Historia z dziś z udziałem drona DJI Spark

24/02/2018, 21:59 · · · 24

Postanowiłem polatać dronem – to DJI Spark – i zrobić kilka fotek ze śniegiem. Start wszystko standardowo, fix GPS itp. Wszystko całkowicie idealnie. Poleciałem na jakieś 50m w górę i robię fotki. Wiatr był dość duży i Spark co chwila z nim walczył.

Po chwili na ekranie zobaczyłem komunikat
„Warning: In Flight working IMU encounters heading exception, please switch to anti mode if craft behave abnormally”
a po chwili
„Warning: Compas Error. Exit P-GPS Mode”

Po tym komunikacie postanowiłem wylądować, dron 30m ode mnie i 50m w górze. Ściągam go na dół, ale on uznał, że wybiera wolność i w szybkim tempie zaczął odlatywać. Niby reagował na aparaturę, ale bardzo słabo, niestety odleciał za drzewa i straciłem go z oczu, w tym momencie zerwało mi też wizję. Dostałem komunikat, że straciłem łączność i dron będzie wracał do domu. Niestety nic takiego się nie zdarzyło. Odczekałem 5 minut, ale nie wrócił.

Uznałem, że pójdę go poszukać w kierunku w którym odleciał, ale to gęsto zabudowana domkami jednorodzinnymi okolica, jeśli gdzieś wylądował to pewnie na jakiejś działce (oczywiście nie mam naklejki z numerem telefonu, a warto ją mieć pamiętajcie!). Więc dużo sobie po moim szukaniu nie obiecywałem. W głowie już układałem maila do DJI, mam wykupione ubezpieczenie DJI Care, więc jakąś nadzieję miałem. Niestety ubezpieczenie wymaga dostarczenia zwłok drona, choć czasami udaje się ich przekonać, że z winy oprogramowania drona ich nie mam.

Kontynuuję jednak spacer oglądając okolice w jego poszukiwaniu. W pewnym momencie na aparaturze zapala mi się zielona lampka, czyli on żyje i jest gdzieś niedaleko i się połączył! Ale na telefonie nie mam obrazu nie mogę wystartować bo dostaję Timeouty. Ale nic to, próbuję iść do przodu i obserwować lampkę połączenia. Trochę zygzakując w pewnym momencie dostałem wizję na ekranie, dron leży gdzieś na dachu bo widok jest dziwny z góry. To ta dobra wiadomość, zła jest taka, że ma 2% baterii. Zdążyłem zrobić zrzut ekranu z wizją jaką miał. Próbowałem wystartować, bo wtedy bym go zobaczył, ale nie chciał. Po chwili bateria padła, a ja straciłem łączność.

Skupiłem się wiec na analizie zrzutu ekranu z ostatnim widokiem jaki uchwycił. Jak wspomniałem cała okolica to niska zabudowa, a ten widok ewidentnie jest z wysokiego dachu. W okolicy był tylko jeden większy budynek, trzy piętrowa kamienica. Widok ewidentnie się zgadzał z tym co zobaczyłem w rzeczywistości.

Podchodzę, dzwonie domofonem pod losowo wybrany numer, tłumaczenie, dron, odleciał, one tak mają bo to Spark i czy mogę wejść na dach. Pani mi otworzyła bramę, a ja już wcześniej zauważyłem, że z tyłu budynku jest drabinka na dach. Wchodzę.
Niestety jak juz doszedłem na górę, to się nie odważyłem chodzić po dachu, spadzisty, pokryty śniegiem. Chyba Spark nie jest tyle wart. Zszedłem całkiem mocno wkurzony, tak blisko, a tak daleko. Miałem odpuścić, ale zostawić 2k na dachu, bez sensu. Dzwonię pod numer administratora osiedla jaki był na tabliczce. Znów tłumaczenie, dron, odleciał, Sparki tak mają itp. Miła Pani mówi, że obok mieszka konserwator tego budynku i on potrafi chodzić po tym dachu. Telefon do konserwatora, znów tłumaczenie dron, odleciał, Sparki tak mają. Pan uznał, że faktycznie sprytny ten dron bo mam fotkę i ogólnie to za 100 zł wejdzie na dach i mi zniesie.

10 minut później i 100 zł mniej Spark był już w całości przy mnie. W domu oczywiście na początek sprawdzam logi w aplikacji DJI. Ostatni wpis to „Warning: Compas Error. Exit P-GPS Mode” i pozycja w której go straciłem z oczu. Potem nie ma już żadnej informacji o tym w jakim kierunku odleciał.

I co ja mam teraz z nim zrobić? Z dronem oczywiście.



24

Norbert Cała

Jedno słowo - Geek. Prowadzący blog http://ipod.info.pl oraz zastępca redaktora naczelnego @imagazinepl.

norbertcala