nanoleaf jest jak na razie nieszczególnie znanym w Polsce producentem inteligentnego systemu oświetlenia. Kilka miesięcy temu testowałem ich lampy Ivy, będące zamiennikami tradycyjnych żarówek z gwintem E27. Można je ściemniać, zaprogramować sceny i harmonogramy, a także zintegrować z HomeKitem, stąd też zakres ich zastosowań jest naprawdę duży. Aurora to zupełnie inny sprzęt, choć teoretycznie również mamy do czynienia z inteligentnym oświetleniem. Owszem, sterujemy światłem, tym razem jednak możemy nie tyle uzyskać jego właściwe natężenie, ile do woli sterować jego barwą.

System Aurora ma bardzo rozrywkowe przeznaczenie, aczkolwiek może mieć też kilka praktycznych zastosowań. W zestawie znajdujemy trzy lub dziewięć trójkątnych paneli, które montujemy na ścianie za pomocą dwustronnej taśmy. Możemy je dowolnie łączyć, a także rozbudowywać stworzoną instalację kolejnymi modułami. Komunikują się ze sobą za pomocą płaskich złączek wsuwanych w środek jednego z boków, nie wystają one więc na krawędziach, jeśli nie są używane. Panele są bardzo lekkie i z powodzeniem będą trzymać się ściany, o ile tylko dobrze je przykleimy. Należy też pamiętać o doprowadzeniu do nich zasilania – wystarczy podpiąć do prądu niewielki moduł sterujący przypinany bezpośrednio do jednego z paneli i pełniący jednocześnie funkcję mostka łączącego Aurorę z siecią Wi-Fi (a jednocześnie z naszym telefonem). To zdecydowanie wygodniejsze rozwiązanie niż stosowane w Ivy Smarter osobne urządzenie, podpinanie nie tylko do prądu, ale też przewodowo do routera. Pomiędzy sterownikiem a gniazdkiem znajduje się zasilacz w postaci sporej kostki, którą trzeba gdzieś ukryć. Na kontrolerze znajduje się wyłącznik oraz przycisk do zmiany sceny; bardziej skomplikowane działania (od sterowania po programowanie) odbywają się już z aplikacji na smartfonie (z Androidem lub z iOS). Nanoleaf planuje wprowadzenie do oferty bezprzewodowego pilota do sterowania, ma być dostępny w połowie tego roku.

Skonfigurowanie systemu jest banalnie proste, wystarczy podpiąć mostek do zasilania, uruchomić aplikację i w kilku krokach dodać go do listy urządzeń. Następnie przepisujemy lub skanujemy kod, by powiązać Aurorę z HomeKitem. Konfiguracja systemu odbywa się z aplikacji Nanoleaf, natomiast zapisane sceny trafiają do aplikacji Dom (są też widoczne w Centrum Sterowania). Na co dzień zajmuję się sterowaniem oświetleniem, dlatego też miałem pewne obawy co do zbytniego uproszczenia bądź skomplikowania systemu. Każdy panel można bowiem wpiąć jednym z trzech boków (bądź też nawet wszystkimi trzema) do innych paneli, teoretycznie więc ustalenie pozycji każdego z nich w systemie mogłoby być pracochłonne (wymagałoby indywidualnego ustalenia pozycji wszystkich elementów). Tymczasem po przepięciu paneli w inne miejsce Aurora natychmiast rozpoznaje ich położenie i dostosowuje do tego sposób wyświetlania sceny. Nie jest to widoczne w sytuacji, gdy jednocześnie wyświetlamy tylko jeden kolor bądź kolory są wybierane losowo, ale już przy efekcie „fali” scena by się rozsypywała. Tutaj działa to perfekcyjnie, użytkownik nie musi zastanawiać się nad tym, co się stanie, jeśli zmieni położenie paneli – te będą działać dalej w dokładnie taki sposób, w jaki zostały zaprogramowane. System nie został przy tym nadmiernie uproszczony, da się bowiem nie tylko wybrać dowolny kolor i ustalić jasność świecenia każdego z paneli (razem lub z osobna), ale możliwe jest też zaprogramowanie scen. Ich tworzenie jest nadzwyczaj proste: na ekranie widoczny jest układ paneli, po wybraniu palety kolorów dla danej sceny (domyślnej lub stworzonej samodzielnie) możemy ustalić, w jaki sposób będą się zmieniały. Do wyboru jest kilka efektów przejść: natychmiastowe przełączanie, płynne przechodzenie, wspomniana już „fala” (przechodząca od jednego końca całej instalacji do drugiego, i to w wybranym kierunku), krążenie koloru, gwałtowne przejścia oraz tryb losowy. Dla każdego z nich da się ustalić też jasność i szybkość zmian. Zabrakło co prawda bajerów w postaci wybierania koloru na podstawie zdjęcia (znanego choćby z Hue Philipsa), nie wydaje się mi to jednak potrzebne. Zaprogramowane sceny można przełączać przyciskiem na mostku bądź wywoływać za pomocą aplikacji Nanoleaf, HomeKita lub Siri (wygodniej jednak nazwać je w języku obsługiwanym przez Siri).

Ustawienie scen trwa dosłownie chwilę, choć mnie zajęło kilka godzin. Aurora jest jak plac zabaw, z którego nie sposób zejść bez sprawdzenia wszystkiego. Na początku to tylko światło, kolorowe trójkąty, wyglądające dokładnie tak, jak chcemy. Proponowane przez producenta sceny sugerują jednak, że można z jego pomocą uzyskać konkretny efekt: pobudzenie, ukojenie po ciężkim dniu, skupienie podczas pracy czy w końcu imitację wschodzącego bądź zachodzącego słońca. Do tego dochodzi integracja z HomeKitem, a jednocześnie bardziej praktyczne wykorzystanie Aurory. Nic nie stoi na przeszkodzie, by sygnalizowała, w jakiej scenie działa cały dom, przełączała się na inny kolor, gdy podniesie się temperatura bądź wykryty zostanie dym albo też mignęła, gdy ktoś otworzy drzwi garażu. Warunkiem jest oczywiście posiadanie odpowiednich akcesoriów innych producentów, niemniej jednak możliwości Aurory nie ograniczają się jedynie do bycia ozdobą.

Gdy coś jest inteligentne, nie może być niepraktyczne. Aurora, choć stworzona jest przede wszystkim do zabawy, może pełnić też inne funkcje. Jest przy tym niezwykle prosta w obsłudze – z montażem i konfiguracją poradzi sobie każdy, podobnie jak z późniejszą rozbudową systemu. Integracja z HomeKitem pozwala natomiast nie tylko wygodnie sterować scenami świetlnymi, ale też umożliwia współpracę z innym sprzętem. Najważniejsze jest jednak to, że wygląda doskonale, niezależnie od tego, do czego jest wykorzystywana.


Ocena iMagazine: 5/6 5/6


Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac


Dodaj komentarz

Dbamy o Twoją prywatność

Od dnia 25 maja 2018 r. dostosowujemy naszą działalność do nowego Rozporządzenia Unii Europejskiej o Ochronie Danych Osobowych (RODO).

Zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności, aby udzielić Ci bardziej szczegółowych informacji, w jaki sposób iMagazine.pl chroni twoją prywatność, oraz w jaki sposób możesz korzystać ze swoich praw odnośnie danych osobowych.

Kliknij w poniższy link, aby zapoznać się z zaktualizowaną Polityką Prywatności.

Dziękujemy, że jesteś z nami,
redakcja iMagazine

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ OK