iMagazine

Oczyszczacz powietrza Philips AC2889/10 z aplikacją – powietrze zawsze czystsze

07/05/2018, 11:02 · · · 0

Sezon grzewczy wiąże się niestety ze znacznym zanieczyszczeniem powietrza, a w im większym mieście mieszkamy, tym bardziej to nas dotyka. Alternatywą dla wyprowadzki w Bieszczady jest plastikowe pudło, wciągające brudne powietrze i wydmuchujące je już bez zanieczyszczeń.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 2/2018


Bardzo nie lubię określenia „moda” w odniesieniu do zjawisk, które mają na celu poprawę czyjegokolwiek komfortu bądź zdrowia. To, jak wiele osób kupiło w ostatnim czasie oczyszczacze powietrza, uważam za realizację potrzeby, i to bardzo odczuwalnej. Powietrze w Warszawie w listopadzie robi się wyjątkowo paskudne (i pozostaje takie przynajmniej do lutego), bieganie na zewnątrz jest o wiele cięższe, czasem nawet nie sposób wyjść na krótki spacer bez uczucia kłucia w płucach. Nawet jeśli ogrzewamy dom w bezpieczny dla środowiska sposób i nie jeździmy samochodem, to i tak nie wpłyniemy na wszystkich. Pozostaje więc chronić się samemu, czy to maską antysmogową, czy też oczyszczaczem powietrza. Od niedawna używam jednego z modeli Philipsa i, co było do przewidzenia, różnica jest wyraźna.

Oczyszczacz powietrza to spore urządzenie, a jego wymiary są podyktowane koniecznością zasysania i wydmuchiwania dużych ilości powietrza przy możliwie najniższych obrotach wiatraka (by ograniczyć hałas). AC2889/10, czyli oczyszczacz Philips współdziałający z aplikacją mobilną, przeznaczony jest do przestrzeni o powierzchni do 79 metrów kwadratowych, teoretycznie więc będzie wystarczający nawet do całego mieszkania, o ile znajdzie się w jego centralnym punkcie, a ponadto przepływ powietrza w nim będzie wystarczająco swobodny. W praktyce jednak, z uwagi na zamknięte drzwi bądź kilka kondygnacji, pojedynczy oczyszczacz może nie wystarczyć. Urządzenie występuje jedynie w białej, błyszczącej obudowie, z sześcioma przyciskami sterującymi na górze, małym ekranem i świecącym pierścieniem sygnalizującym stopień czystości powietrza. Oczyszczacz bardzo łatwo utrzymać w czystości, obudowa nie przyciąga pyłu, a dzięki temu, że przyciski są dotykowe, brud nie zbiera się też wokół nich. Trzeba go postawić w miarę blisko gniazdka zasilającego, ale już z siecią łączy się bezprzewodowo (przez Wi-Fi, na częstotliwości 2,4 GHz).

Do obsługi oczyszczacza służy aplikacja Air Matters, która pokazuje nie tylko aktualną konfigurację urządzenia (czyli między innymi tryb działania czy prędkość wiatraka) czy powietrza w mieszkaniu, ale też wyświetla informacje z najbliższych stacji pomiarowych oraz nanosi je na mapę. Jest też ranking najbardziej i najmniej zanieczyszczonych miast, z podziałem na rodzaj zanieczyszczenia. Uwzględniane są nie tylko pyły PM2.5 oraz PM10, ale też ozon, tlenek węgla czy dwutlenek siarki, pokazywane są też pyłki roślin, co przyda się alergikom. Codziennie może wysyłać krótkie powiadomienia o stanie powietrza oraz alarmy, jeśli jakość powietrza w mieszkaniu spadnie poniżej określonego poziomu. To najlepsza aplikacja zbierająca takie dane i działa nawet wtedy, gdy nie mamy oczyszczacza powietrza. Dodanie oczyszczacza jest bardzo proste, sprowadza się do znalezienia tworzonej przez niego sieci Wi-Fi, połączenia się z nią, a następnie dodania urządzenia w aplikacji tak, by zapamiętało hasło do routera. Od tego momentu oczyszczacz łączy się stale z Wi-Fi i możemy sterować nim zdalnie, przez internet.

