iMagazine

Samsung Galaxy Tab S4 – surowa ewolucja

31/12/2018, 11:55 · · · 2

Premiery tabletów przechodzą z coraz mniejszym echem. Trudno się jednak temu dziwić, wciąż najczęściej stosowane są do zadań, które nie wymagają rosnącej mocy obliczeniowej, a optymalna wielkość ekranu ukształtowała się już dawno temu. Tab S4 nie wyłamuje się z tego schematu – Samsung ulepszył i tak bardzo dobrą konstrukcję, ale nie pokusił się o wprowadzenie żadnej znaczącej zmiany.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 11/2018


Wzornictwo smartfonów Samsunga, szczególnie z linii S i A, od kilku lat budzi podziw. Ekrany wypełniają fronty urządzeń coraz bardziej, a bryły obudów są zgrabne i przyciągają wzrok. Na ich tle Tab S4 wygląda nijak. Samsung zrezygnował z logo na froncie, ale nie wprowadził jednocześnie żadnego charakterystycznego elementu (którym w serii S jest Infinity Display), który wyróżniałby go spośród innych. Szklany tył i aluminiowa ramka robią świetne wrażenie, cóż jednak z tego, skoro bardzo podobnie wygląda mnóstwo innych tabletów. Trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia co do jakości materiałów i spasowania – wszystko jest perfekcyjne, nawet lekko wystający obiektyw aparatu nie przeszkadza. Tablet nie leży na stole idealnie płasko, ale i nigdy go w ten sposób nie używam (i myślę, że nie jestem jedyny). USB-C i mini Jack są na dolnej krawędzi (jeśli używamy tabletu w trybie portretowym), natomiast złącze klawiatury trafiło na dłuższą krawędź. Dziwi mnie, że w związku z tym aparat nie został przeniesiony na przeciwległą stronę, by podczas korzystania z klawiatury móc jednocześnie prowadzić wygodnie rozmowę czy odblokowywać ekran za pomocą skanera tęczówki i twarzy. Samsung rozmieścił cztery głośniki na krótszych krawędziach, jak w iPadach Pro. To bardzo rozsądne rozwiązanie, sprawdzające się praktycznie zawsze, bo nie sposób zasłonić naraz więcej niż dwa. W zestawie jest też rysik, który z uwagi na gabaryty nie ma schowka w obudowie. Trzeba nosić go osobno, ale nadrabia za to ergonomią.

Zeszłoroczny Galaxy Tab był świetnym narzędziem do rysowania i odręcznego pisania. Dzięki odczytywaniu 4096 poziomów nacisku i przemyślanemu oprogramowaniu rysik doskonale uzupełniał możliwości tabletu. Tegoroczna wersja tego akcesorium jest jeszcze lepsza. Rysik wygląda jak klasyczne pióro, dlatego po wzięciu go do ręki wydaje się zaskakująco lekki (zrobiono go z błyszczącego plastiku). Ma tylko jeden przycisk, służący do wywoływania różnych akcji, od wymazywania tekstu po wywoływanie menu akcji z dowolnego miejsca systemu. Nie łączy się co prawda z tabletem przez Bluetooth, nie zrobimy więc z niego zdalnej migawki, ale umówmy się, to tablet, takiej funkcji nikomu nie będzie brakować. Nie mogło zabraknąć też AirView, czyli wyświetlania podglądu rzeczy po umieszczeniu nad nimi końcówki rysika. Mam wrażenie, że Samsung udoskonalił rozpoznawanie pisma odręcznego, teraz transkrypcja jest na tyle dobra, że mogła zastąpić mi klawiaturę przy wpisywaniu krótkich haseł czy zdań. Rysowanie i pisanie odręczne jest równie dobre, co w poprzednim modelu – urządzenie wykrywa, gdy opieramy na ekranie dłoń i ignoruje ją. Nie działa to idealnie, bo w notatkach zdarzają się całkiem liczne, drobne kreski i kropki, ale nie uniemożliwiają one jednoczesnego pisania. Rysik nie byłby tak dobry, gdyby nie oprogramowanie. Do dyspozycji dostajemy znaną z innych urządzeń Samsunga aplikację Notes, która nie doczekała się żadnych zauważalnych zmian. Pozwala na synchronizację notatek z chmurą, samo ich tworzenie jest bardzo proste, bo pozwala przechodzić płynnie między pisaniem na ekranowej klawiaturze, korzystaniem z rysika i wstawianiem multimediów. Co więcej, tablet pozwala też zrobić notatkę na wygaszonym ekranie (wystarczy umieścić nad nim rysik i wcisnąć na nim przycisk) – korzystałem z tego częściej, niż się spodziewałem.

