Całe 24 godziny z iPhone X

04/11/2017, 12:46 · · 27

Wczoraj, kiedy odbierałem nowego iPhone X, poczułem się podobnie jak wtedy, kiedy po raz pierwszy miałem w rękach iPhone’a 10 lat temu oraz kiedy zobaczyłem iPhone’a 4. Pierwszy iPhone zmieniał zupełnie sposób patrzenia na smartfony… tak, były smartfony przed iPhone. Zaś iPhone 4 zmienił zupełnie to w jaki sposób odbieramy treść na telefonie poprzez zastosowanie ekranu wysokie rozdzielczości.

iPhone X również zmienia sposób obsługi telefonu. Oczywiście nie wnosi nic rewolucyjnego, bo i ładowanie bezprzewodowe konkurencja ma od dawna, ekrany OLED to również nie nowość, tak samo jak ekrany wypełniające cały przód telefonu. Tym czymś jest oczywiście Face ID i od tej nowości chciałem zacząć, bo po prawie dwóch dniach z iPhone X, to właśnie ta funkcja daje najwięcej pozytywnych doznań – w sumie to same pozytywne. O tym, że cieżko oszukać Face ID już pewnie wiecie. Pojawiło się kilka znakomitych testów od dziennikarzy z USA, który dostali telefon na kilka dni przed premierą. Podsumowując, Face ID praktycznie nie da się oszukać, a jedynym momentem w którym zalicza porażkę, to skanowanie twarzy jednojajowych bliźniaków. W innych przypadkach jest nie do oszukania. W codziennym użytkowaniu jest po prostu genialne i bardzo szybkie. W moim konkretnym przypadku działa zdecydowanie lepiej niż Touch ID, które działało, w oceniam to, 70% przypadków. Często musiałem wpisać kod, bo byłem w rękawiczkach, bo miałem spocone dłonie, bo czytnik był zabrudzony. W przypadku Face ID żaden z tych problemów nie występuje i oczeniam to, że w 95% skanowanie kończy się sukcesem, czyli odblokowaniem telefonu. Nie mam np. żadnego problem z działaniem Face ID w samochodzie, gdy telefon jest umieszczony w uchwycie na desce rozdzielczej, a o tą sytuację byłem wielokrotnie pytany. Jedyny realny problem to może być telefon położony na biurku. Faktycznie w tym przypadku, nie da się go odblokować, trzeba go minimalnie podnieść lub nachylić się nad nim, lub po prostu wpisać kod. Nawet biorąc pod uwagę tą niedogodność, Face ID jest na codzień zdecydowanie lepiej działającym rozwiązaniem niż Touch ID.

Dość znamienne jest to, że większość krytycznych głosów o Face ID jest od osób które nie mają iPhone X.

Drugą znaczącą zmianą jest brak przycisku Home. Apple przygotowywało system iOS oraz nas na taką zmianą od dawna. Pojawiały się różne gesty pozwalające na używanie iPhone’a, a przycisk Home tracił powoli na znaczeniu. Jego brak w iPhone X będzie odczuwali przez najwyżej kilka godzin. Początkowo faktycznie chcąc wyjść z aplikacji odruchowo naciskałem na ekran w miejscu gdzie się Home znajdował. Jednak juz po kilku godzinach ten odruch u mnie zniknął. Zakładam, że u Was będzie tak samo. Gestami można osiągnąć wszystko to, co wcześniej przyciskiem. Zarówno wejść do menu przełączania aplikacji, jak i ściągnąć połowę ekranu w dół aby uzyskać prostszy dostęp do górnej części ekranu. Ten ostatni gest wymaga dłuższej chwili przyzwyczajenia, bo należy zrobić go (swipe w dolnej części ekranu) dość precyzyjnie. Muszę przyznać, że nie zawsze mi się to udaje i chyba w tym pojedynczym przypadku wygodniejszy był klasyczny Home.

Sam ekran jest wykonany w technologii OLED i robi genialne wrażenie. Patrząc na niego czuję się dokładnie tak samo jak czułem się gdy patrzyłem pierwszy raz na ekran iPhone 4. Wygląda jak najwyższej jakości wydruk, a nie wyświetlacz. Wiele osób, twierdzi, że ekran ma żółtą poświatę i faktycznie może się tak wydawać. To jednak nie jest wada wyświetlacza, a efekt działania funkcji True Tone, która stara się dostosowywać temperaturę obrazu do warunków oświetlenia. Wychodzi jej to raz lepiej raz gorzej, ale oczywiście możemy ją wyłączyć. Moja jedyna uwaga to ekranu to dość słabe wykorzystanie przestrzeni. Mimo, że ekran jest sporo większy niż w „małym” iPhone 7 i wymiarami jest mu bliżej to „dużego” iPhone’a, to na ekranie nie zobaczymy dużo więcej niż na ekranie mniejszej wersji. Nie ma dodatkowego rzędu ikonek – są one po prostu większe. Zmianę na plus zobaczymy jedynie w aplikacjach które zostały dostosowane do dość specyficznego ekranu iPhone’a X. Na szczęście wszyscy więksi deweloperzy już to zrobili. Choć nie wszyscy dobrze, np. filmy z YouTube nie wypełniają ekranu w trybie poziomym w tak dobry sposób, w jakim by mogły i zupełnie nie rozumiem dlaczego.

Na koniec tych wrażeń, po pierwszych godzinach użytkowania telefonu, zostawiłem sobie sam odbiór telefonu jako przedmiotu. Jest to jeden z lepiej, jak nie najlepiej, wykonanych telefonów na rynku. Szkło w połączeniu ze stalową ramką – jak w iPhone 4 – to zdecydowanie najlepsze połączenie. Połączenie, które daje uczucie trzymania w ręku produktu premium. Tu po prostu czuć doskonałe wykonanie, a jedynie tym co lekko burzy to uczucie, to wystający obiektyw aparatu. Jednak gdy trzymam telefon w ręku to mamy podobne odczucia jak momencie, gdy trzymam dobre pióro lub zegarek z wyższej półki. Odczucie trzymania produkty idealnego w swojej klasie. Nie wyobrażam sobie na ten moment jak mógłbym włożyć go w jakąś obudowę. Jeśli chodzi o wielkość telefonu i co za tym idzie wygodę użytkowania, to zdecydowanie bliżej mu do wygodniejszej, mniejszej wersji iPhone’a, a nie zdecydowanie dla mnie za dużej wersji z Plusem. Telefon nie wypada z ręki, nie wystaje z kieszeni. Znów ośmielę się to napisać, że jest to idealny kompromis między wielkością ekranu, a wygodą użytkowaniania.

Oczywiście powyższy tekst to nie są pełne moje „pierwsze” wrażania. Nie napisałem nic o aparacie bo jeszcze nie robiłem wielu zdjęć, nie napisałem nic o baterii bo dopiero testuję, jak to wygląda w normalnym użytkowaniu na co dzień. Nie napisze Wam też czy jest warty 2000 więcej niż iPhone 8 bo to indywidualna ocena każdego z Was. Na pewno jednak będzie druga część tego tekstu, w której napiszę o baterii i aparacie i pewnie czymś jeszcze.



27

Norbert Cała

Jedno słowo - Geek.

norbertcala