iMagazine

Apple Watch Series 4 – pierwsze wrażenia

11/01/2019, 10:31 · · · 22

Nie ukrywam, że to właśnie na nową iterację Apple Watcha czekałem najbardziej… oraz najdłużej, bo ponad 3 lata – byłem użytkownikiem stalowego Series 0, a dzięki premierze Series 4 znalazłem powód na przesiadkę na nowszy model. Poprzednie „poprawki” oryginału były niewielkimi skokami, trochę podobnie jak z iPhone’a X na XS czy z 6-tki na 6S. A Series 4? To jak skok z pierwszego iPhone’a na 4-kę, czyli pierwszy model z Retiną.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 11/2018


Model

Zdecydowałem się na model Nike+, w rozmiarze 44 mm, z aluminiową kopertą w kolorze Space Grey i z paskiem Nike Sport Loop (model z wszytą odblaskową nicią). Tym razem odpuściłem sobie skok na model stalowy z kilku powodów. Po pierwsze, nie jest sprzedawany w Polsce, więc Apple nie zapewnia mu tutaj serwisu. Po drugie, nie potrzebuję LTE, a w przypadku modeli stalowych trzeba za nie płacić. Pomijam tutaj fakt, że na ten moment żaden operator jeszcze nie wspiera LTE w Apple Watchu. Po trzecie, stalowy model w interesującej mnie konfiguracji kosztuje 749 USD, a uważam to za zbyt wysoką kwotę za komputer na nadgarstek, który po trzech latach straci 90% swojej wartości.

Koperta

Apple Watch pierwszy raz poddano większym zmianom niż tzw. kosmetyka. Mamy nową kopertę, mieszczącą większe ekrany, nowe wymiary i to wszystko przekłada się na zmieniony wygląd.

Pierwsza generacja Apple Watcha, tzw. Series 0, miała kopertę o grubości 10,5 mm. Dopiero Series 2 przytyło do 11,4 mm i nic się nie zmieniało aż do Series 4, które (prawie) wróciło do swojej oryginalnej wagi – ma 10,7 mm grubości. Jeśli to zestawimy z faktem, że koperta jest teraz szersza o 1,6 mm i wyższa o 1,5 mm, to… będzie nam się wydawało, że niewiele się zmieniło. Prawda jest jednak inna, bo wizualnie zegarek jest bardziej płaski, a nieznacznie bardziej zaokrąglone rogi nadają mu znacznie bardziej „zegarkowate” proporcje. Nie dość, że lepiej leży na nadgarstku, to lepiej na nim wygląda.

Ekran

Powyższe zmiany, wraz z zastosowaniem technologii ekranu podobnej do tej w iPhonie X, zwiększyły jego powierzchnię o ponad 30%. To wbrew pozorom ogromna różnica, chociaż będzie to zależało od wykorzystywanej tarczy. Zaokrąglone rogi ekranu również zmieniły podejście firmy do koloru tła, które teraz nie musi być w jedynym słusznym kolorze (czarnym).

Lubię duże zegarki i preferuję również duże smartwatche, ale z innego powodu. Jeśli mają być użyteczne, to chcę widzieć wszelkie informacje na nim wyświetlane, a im większy ekran (który przy okazji musi być dobrze zagospodarowany), tym łatwiej się go użytkuje. To właśnie w tej kwestii jest największa przepaść do poprzedników, a pisząc „przepaść”, mam na myśli coś przypominającego patrzenie się w dół ze szczytu Everest.

Tarcze

Apple wprowadziło kilka nowych tarcz wraz z debiutem Series 4 i nie są one dostępne w starszych modelach. Chamstwo! Być może, ale po prostu nie zmieściłyby się na ich ekranach.

Mowa oczywiście o Infograph i Infograph Modular. Sam zdecydowałem się na tę pierwszą i przez pierwszych kilka dni nie mogłem połapać się w ilości informacji, które ta tarcza może nam dostarczyć. Wyświetla aż 8 komplikacji oraz godzinę. Postanowiłem jednak wytrwać z nią i przez kolejne dni modyfikowałem ją pod swoje potrzeby, a przez cały czas towarzyszył mi miś panda o imieniu Pascal (znajdziecie go w aplikacji PCalc dla iPhone’a).