Tryb DEX, znany już z Samsunga Galaxy S8, pozwalał korzystać z urządzenia w sposób zbliżony do klasycznego PC. Po podłączeniu docka do monitora, myszy i klawiatury na ekranie wyświetlany był interfejs przypominający Windows, z paskiem na dole i ikonami na ekranie. Aplikacje uruchamiały się domyślnie w oknach, a dzięki „przeciągnij i upuść” i skrótom klawiszowym, wykonywanie niektórych zadań, zwłaszcza związanych z pracą na plikach. Galaxy Tab S4 jest pierwszym urządzeniem, które nie dość, że nie wymaga już docka, to ponadto może wyświetlić taki interfejs na własnym ekranie. Wbrew pozorom, nie zmienia to całkowicie tego, jak używamy tabletu, ale daje wiele nowych możliwości, szczególnie w połączeniu z klawiaturą i myszą. Trochę szkoda, że Samsung nie oferuje nakładki z klawiaturą i zintegrowanym gładzikiem – to byłby już przełom, bo choć podobne konstrukcje w świecie Androida istniały już lata temu (choćby Asus Transformer działał na tej samej zasadzie), to żadne nie miało tak dobrego interfejsu „desktopowego”, co nowy Tab. By w pełni wykorzystać możliwości trybu DEX, trzeba nosić ze sobą przynajmniej mysz Bluetooth (działają też te z odbiornikiem USB, ale wtedy do zestawu dochodzi jeszcze adapter). Samsung świetnie rozwiązał też kwestię podłączania tabletu do zewnętrznego ekranu – podpinałem go bezpośrednio przez USB-C, do HDMI potrzebny jest adapter. Do wyboru są trzy tryby działania, w zależności od potrzeb możemy wyświetlić na obu ekranach (tabletu i monitora) interfejs tabletowy, na podłączonym monitorze uruchomić DEX, a na tablecie pozostawić standardowy interfejs (można wtedy przeciągać kursor pomiędzy ekranami) bądź też pracować tylko na monitorze w trybie DEX, a Taba używać jak tabletu graficznego. Jeśli nie mamy klawiatury Bluetooth, to w tym ostatnim trybie może on ją również zastąpić. Mnogość trybów działania, obsługa myszy oraz złącze USB-C, zapewniające kompatybilność z wieloma adapterami sprawiają, że w przypadku konieczności prezentowania czegokolwiek w miejscu, gdzie nie jestem pewny, jaki sprzęt zastanę, Tab S4 jest znacznie lepszym wyborem niż każdy iPad. Choć DEX działa bardzo dobrze, wciąż niewielu deweloperów zdecydowało się dostosować do niego swoje aplikacje. W tym trybie działa każdy program (a przynajmniej nie trafiłem żadnego, który by się nie uruchomił), ale w niewielu widziałem interfejs, który wykorzystywałby potencjał tego rozwiązania. Nawet aplikacje Samsunga nie zawsze dobrze wykorzystują przestrzeń, jaką daje DEX na dużym ekranie.

Głównym elementem tabletu, z którym jesteśmy w ciągłej interakcji, jest ekran. Ten w Tab S4 jest fenomenalny. Wykonany w technologii OLED, o rozdzielczości 2560 × 1600 pikseli, proporcjach 16:10 i przekątnej 10,5 cala. Odwzorowanie kolorów, jak przyzwyczaił nas w ostatnich smartfonach Samsung, jest świetne. Tak, można je podkręcić, by czuć się jak po LSD, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by wybrać zdecydowanie bardziej naturalne barwy. Proporcje ekranu są natomiast dużo lepsze do oglądania filmów niż 4:3, stosowane jeszcze w poprzedniej generacji urządzenia. Owszem, korzystając z tabletu w pionie, miałem wrażenie braku miejsca i źle wykorzystanej przestrzeni, szybko się jednak przyzwyczaiłem. Gdyby ekran miał mniejszą przekątną, najprawdopodobniej byłby to problem, ale byłem w stanie przeglądać większość stron w pionie bez żadnego dyskomfortu. Na minus zaliczam natomiast maksymalny czas podświetlenia bez dotykania ekranu, wynoszący zaledwie 10 minut. To krótko, nawet jak na ekran OLED, a że z tabletu bardzo często korzystam w kuchni do wyświetlania przepisów i minutnika, mocno mi to przeszkadzało. W parze z doskonałym ekranem powinien iść równie dobry dźwięk, zwłaszcza że na obudowie znalazło się logo AKG. Głośniki owszem, grają głośno i czysto, ale co do ich brzmienia można mieć sporo zastrzeżeń. Tab S4 nie zastąpi choćby prostego głośnika Bluetooth – brzmienie jest ubogie w detale, przez co słuchanie muzyki nie jest najprzyjemniejszym doświadczeniem. Z serialami czy podcastami jest dużo lepiej, bo głos brzmi już zdecydowanie bardziej naturalnie. W ustawieniach możemy wybrać tryb Dolby Atmos z kilkoma ustawieniami korektora, które mają spory wpływ na brzmienie. Szkoda jednak, że trzeba żonglować nimi ręcznie, bo automatyczny dobór korekcji nie działa dobrze i nie uruchamia zawsze właściwych ustawień.

