Afera z usuwaniem filmów w iTunes okazała się niewypałem

17/09/2018, 09:25 · · · 7

Wstrzymywałem się z tekstem na temat usuwania zakupionych filmów z iTunes przez Apple. I wychodzi na to, że dobrze zrobiłem. Burza zrobiona przez użytkowników wynika wyłącznie z niewiedzy oraz mało życiowych ograniczeń licencyjnych. Apple nie usuwa filmów, które już kupiliśmy.

Pod koniec minionego tygodnia w sieci dość głośno było o tym, jak to złe Apple usuwa filmy, które klienci zakupili na własność. To oburzenie związane z tym, że kupiliśmy je i powinniśmy mieć je na zawsze. Nie obyło się bez argumentów na korzyść nośników fizycznych.

Okazało się, że Andes G da Silva, którego tweet rozszedł się po sieci w błyskawicznym tempie przeprowadził się z Kanady do Australii. Po przeprowadzce przeniósł swoje ID na nowy region. Niestety nie mógł pobrać filmów, które już kupił w Kanadzie, choć te były dostępne też w lokalnym sklepie, a część filmów, które kupił zupełnie zniknęła. Nie ma w tym jednak żadnej sensacji. Tak niestety wygląda rynek licencyjny i to zarówno w przypadku wersji fizycznych, jak i tych cyfrowych. W przypadku fizycznych jest tylko inaczej ograniczony.

W idealnym świecie powinniśmy wszędzie móc korzystać z tych samych treści. Będąc w Polsce swobodnie wykupić sobie dostęp do Hulu i co więcej dostać tam polskie napisy. Kupując film na Blu-ray z Wielkiej Brytanii, powinniśmy mieć również zawsze polskie napisy. Rynek praw autorskich i licencji do filmów jest jednak bardzo rozdrobniony. W różnych krajach istnieją różni dystrybutorzy będący pośrednikami. W dodatku też sami twórcy stosują różnorodne ograniczenia. Jednym z takich przykładów był francuski Netflix, który przez dłuższy czas nie posiadał House of Cards, ponieważ wcześniej licencja na wyłączność została sprzedana jednej z lokalnych telewizji.

Ten rynek jest mocno skomplikowany i do tego bardzo restrykcyjny. Obecnie na przykład nc+ boryka się z groźbą zablokowania transmisji sportowych w 4K ze względu na możliwość ominięcia zabezpieczeń. Przez nieuczciwych użytkowników problemy z odbiorem na modułach mają zwykli klienci.

W przypadku afery wywołanej przez da Silvę sprawa jest też łatwa do rozwiązania przez niego samego, właśnie dzięki temu, że Apple dość swobodnie pozwala zmieniać regiony i nie ma przy tym dodatkowych blokad. Wystarczy, że da Silva zaloguje się do Kanadyjskiego sklepu ponownie i będzie mógł pobrać zakupione treści.

Oczywiście wgłębiając się w licencje, Apple niestety zabezpiecza się na ewentualność usunięcia filmów z iTunes. Niestety nasze cyfrowe dobra nie są tak bardzo nasze, jak w przypadku tych fizycznych. Jednocześnie trzeba pamiętać, że te fizyczne też mają określoną żywotność, mogą zostać uszkodzone, a na płytach DVD i Blu-ray występują regiony, które ograniczają odtwarzanie w innych częściach globu. Płyty Blu-ray i UHD Blu-ray mają też przewagę w postaci znacznie lepszej jakości dźwięku i obrazu względem swoich cyfrowych odpowiedników.

Warto też nadmienić, że w kwestiach licencyjnych sporo robi Unia Europejska. W tym roku wprowadzono regulacje, które zapewniają opcję „Oglądaj jak w domu”. Oznacza to, że deklarując się jako posiadacz stałego adresu w Polsce, możemy bez przeszkód będąc na wakacjach oglądać te same treści co w kraju. Wcześniej w zagranicznych serwisach otrzymywaliśmy treści dla danego regionu, a w innych przypadkach informacje o blokadzie regionalnej. Teraz ten problem znikł. Miejmy nadzieję, że w przyszłości doczekamy się też większej swobody w korzystaniu z treści na całym kontynencie. Irytujące są chociażby zabiegi związane z regionalizacją napisów, które sprawiają, że polskie napisy są dostępne czasami tylko w droższych lub gorszych jakościowo wydaniach.



źródło9to5mac

7

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko