iMagazine

Morderstwo w Orient Ekspressie – rola życia Johnny’ego Deppa

06/01/2018, 12:09 · · · 2

Morderstwie w Orient Ekspressie słyszałem zanim wiedziałem, że to powieść Agathy Christie, którą wydano po raz pierwszy w 1934 roku. Sam tytuł był dla mnie wtedy fascynujący – „wtedy”, czyli prawdopodobnie z 30 lat temu. Nie dość, że morderstwo, co oznaczało zagadkę – zawsze lubiłem tematy detektywistyczne i mam szczególną słabość do Sherlocka Holmesa – to na pokładzie egzotycznego pociągu, którymi się interesowałem w młodości.

Idąc na najnowszą wersję tego starego opowiadania, najbardziej interesowała mnie obsada. Spodziewałem się, że Hercule Poirot – detektyw z wyobraźni Agathy Christie – będzie dominował scenariusz (autorstwa Michaela Greena) i się nie myliłem. Grany przez znanego mi z twarzy, a niekoniecznie nazwiska, Kennetha Branagh (Dunkirk, Jack Ryan: Shadow Recruit, Valkyrie), otoczony jest znakomitą grupą aktorów, m.in: Penélope Cruz (Vicky Cristina Barcelona, Vanilla Sky, Volver), Willem Dafoe (The Grand Budapest Hotel, The Aviator, The English Patient), Judi Dench (Pride and Prejudice, serii filmów z Jamesem Bondem, Shakespeare in Love), Johnny Depp (Sleepy Hollow, Pirates of the Caribbean: The Curse of the Black Pearl, Sweeney Todd: The Demon Barber of Fleet Street), Michelle Pfeiffer (Tequila Sunrise, Scarface, The Witches of Eastwick) czy Daisy Ridley (Star Wars: The Force Awakens, Star Wars: The Last Jedi).

Przy tak obszernej obsadzie, jeśli aktorzy mają się zapaść w pamięć, to ich postacie muszą być znakomicie rozpisane. Tutaj niestety tak nie jest – nikt się specjalnie nie wyróżnił swoją grą, poza głównym bohaterem. Jako, że większość obsady znam (niestety nie osobiście) i wiem na co ich stać, to prędzej miałbym pretensje do scenarzysty i reżysera (również Kenneth Branagh).

Kennetha Branagh znam z wielu innych filmów i pomimo, że zawsze czerpałem przyjemność z jego gry aktorskiej, to dotychczas nie potrafiłem przypisać imienia do jego twarzy – po Morderstwie już nie będę miał tego problemu. Nie ukrywam, że zawsze odpowiadał mi David Suchet (A Perfect Murder) w roli Hercule’a Poirot, ale Kenneth znakomicie odtworzył tę postać – nowocześnie, z odpowiednią nutą nostalgii i tradycji oraz większą dynamiką.

Kilka tygodni temu zmartwiłem się, widząc dużą dozę negatywnych emocji skierowanych w stronę tej produkcji na Twitterze – wielu go krytykowało i to mocno. Moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie. Film nie jest arcydziełem, ale dostarczył mi więcej rozrywki niż wiele rzekomo bardziej ambitnych produkcji. Piękne plenery, ekskluzywne wnętrza i znane wątki – to wszystko dostarczyło mi na tyle dużo rozrywki, że wyszedłem z kina więcej niż zadowolony.

Film już chyba niedługo zejdzie z ekranów, więc zachęcam do jego obejrzenia. A jeśli brakuje Wam motywacji, żeby się na niego przejść, to podpowiem, że warto chociażby dla Johnny’ego Deppa – to jego rola życia.1.

  1. 😉.

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody. Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.


Dodaj komentarz

1111 napisał(a):

temo jezdze PKP

Q napisał(a):

Panie Wojtku jeśli się nie zna Kennetha Branagh’a i nie oflądało się Wallandera to jest dużo do nadrobienia.

Dbamy o Twoją prywatność

Od dnia 25 maja 2018 r. dostosowujemy naszą działalność do nowego Rozporządzenia Unii Europejskiej o Ochronie Danych Osobowych (RODO).

Zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności, aby udzielić Ci bardziej szczegółowych informacji, w jaki sposób iMagazine.pl chroni twoją prywatność, oraz w jaki sposób możesz korzystać ze swoich praw odnośnie danych osobowych.

Kliknij w poniższy link, aby zapoznać się z zaktualizowaną Polityką Prywatności.

Dziękujemy, że jesteś z nami,
redakcja iMagazine

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ OK