FIBARO The Heat Controller w wersji HomeKit – podnosi komfort życia

26/11/2018, 15:31 · · · 23

Choć gdy to piszę, mamy połowę września, a za oknami prawie 30 stopni na plusie. Niestety, są to ostatnie podrygi lata. Prawdopodobnie w momencie, gdy będziecie czytali te słowa, będzie już 20 stopni mniej i deszcz za oknem. To zaś oznacza tylko jedno – sezon grzewczy, bo od kilku lat na szczęście w naszych domach nawet jak jest zima, to nie musi być zimno. To ciepło kosztuje nas sporo i warto na nim zaoszczędzić. Sposobem na to mogą być głowice termostatyczne na kaloryfery sterowane z HomeKit.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2018


Ten typ produktu wcale nie jest nowy, w tamtym roku testowaliśmy już podobne rozwiązania. Sporo osób wtedy powiedziało, że czeka na produkt Fibaro. W sumie się im nie dziwię, bo głowice Fibaro pokazane w tamtym roku, ale działające w systemie Z-Wave wyglądały bardzo zachęcająco. W tym roku doczekaliśmy się wreszcie wersji dla HomeKit.

Zanim przejdę do jej opisu, zatrzymam się na chwilę przy tym, co najważniejsze, czyli oszczędnościach. Jeśli mieszkamy w domu i mamy własny system ogrzewania, to możemy zainstalować smarttermostat do pieca, pewnie uda się nam oszczędzić jakieś sumy na ogrzewaniu. Ale nie będzie to bardzo dużo, bo przecież i tak pewnie mieliśmy tak zaprogramowany klasyczny termostat, żeby nie grzał w nocy ani w czasie, kiedy jesteśmy w pracy. Dużo większy problem mają mieszkańcy bloków. Miejska ciepłownia dostarcza ciepłą wodę do kaloryferów czy jesteśmy, czy nie ma nas w domu, 24h na dobę. Lokatorzy zaś najczęściej są rozliczani z ilości przyjętego ciepła, płacą więc dużo więcej, niż potrzebują. Oczywiście można zakręcić kaloryfer przed pójściem spać lub przed wyjściem z domu do pracy, ale nie oszukujmy się, kto z nas to robi.

Oczywiście można zakręcić kaloryfer przed pójściem spać lub przed wyjściem z domu do pracy, ale nie oszukujmy się, kto z nas to robi.

Oszczędności w blokach przy zastosowaniu inteligentnego ogrzewania będą więc większe niż w domach z własnym piecem i mogą oscylować w granicach 30%. W przypadku 50-metrowego mieszkania w nieocieplonym bloku z wielkiej płyty rachunek za ciepło może opiewać na ponad dwa tysiące złotych rocznie. Czyli chyba warto rozważyć zakup głowicy, która kosztuje 349 złotych.
Mam nadzieję, że Was już przekonałem do zakupu, możemy więc przejść konkretnie do Fibaro. Wiem, że tak nie powinno być ani w przypadku samochodów, ani tym bardziej automatyki domowej, ale nie oszukujmy się, kupujemy głównie oczami. Dlatego tutaj głowica Fibaro nie ma absolutnie żadnego konkurenta na rynku, bo jest po prostu bardzo bardzo ładna. Mniejsza od większości głowic, w neutralnym białym kolorze i w kształcie kuli.

Tutaj głowica Fibaro nie ma absolutnie żadnego konkurenta na rynku, bo jest po prostu bardzo bardzo ładna.

Co ciekawe, głowica dla osoby niezaznajomionej z obsługą smartdomu działa całkowicie tak samo, jak zwykła, do której widoku przyzwyczaili się na kaloryferze. Czyli pokręcamy ją w prawo i lewo, aby zwiększyć lub zmniejszyć grzanie. O poziomie, do jakiego będzie się nagrzewało mieszkanie, informuje nas świecący ring dookoła głowicy.
Wyłączona – kolor biały,
16°C – niebieski,
19°C – jasnozielony,
20°C – zielony,
22°C – zółty,
23°C – pomarańczowy,
24°C – czerwony,
30°C – różowy.
Taki sposób pokazywania, do jakiej temperatury grzeje kaloryfer, jest naprawdę bardzo efektowny. Ring nie świeci się cały czas, aby nie zużywać baterii. Jeśli chcemy tylko sprawdzić, jak ustawiona jest głowica, wystarczy jej lekko dotknąć, a wtedy zapali się, pokazując aktualne ustawienie. Jeśli jesteśmy przy zasilaniu, głowica ma wbudowany akumulator, który powinien wystarczyć na rok standardowego używania. Jeśli się on wyładuje, to można go naładować z powrotem bez zdejmowania głowicy, wystarczy podłączyć pod nią powerbanka. Nie wiem, czy naładowanie wystarczy faktycznie na rok i pozostaje mi po miesiącu testów jedynie w to wierzyć, bo poziom baterii nie spadł zbyt znacząco.

