Wolałbym oglądać filmy takie jak Solo: Gwiezdne Wojny Historie na kanapie, a nie w kinie

27/05/2018, 22:04 · · · 6

Kino ma swój niepowtarzalny urok, wiele filmów właśnie na tak dużym ekranie robi fantastyczne wrażenie. Wizyta w większości sal sprawia jednak, że kibicuje Netflix i spółka. Obecnie w domu, można uzyskać dużo lepsze efekty podczas seansu niż będąc w kinie. Nie obraziłbym się gdybym mógł obejrzeć Hana Solo na własnej kanapie.

W przypadku dużych aglomeracji miejskich mamy dość spory wybór kin. W Warszawie, Łodzi czy Gdańsku bez trudu znajdziemy kino, w którym filmy są z dźwiękiem Dolby Atmos. Znajdziemy też sale z niezłymi projektorami i fajnym rozmieszczeniem siedzeń. Dużo gorzej jest w mniejszych miastach. Tutaj sieci kin wychodzą z założenia, że trzeba się cieszyć, że kino jest. Jednym z karygodnych błędów wielu sal Cinema City jest ulokowanie schodów po środku sali. Rozumiem, że jest to dość ekonomiczne, bezpieczne, ale w ten sposób zabierane są najlepsze miejsca.

Wczoraj będąc na Hanie Solo pierwsze 5 minut reklam nie nadawało się do oglądania, ponieważ ekran był cały różowy. Skoro płacę za bilet i dalej wyświetlane są reklamy, to jest to część składowa seansu. Zresztą osobiście lubię obejrzeć zwiastuny filmowe przed seansem. Bardziej irytują ogólne spoty, często jeszcze puszczane dwa razy w jednym paśmie reklamowym. Przez resztę reklam starano się dopasować proporcje wyświetlanego obrazu do wielkości ekranu. Finalnie, gdy rozpoczął się film, obraz był już względnie dobrze ustawiony. Względnie, ponieważ zamiast prostokąta był trapez z szerszym obrazem u dołu. Dość typowe przy nieprawidłowym ustawieniu projektora – co w kinie jednak miejsca mieć nie powinno.

Cała projekcja Hana Solo była bardzo ciemna, obrazowi brakowało należytej ostrości i kontrastu. Także dźwiękowi brakowało sporo do ideału. Niestety nie jest to odosobniony przypadek, większość seansów w kinach jest ciemna w celu przedłużenia żywotności lampy. Mało sal kinowych chce dostarczyć referencyjne wrażenia z filmu.

Współcześnie w kinach filmy nie wyglądają tak dobrze jak na ekranach naszych telewizorów. Mając 65, 75-calowy telewizor albo projektor 4K zawstydzamy większość sal kinowych w kraju. Podobnie ma się kwestia dźwięku.

Jedynym problem jest źródło. W tej chwili, aby cieszyć się doskonałym obrazem mamy do wyboru UltraHD Blu-ray lub iTunes na Apple TV 4K. To najlepsze źródła dla najświeższych filmów. Przy czym niestety filmy w iTunes wciąż są dostępne wyłącznie z Dolby Digital. Po cichu liczę, że doczekamy się kolejnego przełomu w tej kwestii jeszcze tego roku.

Idealnie byłoby móc mieć wybór, jeśli chodzi o miejsce, w którym chcemy obejrzeć film w dniu premiery. Myślę, że wiele filmów w ten sposób obejrzałbym właśnie w domowym zaciszu. Sytuacja ta zmusiłaby także kina do większych inwestycji w dostarczanie lepszych wrażeń. Obecnie wiedzą, że niestety widz i tak przyjdzie, jeśli będzie chciał. W wielu miastach po prostu są monopolistami, nie muszą z nikim konkurować.

Pomysł nie jest nowy, ale od lat jest skutecznie blokowany przez Hollywood. Zresztą do tego stopnia, że produkcje Netflixa z pominięciem dystrybucji kinowej są nieuznawane podczas festiwali filmowych i przyznawaniu najznamienitszych nagród w branży. Oczywiście nie wierzę w to, że dostęp do większości filmów byłby tani. Jednak 50-60 zł za możliwość pozostania na kanapie i obejrzenia filmu w dobrych warunkach w domowym zaciszu nie byłaby złą opcją i byłaby porównywalna z kosztem dwóch biletów do kina.

Na razie mamy wybór iść do kina lub poczekać kilka miesięcy na premierę filmu na płycie. Przy czym i na te płyty też można narzekać. Na przykładzie Gwiezdnych Wojen chociażby. Wszystkie filmy z serii na płytach Blu-ray są pozbawione pełnej angielskiej ścieżki dźwiękowej, dźwięk został mocno okrojony, aby na polskim wydaniu znalazła się główna ścieżka w języku niemieckim. Oczywiście te same wydania można kupić także w Niemczech i to taniej. Natomiast Ostatni Jedi na zachodzie został wydany także w wersji 4K. Niestety nie uświadczymy go w Polsce, na żadnym wydaniu zagranicznym nie ma też polskich napisów i dubbingu.

Nie łatwo być fanem dobrej jakości w filmach nad Wisłą.



6

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko