iMagazine

Steve Wozniak w Warszawie w ramach projektu #100na100

28/11/2018, 11:52 · · · 19

Uwielbiam Woza. Jest osobą bardzo pozytywną. Ikoną technologii. Genialnym wynalazcą. Bardzo ucieszyłem się gdy dowiedziałem się, że będzie ponownie w Warszawie. Liczyłem, że będzie to świetne wydarzenie, a wyszło jak wyszło…

Steve Wozniak pojawił się na konferencji zorganizowanej przez Polską Fundację Narodową. Trochę mnie to zaskoczyło, ale po kolei.

Polska Fundacja Narodowa jako główne zadanie ma promować Polskę za granicą. Jednak sztandarowym jej projektem w tej chwili są zapraszani goście do Polski w ramach akcji #100na100. Niby wszystko fajnie, ale zastanawiam się jakie przełożenie mają zapraszani goście DO Polski, na promocję jej ZA granicą. Nie wiem, może czegoś nie rozumiem, ale ok.

Koncepcja zapraszania ciekawych ludzi, gwiazd jest w gruncie rzeczy dość ciekawa. Są znani, mogą opowiedzieć różne ciekawe historie. W idealnym świecie powinno to wyglądać tak, że zaprasza się celebrytę z konkretnym marginesem czasowym. Ustala się szczegóły. Dopina umowę i zaczyna się promocję wydarzenia. Warto mieć więcej czasu na odpowiedni buzz medialny i w social mediach.

W tym przypadku odnoszę wrażenie, że wszystko było postawione na głowie. Informacja o wizycie Woza w Polsce pojawiła się w piątek. W weekend nie było pewne, czy w ogóle przyjedzie. Ostatecznie Woz przyjechał do Polski, zamiast w weekend, dopiero w dniu prezentacji, czyli we wtorek (dlatego dopiero wtedy o tym napisaliśmy) i od razu po prezentacji miał wracać. Próżno było szukać informacji o jego wizycie na oficjalnej stronie PFN, a jedyny wpis o wydarzeniu, na Facebooku, był pełen hejtu fanów, którzy nie mogli zapisać się i wziąć udziału w konferencji bo… „nie było już miejsc”.

Mi się udało dostać zaproszenie. I pewnie gdyby nie to, że jestem naczelnym iMaga, to też nie dostąpiłbym tego zaszczytu, choć teoretycznie na spotkania PFN w ramach #100na100 wstęp mają wszyscy.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Woz miał być tylko tłem, magnesem, dla propagandowej tuby PFN. Prowadzący spotkanie przerywał Wozowi i co chwila wtrącał się podkreślając jacy to nie jesteśmy mocni w robotyce, jak to wiele światowych koncernów uruchamia w Polsce swoje globalne R&D, albo że gdyby nie wynalezienie przez Polaka tranzystorów, nie byłoby komputerów.

Całe szczęście Woz dzielnie znosił przerywniki prowadzącego i kontynuował swoją prezentację. Problem w tym, że było to dokładnie to samo, co już słyszałem wielokrotnie, nawet podczas jego ostatniej wizyty w 2009 roku.

Miałem okazję poznać Woza prywatnie i wiem jak ciekawie i zajmująco potrafi opowiadać różne historie. Jak jest otwarty i szczerze zainteresowany swoim rozmówcą. Wielokrotnie przysyłał nam swoje opinie na różne tematy, nawet wspólnie nagraliśmy kiedyś jeden odcinek Nadgryzionych. Jednak wiem też jak wyglądają tego typu prezentacje, gdzie zamawiający/zapraszający ustala co ma prelegent mówić i nie zgadza się na żadne ustępstwa. Woz, jak można się było zorientować, miał neutralnie opowiedzieć o swojej historii i nie zagłębiać się specjalnie w inne tematy. Może dla osób, które pierwszy raz go widziały, było to ok, nie wątpię, ale wszystkich pozostałych już mniej.

Niestety kuriozalną okazała się część Q&A. Miałem to „szczęście”, że byłem chwilę wcześniej na sali zanim zaczęła się prezentacja. Organizatorzy rozsadzali po sali trzy osoby, które dostały gotowe pytania do zadania Wozowi. Gdy je zadali i Woz odpowiedział, okazało się… że nie ma już czasu na dodatkowe pytania od pozostałych uczestników. Rozumiem, że nie mogło być trudnych pytań… zastanawiam się tylko jakie mogły to być te trudne pytania do Woza? W każdym razie prawie wygrałem dobrą butelkę od chłopaków z MyApple gdy przed tą częścią zaproponowałem im, że jeśli dobrze wytypuję osoby, które będą zadawać pytania, to będzie dla mnie nagroda…

Szkoda, że Woz, człowiek-ikona, nie został lepiej wykorzystany do promocji Polski. To, że przyjechał i poopowiadał o szalonych latach 70-tych i 80-tych w USA chyba średnio wpłynie na promocję naszego kraju za granicą. Cieszę się, że go zobaczyłem. Żałuję, że nie miałem czasu prywatnie z nim porozmawiać. Ale chyba przede wszystkim żałuję, że potencjał jego osoby nie został bardziej wykorzystany przez słabą organizację jego wizyty.

Z resztą odnoszę wrażenie, że jego wizyta miała być zaskoczeniem, dla wszystkich, nawet organizatorów.

19

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, fanatyk sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, poza tym ma świra na punkcie fotografii, dobrej kuchni, swojej żony oraz synów - Franka i Leona. Współzałożyciel i "rednacz" iMagazine - @dominiklada


19
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
14 Thread replies
9 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
Krzysztof KołaczPiotrTomaszpolioJacek Sawa Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dre
Gość
Dre

Szkoda, że z relacji nie dowiedzieliśmy się co powiedział Woz tylko jaki to zły jest pis . Słabe to.

matipl
Gość

Dokładnie…taki trochę wpis o niczym…jak nigdy.
Ani gdzie to było, ile trwało. Jakie były pytania prowadzącego (dokładnie)… Wspomnienia, że były eksponaty z „muzeum Apple” itd.

A te wszystkie działania to chyba mają promować PL poza PL, i to jest tylko jedno z wydarzeń. Chociaż faktycznie brak jakiegoś kalendarium, zbioru wszystkich działań itp.

polio
Gość
polio

Dowiedzieliśmy się, że powiedział to co zwykle i że organizacja imprezy była fatalna. Tak, zły PIS.

Jacek Sawa
Użytkownik
Jacek Sawa

Koszt wizyty to ponad 150 000 USD, stać nas…

polio
Gość
polio

Klasyczny PIS. Tandeta, nieudacznictwo i przewalanie publicznej kasy. Szkoda Woza, że dał się w to wciągnąć.

Dre
Gość
Dre

Ale pomysł dobry. Sam przyznasz. Lepiej już wydawać kasę na coś takiego niż przysłowiowe ośmiorniczki.

polio
Gość
polio

jeżeli policzysz jaka kasa jest teraz przewalana, to są to tysiące ton ośmiorniczek. ;)

Tomasz
Gość

Dominik wprawdzie na litra nie zasłużyłeś ale pół litra z czystym sumieniem mogę postawić bo typowałeś naprawdę trafnie :)

Piotr
Gość
Piotr

Widzę iż obywatel podpisujący się jako Dre – zagorzały fan partii nam panującej – i wszędzie dopatruje się jakiegoś dziwnego spisku. Po przeczytaniu artykułu wniosek był jeden – iż cała ta wizyta Steva Wozniaka – była ustawiona itp – była beznadziejna – tym bardziej nie widzę sensu opisywania gdzie i kiedy to się odbyło itd itp – wszystko inne każdy z nas może sobie dośpiewać – po swojemu…