Pewnie zastanawiacie się, czy jesteście w stanie sami wymienić obecne głowice na te z HomeKit od Fibaro. Pewnie dacie radę, ale możecie napotkać pewne problemy. Po pierwsze, głowicę dostajemy wraz z dwoma adapterami, ma to w teorii zapewnić nam zgodność z 90% kaloryferów. U mnie na sześć, jeden miał akurat niepasujące złącze głowicy, lepiej więc to wcześniej sprawdzić. FIBARO The Heat Controller zgodny jest z trzema rodzajami złącz w kaloryferach: M30 × 1.5, Danfoss RTD-n oraz Danfoss RA-n. Na 100% nic Wam to nie mówi, łatwiej więc rzucić okiem wcześniej na rysunek i porównać złącze do swojego – w tym celu musimy zdjąć naszą starą głowicę.

Instrukcja, która jest dołączona do głowicy, jest dość skromna i powiem Wam, że może się zdarzyć tak, że nie uda się Wam za pierwszym razem podłączyć głowicy prawidłowo, bo np. źle założycie adapter. Jednak ogólnie i tak jest prościej niż w innych głowicach, które testowałem. Głowica Fibaro po przykręceniu nie wymaga już żadnej kalibracji, jest w stanie sama się skalibrować do danego typu grzejnika. Niestety, w moim przypadku kalibracja odbywała się zbyt często, a polega ona na tym, że silnik głowicy kręci się od jednej skrajności w drugą, a cichy nie jest. Jeśli się to stanie w środku nocy, to może nas to obudzić. Może mieć to też wpływ na zużywanie baterii.

Głowica Fibaro po przykręceniu nie wymaga już żadnej kalibracji, potrafi sama się skalibrować do danego typu grzejnika.

Po prawidłowym zamontowaniu głowicy do kaloryfera należy ją dodać do HomeKit. Jak w każdym urządzeniu HomeKit jest to szalenie proste i ogranicza się do zeskanowania kodu z opakowania. Na szczęście na głowicy mamy nadrukowany na stałe kod parowania i nawet jak zgubimy opakowanie i książeczkę z kodem to bez problemu dodamy drugi raz głowice do naszego wirtualnego domu. Głowica jako medium komunikacji wykorzystuje Bluetooth low energy (4.2).

W przypadku głowicy jest to lepsze rozwiązanie niż Wi-Fi. Zużywa mniej energii, a akurat ten typ produktu nie wymaga natychmiastowej reakcji, jaką daje Wi-Fi. Po dodaniu głowicy do naszego wirtualnego domu możemy ustawić wszelkie automatyzacje. Godziny i dni grzania do danej temperatury, uruchamianie ogrzewania w momencie, gdy zbliżamy się do domu czy też wyłączenie, jeśli mamy uchylone okno. To właśnie w automatyzacjach kryje się oszczędność na ogrzewaniu. Musicie je dobrze przemyśleć i dla każdej z instalacji będą one wyglądały inaczej. Przyda się też to, że ta głowica współpracuje również z zewnętrznymi czujnikami temperatury Fibaro. Dzięki czemu mierzy poziom temperatury nie w pobliżu źródła ciepła, jakim jest kaloryfer, ale w miejscu, gdzie faktycznie przebywamy. Czujnik można kupić oddzielnie lub wraz z głowicą w pakiecie, jeden może być podłączony do kilku głowic.
Produkt Fibaro jest wyjątkowy: oprócz świetnego designu, zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz urządzenia, ma też sporo funkcji. Jedną z nich jest zapobieganie zakamienieniu zaworu w kaloryferze. Standardowo rzadko używamy zawory na kaloryferach, przez co może się w nich osadzić kamień, a zawór przestanie działać. Głowica Fibaro co pewien czas przeprowadza rutynowe zamknięcie i otwarcie zaworu, dzięki czemu zapobiega takiej sytuacji.

Jeśli miałbym komuś polecić, od czego zacząć przygodę z Smart Home, to poleciłbym właśnie zarządzanie ogrzewaniem. To daje największą oszczędność oraz po prostu podnosi komfort życia. Jeśli mieszkamy w bloku, to właśnie głowice termostatyczne na kaloryfery rozwiążą nam ten problem.


Ocena iMagazine: 5/6 5/6

23

Norbert Cała

Jedno słowo - Geek. Prowadzący blog http://ipod.info.pl oraz zastępca redaktora naczelnego @imagazinepl.

norbertcala