iMagazine

eSIM w iPhonie XS to super opcja w podróży

14/01/2019, 18:12 · · · 28

Wyjazd na CES 2019 to dla mnie także dwa poważne testy sprzętowe, w pewnym sensie potwierdzające słuszność „inwestycji” dokonanych minionej jesieni. Wybór iPada Pro jako komputera wyjazdowego oceniam za dobrą opcje, ale najbardziej cieszę się z iPhone’a XS i dostępnej w nim funkcji eSIM. eSIM w iPhonie zmienia podróżowanie raz na zawsze.

W minionych latach nasz sposób dostępu do sieci drastycznie się zmienił. Widać to chociażby po urządzeniach z jakich przeglądamy strony internetowe, a nawet dokonujemy zakupów w sieci. Mobile rządzi, a przy okazji bardzo nas od siebie uzależnia. Skoro przywykliśmy do tego, że w kraju jesteśmy cały czas online, to chcemy ten stan podtrzymać także zagranicą. Pamiętam, że jeszcze 18 lat temu opłacało się skorzystać z budki telefonicznej podczas wakacyjnych podróży, bardziej niż z roamingu na połączenia telefoniczne. Teraz w Unii Europejskiej, naprawdę można poczuć się już jak w domu. Natomiast każdy wyjazd poza strefę obowiązywania „RoamLikeHome” grozi drastycznymi rachunkami. Co prawda Plus ma całkiem przyjemny pakiet atlantycki, ale cała pozostała oferta i podejście do klienta pozostawia wiele do życzenia. U innych operatorów propozycje pakietów na Stany Zjednoczone i inne regiony świata są ponurym żartem.

Zwykle kończy się to więc poszukiwaniem karty lokalnego operatora. Problem w tym, że taka opcja mnie nigdy nie bawiła, chyba, że wrzucałem kartę do przenośnego hotspota. Nadal ścieżka jest dość skomplikowana – potrzebujemy wylądować na miejscu, skierować się do kiosku, czy innego miejsca, gdzie dostaniemy kartę SIM, często przekazać nasze dane osobowe, a następnie aktywować kartę i już możemy z niej korzystać. Proces czasem udaje się załatwić na lotnisku, czasem trwa to kilka godzin i pochłania dodatkowe fundusze na dojazd do wskazanego miejsca.

Dlatego, że zdarza mi się bywać poza UE, czasem nawet kilka razy do roku, bardzo ucieszył mnie fakt wsparcia eSIM w iPhonie. Wcześniej opcja była już dostępna w iPadach, ale oznacza konieczność zakupu droższego modelu. W przypadku iPhone’a mamy do czynienia właściwie z wprowadzeniem modelu DualSim jako standardu. Oczywiście można zadawać sobie pytanie, czemu Apple nie wprowadziło klasycznej wersji DualSim do swoich iPhone’ów wieki temu. Z drugiej strony trzeba zakładać, że pojawienie się eSIM w tej chwili to początek końca klasycznych kart SIM i za kilka lat zobaczymy iPhone’a bez żadnych slotów, złącz.

To co jest szczególnie dobre w przypadku eSIM dla iPhone’a, to wirtualne karty od operatorów międzynarodowych. Takie firmy jak TruPhone i GigSky oferują dostęp do pakietów internetowych na całym świecie lub w poszczególnych regionach. Wyjeżdżając zdecydowałem się na ten drugi plan ze względu na atrakcyjniejszy pakiet w Stanach Zjednoczonych. Jednak oferta GigSky jest różna w zależności od regionu, w wielu miejscach bardziej opłacalny jest drugi operator. Co ważne całość wyboru planu jest banalnie prosta zwłaszcza gdy korzystamy z Apple Pay. Przyjemność bycia zawsze online z limitem 5 GB kosztowała mnie 50 dolarów, pakiet ważny jest przez 30 dni.

Apple postarało się, aby korzystanie z dwóch kart SIM jednocześnie było przyjemne i jasne. Mamy jasno zdefiniowane plany i możemy im nadać odpowiednie nazwy jak telefon służbowy, plan główny, plan podróżny etc.. Możemy też łatwo zaznaczyć z którego chcemy korzystać i w jakiej formie. Dzięki temu cały czas byłem pod telefonem i jednocześnie miałem dostęp do sieci bez narażania się na dodatkowe koszty (poza odbieraniem i wysyłaniem połączeń rozliczanych według stawek roamingowych mojego operatora). Kupując plan dzień wcześniej, internet zaczął hulać tuż po wylądowaniu i wyłączeniu trybu samolotowego. Zasięg był bardzo przyzwoity, w większości miejsc LTE. Nie radził sobie jedynie przy dużym obciążeniu sieci, ale wtedy niestety żaden operator sobie nie radził.

Lecąc pierwszy raz do Stanów Zjednoczonych w 2012 roku problemem było korzystanie z internetu w pokoju hotelowym w innym wydaniu niż po kablu, teraz mogę korzystać praktycznie swobodnie z własnego telefonu. Przy czym warto nadmienić, że Ameryka wcale nie jest idyllicznym światem nowych technologii. Ten powszechnie dostępny, szybki internet 4G pojawił się tam później niż u nas. Natomiast do teraz jest wiele miejsc, gdzie płacenie Apple Pay budzi zdziwienie, a płatności kartą ograniczają się do użytkowania paska magnetycznego. I mówię tu na przykład o hotelowym Starbucksie.

Niestety eSIM u operatorów „globalnych” wcale nie oznacza globalnego pokrycia, jest wiele krajów, zwłaszcza Azji i Afryki, gdzie usługi nie uświadczymy. Natomiast tam gdzie już jest dostępny któryś z pakietów, to zdecydowanie jest to opcja warta uwagi. Dla mnie to jedna z kluczowych nowości w iPhone’ach 2018, ułatwiająca codzienność.

Jeśli chodzi o pracę #iPadOnly, to tutaj moje przemyślenia ograniczają się do dwóch elementów. Przewagą iPada jest uniwersalność urządzenia. Można na nim obejrzeć wygodnie film w samolocie, zagrać w grę i popracować przy zachowaniu bardzo kompaktowych gabarytów. MacBook Pro 13 jest zdecydowanie cięższy i nie ma tylu dedykowanych aplikacji. Jednocześnie jednak na MacBooku zdecydowanie łatwiej pracuje się na plikach. Zmniejszenie zdjęć, szybkie ich nazwanie na komputerze jest znacznie efektywniejsze niż w przypadku iPada. Tutaj jest sporo do zrobienia przed twórcami iOS. Kluczowe są jednak gabartyty iPada Pro 11″ i jego uniwersalność. Zaoszczędziłem trochę miejsca w plecaku i na dodatek moje plecy lepiej zniosły codzienne, kilkunastokilometrowe dystanse. Zdecydowanie warto było porzucić wcześniejszego iPada Pro 12,9”, na rzecz iPada Pro 11″. To rozmiar optymalny dla tego typu urządzenia w moim portfolio.

Dla mnie karta eSIM zdecydowanie wygrywa, jeśli chodzi o podróżnicze wykorzystanie iPhone’a. Natomiast iPad Pro 11″ jest dla mnie najlepszym przenośnym laptopem, choć iOS dla niego domaga się dodatkowych funkcji.

28

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko