Pierwszy Polak który trzymał iPada Pro 2018 w ręce i go nie kupił…

07/11/2018, 11:22 · · · 12

Jak zwykle humorystycznie, tym razem jednak bez zakupów, Tom Piotrowski z Australii dzieli się swoimi pierwszymi wrażeniami z najnowszego iPada Pro. Ja osobiście liczę po cichu na to, że jeszcze dziś będę mieć swojego i sam się wypowiem na jego temat. Tymczasem oddaję głos Tomowi:


No może nie pierwszy, bo oficjalna prezentacja nowego sprzętu od Apple odbyła się przed tygodniem w Nowym Jorku i dziwiłbym się gdyby wśród rzeszy rodaków przebywających za granicą nie znalazłby się ktoś, kto był na sali w Brooklynie właśnie wtedy i osobiście pomacał najnowsze kreacje z Cupertino.

Wpadłem niemniej do lokalnego sklepu Apple w Sydney, tuż po otwarciu gdy to stoły zapełniły się nowymi modelami iPada Pro, Macbooka Air oraz Maca Mini.  Z góry byłem nastawiony, że tym razem skończy się tylko na oglądaniu. Od roku używam 10.5 calowego iPada Pro, wcześniej mialem model 12-to calowy. Używam w pełnym słowa znaczeniu, bo spędzam z nim, i na nim, blisko połowę czasu. Druga połowa podzielona jest sprawiedliwie między iMaca i MacBooka Pro. Poszedłem więc w myśli pytając siebie, czy warto się przesiąść. Odpowiem od razu. Nie warto… nie warto oczywiście dla mnie, bo pomijając różnicę w cenie pomiędzy podobnie skonfigurowanymi modelami – $350 AUD (czyli blisko 1000 zł), a praktycznie dużo więcej gdybym chciał jednorocznego Pro 10.5 odsprzedać, to tym razem pojawiło się pare innych elementów wspierających moją decyzję.

Nowe iPady śmigają, ale to porównanie bardziej odnosi się do zestawienia z modelami dużo wcześniejszych generacji. Mój iPad Pro 10.5 też śmiga. Powierzchnia ekranu podobna. Gier na iOS’ie nie używam, do obróbki zdjęć i wideo nadal preferuję wygodę dużego ekranu iMaca. Aplikacje i tu i tam otwierają się błyskawicznie szybko, a multitasking jest taki sam, czyli prawie go nie ma.

Czym się natomiast zawiodłem? Najbardziej to percepcją, że nowy iPad Pro mimo, że cieńszy, wydaje się sporo grubszy od poprzednika. Gdy uchwycimy go w ręce, prostokątna bryła osaczona ostrymi krawędziami sprawia że od samego początku wydaje się dużo masywniejsza. To takie moje dwa grosze, ale spróbujcie sami.  W sklepie Apple położono najnowszy model obok zeszłorocznego i może to było błędem.  Kilka osób, które spotkałem rano, podzieliło się podobnymi wrażeniami.  Jeżeli chodzi o dostępność, to tuż po otwarciu sklepu kupić można było każdy model w dowolnej konfiguracji. Widziałem kupujących ale aby nowy iPad sprzedawał się jak ciepłe bułki to nie powiem.

12

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, fanatyk sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, poza tym ma świra na punkcie fotografii i dobrej kuchni. Współzałożyciel i "rednacz" iMagazine - @dominiklada