iMagazine

Twitter zmienia zasady gry dla aplikacji trzecich jak Tweetbot czy Twitterrific

17/05/2018, 11:16 · · · 11

Twitter wczoraj ogłosił zmiany dla deweloperów aplikacji trzecich, w tym takich klientów jak Tweetbot, Twitterrific, Talon i wielu innych. Obawiam się, że nie jest dobrze, ale będziemy nadal mogli z nich korzystać.

Twitter błądzi od lat. Uważam go za najlepszy produkt technologiczny współczesnego internetu, który jest jednocześnie jedną z najgorzej prowadzonych korporacji w Dolinie Krzemowej. Błąd za błędem powodują, że nie wierzę specjalnie w jego przyszłość – wcześniej czy później nastąpi jego koniec. Istotą sprawy będzie jednak nie to, czy Twitter będzie jeszcze istniał czy nie, ale to, czy będą na nim jeszcze ludzie, którzy będą wchodzili w interakcje z innymi. Słowne. Bo botów jest zdecydowanie za dużo.

Wczoraj Twitter ogłosił przyszłość swojego API dla deweloperów trzecich, w tym tych, którzy tworzą klientów Twitterowych. Zniknie parę bardzo istotnych funkcji:

  • powiadomienia push
  • streaming, czyli automatyczne odświeżanie timeline’u

Połączenie streamujące zostanie zastąpione przez nowe API, nazwane Account Activity API. Problem leży w tym, że to API ogranicza jego klienta, czyli np. Tweetbota, który obsługuje setki tysięcy kont Twitterowych, do piętnastu. Piętnastu czego pytacie? Piętnastu powiadomień na sekundę? Piętnastu powiadomień na minutę? Przykro mi… ograniczenie odnosi się do piętnastu kont Twitterowych, co oznacza, że taki Tweetbot musiałby wybrać 15 userów, którzy mieliby dostęp do powiadomień, spośród swoich setek tysięcy. Ale Twitter wprowadził opcję premium, właśnie do tego celu! Teraz deweloper może u nich subskrybować dostęp do API za skromne 2899 USD miesięcznie, co da mu dodatkowych użytkowników. Spodziewacie się liczby typu 100 tysięcy? Pół miliona? Przykro mi – za tę kwotę otrzymają możliwość wysyłania powiadomień do kolejnych 235 użytkowników, czyli w sumie 250. A zatem deweloperzy musieliby obciążać swoich użytkowników, czyli nas, kwotą przynajmniej 16 USD każdego miesiąca, żeby wyjść na zero. To mniej więcej 80 zł miesięcznie na użytkownika w Polsce. Ale przecież mogę korzystać z pull-to-refresh? Tak, ale Twitter ogranicza ilość zapytań w tej kwestii, więc podczas takich wydarzeń, jak jakiś keynote Apple lub podczas wyścigu Formuły 1, tweety będą pojawiały się z opóźnieniem, nawet kilkuminutowym w skrajnych przypadkach.

Twitter robi to po to, żeby promować korzystanie ze swojej aplikacji i strony internetowej. Problem w tym, że UI i UX obu, w porównaniu z klientami trzecimi, jest żenujący. To trochę tak tak, jakby Google zaczął utrudniać dostęp do naszej poczty w Gmail, jeśli użytkownik korzysta z klienta pocztowego i zachęcał do czytania jej przez Safari lub swoją aplikację, pomimo że obie opcje są gorszym rozwiązaniem. No i jest też ta delikatna kwestia tego, że ani dla Windows, ani dla Mac nie ma prawdziwie natywnego klienta od tej firmy.

W praktyce być może nie będzie tak źle, jak tłumaczą twórcy Tweetbota:

(…) po zmianach w API nasz klient nadal będzie funkcjonował prawidłowo, ale kilka funkcji może działać wolniej lub będzie musiała być usunięta (…) Na Macu w najgorszym wypadku nie będziemy mogli wyświetlać powiadomień dla like’ów i retweetów, powiadomień dla tweetów, odpowiedzi (mentions), quote tweetów, wiadomości prywatnych, a śledzenie użytkownika będzie opóźnione o 1-2 minuty.

Inni z kolei już zrezygnowali i zamykają swoje serwisy:

Twitter wrote that they’ll be replacing this with another method of data access, but have not been forthcoming with the details or pricing. Favstar can’t continue to operate in this environment of uncertainty.

Favstar will go offline on June 19th 2018.

Twitter argumentuje, że tylko 1% użytkowników wykorzystuje streaming i inne funkcje, więc nie będą tego oferowali. Problem w tym, że te 1% to ich najbardziej zagorzali fani serwisu (jeśli nie aplikacji czy strony WWW), którzy często korzystają właśnie z aplikacji trzecich. Co więcej, 1% użytkowników to ponad 3 miliony ludzi (spodziewam się prywatnie, bez danych podpierających tę tezę, że przynajmniej 20% wszystkich użytkowników to albo konta typu „RSS”, boty, spamboty, itp, a nie żywi ludzie).

Biorąc pod uwagę, że Twitter praktycznie nie rośnie, a Facebook tylko w Q1 2018 zamknął 583 milionów fake’owych kont (tak, to więcej niż wszystkich kont na Twitterze razem wziętych), to podejrzewam, że ten moment w czasie będzie oznaczał chwilę, w którym Twitter zacznie powoli tracić i staczać się (bardzo powoli). Już powstają inicjatywy oparte o otwarte i darmowe technologie webowe, które prawdopodobnie za wiele nie zawalczą, ale mogą stać się ciekawą alternatywą dla zamkniętych platform jak Facebook czy Twitter. Do tego oczywiście dochodzą wszystkie blogi postawione na WordPressach i innych rozwiązaniach. Niestety, spodziewam się, że dla wielu te zmiany będą oznaczały odejście z Twittera i przeniesienie się na narzędzia, z których korzystaliśmy za „starych dobrych czasów”, czyli to, o czym wspominałem. Sam od paru ładnych miesięcy już psychicznie przygotowuję się na zrezygnowanie z Twittera i wygląda na to, że stanie się to wcześniej niż później.


Swoje niezadowolenie możecie wyrazić pisząc bezpośrednio do @TwitterDev i korzystanie z hashtaga #BreakingMyTwitter. Dzięki temu już udało się przesunąć termin zabicia API z kwietnia 2018 na sierpień 2018, więc może uda się wywalczyć coś więcej.


Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody. Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.


Dodaj komentarz

krzysiektca napisał(a):

Czyli dobrze, że nie kupiłem nowej wersji Tweetbota. Niestety będzie tak wykastrowany, że nie będzie sensu go używac.

Wojtek Pietrusiewicz napisał(a):

„W najgorszym przypadku” napisałem. Delikatna aczkolwiek istotna różnica.

Dean napisał(a):

Zapewne chodzi o pieniądze z reklam. Aplikacje firm trzecich reklamy blokują, dzięki czemu mamy czysty timeline. Tak samo zrobił Facebook, tak samo zrobił Instagram. Jedna aplikacja do usługi i pełna kontrola.

madaok napisał(a):

Reklamy na ich stronie internetowej też można blokować, więc co to za różnica?

dziegieldDarek napisał(a):

W sklepie Windows jest natywna aplikacja https://www.microsoft.com/pl-pl/store/p/twitter/9wzdncrfj140

madaok napisał(a):

To nie jest żadna aplikacja, tylko spakowana strona internetowa.

matipl napisał(a):

Hmm, a nie można byłoby wystąpić o dostęp do API indywidualnie? I w samym Tweetbot podawalibyśmy gdzieś hashe/credentialsy . Albo każdy mógłby „zbudować” appkę Tweetbotową, a w niej podawalibyśmy klucz licencyjny Tweetbot, oraz hashe z Twitter API?

Piotr napisał(a):

Wydaje mi się, że jest to możliwe. Już kiedyś tak robiłem, gdy Falcon Pro dla android miał problem z limitem API.

andig89 napisał(a):

Nie używam Twittera, ale czytam sobie to i owo o nim. Przeczytałem więc i ten artykuł i nawet mnie dupa zabolała. Dodam, że czytałem ze zdumieniem na twarzy, ale i jednocześnie trochę ze zrozumieniem ich stanowiska. Ewidentnie ubijają sobie część rynku. Czy jest on duży nie wiem, ale na pewno nie jest na tyle mały, by nie brać go pod uwagę. Te ceny i limity to jakby komuś w pysk dali. Mimo, że nie używam, to splunąłbym i powiedział żeby na bambus spadali i kokosy zrywali. Z drugiej strony za serwy trzeba płacić i to nie mało. Nie znam szczegółów (chce to podkreślić), ale dev już chyba coś tam płacą Twitterowi za używanie API. Widzę więc tu jakiś zgrzyt. Użytkownicy Tweetbota i innych albo generują zbyt duże koszta dla Twittera albo ten tak jak pisze Wojtek, ujmując krótko, chce wyciskać z klientów ile wlezie i ubijać aplikacje firm trzecich. Nawet jeśli dev nie płacą, to ciężko mi uwierzyć, że taki ruch generujecie, aby walnąć wam cenę z kosmosu. Twitter więc dosłownie strzelił sobie w kolano, bo albo wciska kit albo rżnie klientów bez wazeliny i to z premedytacją. Nie powinienem ale jednak stwierdzę – debile tam decydują. Z drugiej strony takie uroki monopolu. Apple też wyciska w sumie z kilkunastu, może kilkudziesięciu procent wszystkich użytkowników tel./komp itp. kupę kasy. Biznes działa, więc czemu tego nie kopiować? Zauważam też, że Twitter nie ma taki problemów z prywatnością jak Facebook. Coś za coś.

Upss napisał(a):

„W praktyce być może nie będzie tak źle”, już jest tragicznie na jego własnej appce.
Połączenie TT +(slack & rss) to ideał, mógłbym nawet co miesiąc za taki wynalazek płacić.

Marcin napisał(a):

W kliencie Twitter Flamingo na Androida jest dostępna opcja powiadomień push, ale wymaga ona zainstalowanej oficjalnej aplikacji Twittera. Jestem ciekaw, czy Twitter ma zamiar w jakiś sposób zapobiegać tego typu obejściom i czy da się takie obejście zastosować w aplikacjach na iOS/macOS,