W specyfikacji technicznej Tab S4 nie ma niczego zaskakującego. Ośmiordzeniowy procesor z czterema rdzeniami o taktowaniu 2,35 GHz i czterema „słabymi”, z taktowaniem 1,9 GHz, 4 GB pamięci RAM, 64 GB wbudowanej pamięci i możliwość rozszerzenia jej kartami microSD, dwa aparaty, w tym tylny o matrycy 13 megapikseli – urządzenie jest bardzo mocne, tak, jak każdy się tego spodziewa, i działa doskonale płynnie w każdej sytuacji z wyjątkiem obracania ekranu, który ma lekkie opóźnienie. Tab odpala też PUBG na najwyższych detalach, choć niewiele to tej grze pomaga. Czasy klatkującego i brzydkiego TouchWiza dawno minęły, zamiast niego mamy znaną z Tab S3 lekką nakładkę, która nie doczekała się żadnych zauważalnych zmian. Obecnie (czyli w październiku 2018) najwyższą wersją Androida dostępną na Tab S4 jest Oreo 8.1. Pod względem komunikacji również nie ma na co narzekać – mamy zarówno Wi-Fi obsługujące MU-MIMO, jak i LTE, jest też Bluetooth 5.0. Nie mogło zabraknąć też zabezpieczeń biometrycznych w postaci hybrydy skanera tęczówki i twarzy, te jednak działają słabo. Skan da się wykonać, zarówno trzymając urządzenie w pionie, jak i w poziomie, ale za każdym razem trzeba trzymać kamerę na wprost twarzy. Często zdarza się, że skan trzeba powtórzyć, choć lepsze to, niż odblokowanie za pomocą zdjęcia właściciela. Do FaceID nie ma jednak startu, dziwi mnie, że przy tak niskiej jakości zabezpieczenia Samsung nie zdecydował się na pozostanie przy sprawdzonym skanerze linii papilarnych. Niewątpliwą zaletą urządzenia jest natomiast bateria, która wystarcza na przynajmniej 10 godzin mieszanego korzystania, z przeglądaniem internetu, pisaniem tekstów, wysyłaniem maili i oglądaniem Netfliksa, łącząc się z siecią naprzemian przez LTE i Wi-Fi. DEX potrafi zużywać ją zauważalnie szybciej, wciąż jednak nie na tyle szybko, bym odradzał włączanie go bez podpięcia tabletu do zasilania.

Podsumowując Tab S4, czuję się tak, jakbym sprawdzał pracę bardzo dobrego ucznia. Wiem, czego się spodziewać i to dostaję, niemniej jednak odczuwam pewien niedosyt, wynikający z braku choćby odrobiny ryzyka i chęci wymyślenia czegoś nowego. Samsung dopracował swój tablet i niemal każdy jego element jest świetny. Z drugiej jednak strony, mam wrażenie, że to wszystko już widziałem. Tab S4 kojarzy mi się z niezawodnością w pracy i rozrywką na wysokim poziomie (z wyjątkiem słuchania muzyki), ale też z ubogą bazą oprogramowania firm trzecich, dostosowanego do tabletów. Android tak niestety ma, ale jeśli korzystacie głównie z poczty, przeglądarki i serwisów streamingowych, nie będzie to dla Was problemem.


Ocena iMagazine: 5/6 5/6

2

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac


2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
ajmakAdrian Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Adrian
Gość
Adrian

Może kiedyś ludzie przerzucą się na tablety zamiast telefonów. Mam notea 9 i s4. Na tabie nie umiem dłużej funkcjonować niż 15 minut. Czemu nie wiem. Myślałem o używaniu s4 jako urządzenia do komunikacji – nie da rady. Telefon 6 cali zastępuje wiele.

ajmak
Gość
ajmak

2500 zł za „ubogą bazę oprogramowania” „możliwość sprawdzenia maila” i „Android już tak ma”? Kompletnie ich pogięło, szczególnie porównując ten badziew choćby do podstawowego iPad-a z rysikiem. Ten sprzęt miałby może sens w cenie 1000 zł.