W międzyczasie eksperymentowałem też z innymi, ale zawsze wracałem do Infograph, bo przez kolejne dni w końcu zrozumiałem, czym Series 4 z tą tarczą różni się od poprzednich modeli…

Series 0 służył mi jako zegarek na co dzień, który wyświetlał mi poziom mojej aktywności fizycznej i podawał na rękę powiadomienia, kiedy te nadchodziły. Series 4 robi to, ale również znacznie więcej. Stał się moim centrum pogodowym i informacyjnym, zależnie od wybranej tarczy czy wyświetlanych na nich informacji (nadal nad nimi pracuję). Przez ostatnie lata jedyne powiadomienia, którym pozwoliłem opuszczać mój telefon, to były SMS-y i połączenia telefoniczne. Interakcje z czymkolwiek innym były irytujące i rozpraszały. Series 4 okazał się jednak znakomitym narzędziem do szybkiego i sprawnego przeglądania zawartości nadchodzących maili – to mnie najbardziej zaskoczyło.

Series 4 stał się dla mnie czymś znacznie bardziej funkcjonalnym.

Paski

Na szczęście Apple zachowało kompatybilność pasków – te z modeli 38 mm pasują do nowego Series 4 w rozmiarze 40 mm, a z 42-ki pasują do 44-ki. Mój Series 4, jak już wspominałem, wyposażono w Nike Sport Loop, który jest szalenie wygodny, ale ma kilka wad. Po pierwsze, pętelka brzydko się układa, a po drugie, usłyszałem, że „wygląda bardzo tanio”. Normalnie nie przejmuję się zdaniem innych, ale sam jestem fanem pasków sportowych (tych wykonanych z fluoelastomeru, czyli gumowych) i szybko do nich wróciłem. Obecnie mam trzy – czarny, granatowy i czerwony. Brakuje mi czegoś jasnoszarego i muszę to naprawić.

Wydajność

Jako użytkownik Series 0, na wszystko musiałem czekać. Każda operacja na zegarku, po tych trzech latach, wymagała cierpliwości. Czekałem na wyświetlenie się powiadomienia. Czekałem na pojawienie się karty, płacąc Apple Pay. Nawet czekałem na zapalenie się tarczy po podniesieniu zegarka. Nowy Apple S4 – serce Series 4 – to skok o lata świetlne w kwestiach wydajności. Wszystko jest natychmiastowe. Na nic nie muszę czekać. Tak powinno być od początku.

Cyfrowa koronka

Nowa koronka strasznie przypadła mi do gustu, bo teraz każde jej przekręcenie towarzyszy „tykanie” Taptic Engine, a haptyka daje wrażenie, że zamontowano tam zębatki. Płynność i wyczuwalność całości jest teraz na zupełnie innym poziomie.

Bateria

Series 4 mam zaledwie kilka dni, więc to się jeszcze może zmienić, ale mój dotychczasowy najbardziej intensywny dzień zakończyłem z 67% baterii. Z powodzeniem powinien wytrzymać długi weekend, od piątku do niedzieli, bez szukania ładowarki.

Następny krok

Apple ma jeszcze długą drogę przed sobą, aby uczynić Apple Watch naprawdę inteligentnym urządzeniem, które będzie dostarczało nam informacji, których potrzebujemy wtedy, gdy są nam one niezbędne. Tego mi najbardziej brakuje – tego „smart” ze słowa „smartwatch”.

Zanim to się jednak stanie rzeczywistością, to gorąco polecam każdemu Series 4. Moja Iwona, początkowo była ogromnie sceptycznie nastawiona do tej koncepcji (ma obecnie Series 1), a dzisiaj nie potrafi sobie wyobrazić dnia bez komputera na nadgarstku (przypomnę, że ona raczej stara się unikać nowych technologii). Oczywiście, należy jego pracę dostosować do własnych potrzeb, ale nowy Series 4 jest tak dobry, że za stratę uważam niedoświadczenie tego, co oferuje.

Uwagi do oceny

  • każdy model powinien być wyposażony w szkło szafirowe,
  • Apple powinno więcej pracy włożyć w design tarcz,
  • deweloperzy trzeci powinni mieć szansę tworzenia własnych tarcz,
  • nadal brakuje ekranu, który by świecił non stop,
  • chciałbym, aby bateria trzymała tydzień na jednym ładowaniu.

Design: 5/6
Jakość wykonania: 6/6
Oprogramowanie: 5/6
Wydajność: 5/6 5/6

22

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.