#iPadOnly…

08/11/2018, 17:36 · · 20

Niezmiernie rzadko piszę takie wpisy na iMagazine, kiedyś na iPod.info.pl (ktoś pamięta taką stronę?) było ich więcej, ale na iMagu prawie mi się nie zdarzają.

Nie wiem jak liczne grono czytelników, czytało biografię Elona Muska, czyli twórcy PayPal, Tesla, SpaceX. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, to polecam, a jeśli już czytaliście, to na pewno pamiętacie pewną sytuację. Niestety będzie tu spojler dla tych, co nie czytali. Musk wyrzucił z pracy swoją długoletnią asystentkę Mary Beth, która pracowała z nim w Tesli i SpaceX. Zaczęło się od tego, że poprosiła o podwyżkę, Musk powiedział, że oczywiście się zgadza, ale musi iść ona na urlop, aby on się przekonał o tym, jak jest ona niezastąpiona. Elon często bawił (bawi) się w podobne gierki z pracownikami. Gdy Mary wróciła z urlopu, powiedział jej, że w sumie to poradził sobie bez niej znakomicie i ją zwalnia. Musk potem zaprzeczał, że było dokładnie tak, ale dla reszty mojej historii to w sumie nieistotne.

Liczy się fakt, że Elon sprawdził na żywym organizmie czy potrzebuje kogoś, czy nie i podjął decyzję. Ten przydługi wstęp jest bardzo ważny dla reszty opowieści, więc go wybaczcie, a jednocześnie może zachęci Was do przeczytania biografii Elona, bo podkreślam, warto.

Gdy trochę ponad tydzień temu Apple pokazało nowe iPady Pro, piałem z zachwytu, w końcu uwielbiam ten sprzęt i przecież go bardzo potrzebuję i używam cały czas. Od razu zaoferowałem do sprzedaży swojego i po chwili znalazł się klient – pozdrawiam Rafał. Przez prawie tydzień żyłem myślą, że będę miał idealny prezent na własne urodziny, w końcu najbardziej trafione prezenty, a w pewnym wieku jedyne, dostaje się od siebie samego.

Niestety splot niesprzyjających okoliczności spowodował, że nie udało się kupić iPada w dniu premiery – powiedzmy, że zaspałem, żeby stanąć kolejce. Początkowo byłem mega wściekły, gdzie jest mój iPad?! Dlaczego muszę na niego czekać?! Perspektywa czekania obejmuje kilka dni i nie nastrajało to optymistycznie. Poszedłem więc wybiegać złość, była środa późnym wieczorem. W czasie biegania jest sporo czasu, żeby pomyśleć o tym wszystkim o czym nie ma czasu myśleć, gdy gonią terminy w pracy, dziecko jest niegrzeczne i cała reszta też nie jest sielanką. Kolejne polecenie, polecam biegać, ale bez słuchawek, bo wtedy jest prawdziwy czas dla siebie i swojej głowy.

W czasie biegania uświadomiłem sobie, że iPada, którego sprzedałem, przygotowałem dla nowego użytkownika w piątek. Nie używałem go przez weekend, nie używałem przez trzy, pierwsze dni tygodnia. Moje życie i sprawy zawodowe na braku tego sprzętu wcale nie ucierpiały, co więcej wcale nie zauważyłem jego braku. Uświadomiłem sobie, że w moim przypadku iPad był urządzeniem, które trochę zastępowało iPhone’a, a trochę MacBooka, ale nie dawało nic więcej, nic czego nie mogę zrobić na pozostałych urządzeniach. Przepraszam dawało dodatkowy ciężar w plecaku. Nie potrafię pozbyć się z życia MacBooka , część rzeczy da się zrobić tylko na nim (tak mi się wydaje), co oczywiście nie zmienia faktu, że iPad to pełnoprawny komputer i większości osób wystarczy. Niestety mi wystarczy w 95%, ale nie w 100%. Muszę mieć więc MacBooka przez większość czasu przy sobie. Ciągle mam też iPhone’a, który daje mi prawie te same, mobilne możliwości co iPad. Po co więc mi iPad?

Nie wiem, może po kilku następnych dniach, uznam, że go potrzebuje jednak lub otrzymam taką ofertę, jakie otrzymuje zazwyczaj Wojtek i żal będzie nie kupić. Na ten moment jednak cieszę się, że zaspałem do kolejki. Odwołałem moje rezerwacje na iPada, a najlepszym prezentem w dniu urodzin było 12 km spokojnego wybiegania późnym wieczorem.



20

Norbert Cała

Jedno słowo - Geek.

norbertcala