Obsługa jest bardzo prosta, zwłaszcza, że stan powietrza wizualizowany jest za pomocą zapełniającego się okręgu i wykresu słupkowego, pokazującego stan z ostatnich dni. Do wyboru jest wyświetlanie aktualnego stężenia pyłu PM2.5 bądź alergenów w skali od 1 do 12 (gdzie stopnie odpowiadają kolejnym przedziałom stężenia alergenów). Ponadto z poziomu aplikacji można sterować działaniem urządzenia: włączyć je lub wyłączyć, zmienić tryb pracy (ogólny, antyalergiczny lub usuwania bakterii i wirusów), intensywność pracy (od trybu cichego do turbo), włączyć lub wyłączyć podświetlenie ekranu i pierścienia, a także zaprogramować czas, po jakim ma się wyłączyć. Dokładnie to samo da się zrobić za pomocą przycisków na obudowie. Gdy chcę oszczędzić energię, ustawiam, by wyłączył się po określonym czasie, natomiast przed wyjściem z pracy włączam go z poziomu aplikacji, by zdążył oczyścić powietrze. Air Matters informuje też o tym, kiedy należy wyczyścić bądź wymienić filtry (pozwala też je zamówić ze strony producenta) – to o tyle istotne, że urządzenie ma aż trzy filtry. Pierwszy z nich, czyli filtr wstępny, czyścimy sami, dwa pozostałe, czyli aktywny węglowy oraz HEPA, należy już wyrzucić i zastąpić nowym. Od czasu do czasu należy też przeczyścić czujnik zanieczyszczeń, o czym program już nie informuje.

Pierwsze odczyty oczyszczacza pokazały, że powietrze w moim mieszkaniu nie jest szczególnie złe, pomimo tego, że na warszawskim Bemowie bywa z nim kiepsko. Początkowo wskaźnik stężenia alergenów pokazywał wartość 3, czyli stężenie od 9 do 12 ug/m3. To cały czas bardzo dobra wartość, ta jednak zmieniała się w ciągu dnia, choćby po wywietrzeniu mieszkania. Oczyszczacz pracował głównie na najniższych obrotach (ustawiłem go w tryb ogólny, w którym automatycznie dostosowuje prędkość wiatraków), ale przy skokach stężenia zanieczyszczeń podnosił prędkość natychmiast. Dopiero na poziomie 2. (czyli środkowym na skali) urządzenie stawało się wyraźnie słyszalne, przy zwykłej pracy na najniższych obrotach nie wydaje praktycznie żadnych dźwięków, ale w trybie turbo był już głośny. W skali od 1 do 12 poziom zanieczyszczenia utrzymywany był na poziomie 1 lub 2, dopiero powyżej niego obroty wzrastały. Po dniu używania oczyszczacza dało się odczuć wyraźną różnicę. Stężenie PM2.5 spadło z przedziału 9-12 ug/m3do około 3 ug/m3, co niekoniecznie powinno robić różnicę, ale to, jak wyglądały filtry już po tygodniu, potwierdziło, że oczyszczacz cały czas pracuje i ma co robić. Sam odczułem zresztą zmianę, zwłaszcza po wietrzeniu mieszkania, mam też wrażenie (aczkolwiek nie podparte żadnymi faktami), że wszelkie kuchenne zapachy również znikały szybciej. Czekam też z niecierpliwością na wiosnę, by sprawdzić jego skuteczność w usuwaniu z powietrza pyłków traw, na które jestem uczulony.

Świadomość tego, czym oddychamy, czyni życie w większości dużych miast mniej przyjemnym. Zanieczyszczenie powietrza jest jednak faktem, z którym trzeba sobie radzić, a oczyszczacz sprawdza się w walce z nim świetnie. AC2889/10 nie dość, że jest zazwyczaj bezgłośny, to ponadto nie wymaga praktycznie żadnej obsługi – aplikacja sama informuje o przekroczeniach normy zanieczyszczeń bądź konieczności wymiany filtra, a całą konfigurację można wykonać ze smartfona. Urządzenie dostosowuje też automatycznie prędkość wiatraków, skutecznie ograniczając generowany hałas. Na co dzień nie zwracam na nie uwagi, podobnie jak na to, czy powietrze w moim domu jest zanieczyszczone. Bo już nie jest.


Ocena iMagazine: 5.5/6 5.5/6


Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac


Dodaj komentarz