iMagazine

iPad Pro – po prawie miesiącu, zamiast recenzji

27/01/2019, 13:40 · · · 35

Długo zastanawiałem się, jak ugryźć temat opisu najnowszego iPada Pro. Miała być recenzja, ale co do niej przysiadałem, to nie wiedziałem, co napisać. Nie wiedziałem z prostej przyczyny. Najnowszy iPad Pro wreszcie praktycznie w 100% zastąpił mi mój komputer. Korzystam z niego cały czas. Do tego stopnia, że wręcz tego nie zauważam, że wszystko na nim robię.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 12/2018

Przeanalizowałem swój dzień i sposób pracy. Także to, na czym pracuję. Z bilansu wyszło mi, że w zasadzie wszystko robię na iPadzie. Aż mnie to zaskoczyło. Nadal jest kilka rzeczy, które robię na komputerze, ale wynika to chyba przede wszystkim z moich przyzwyczajeń niż z tego, że nie mogę czegoś zrobić na iPadzie.

Najlepiej będzie, jak pokażę Wam mój dzień.

Po porannym ogarnięciu rodziny zabieram się do roboty.

8:30

Zanim dojadę do biura, pojawiają się pierwsze tematy do pilnego załatwienia, jeszcze w domu. Zazwyczaj już z samego rana mnożą się pierwsze teksty do publikacji na www, które wymagają sprawdzenia. Otwieram nasz redakcyjny komunikator Discord, sprawdzam, co wpadło do korekty i robię szybki przegląd z kolejkowaniem pierwszych wpisów na www. Działam głównie w Safari.

9:00

W ostatnim czasie na przebycie drogi do biura wybieram zazwyczaj metro. Szybko, z jednej strony, a z drugiej, nie stoję w korkach i nie szukam potem miejsca do zaparkowania pod biurem. Jest to też świetny moment na chwilę relaksu i czas do poczytania. Otwieram iPada i uruchamiam Books, ewentualnie Flipboarda.

9:30

Dojeżdżam do biura. Zaczyna się normalny dzień pracy. Kawa, sprawdzam, czy wszystko OK u naszej redakcyjnej koszatniczki. Odpalam Maila. Jak zwykle jest milion maili do odpowiedzenia. Dobrze, że mam Smart Keyboard Folio, które poza tym, że zabezpiecza mi nowego iPada, to ułatwia pisanie długich maili ze względu na swoją świetną klawiaturę. Najbliższe dwie godziny z przerwami na rozmowy telefoniczne spędzam przed Microsoft Word zamiennie z iA Writer, Microsoft Excel oraz przede wszystkim Safari i YouTube’em.

11:30

Pierwsze spotkanie. Od razu grubo. Muszę zrobić prezentację. Ważny klient. Odpalam Keynote i przez iCloud pobieram prezentację z mojego dysku. Spotkanie jest u klienta. Muszę podłączyć się do rzutnika. Całe szczęście, mam ze sobą huba USB-C ze złączem HDMI. Godzina mija. Chyba dobrze poszło.

12:30

Pora lunchowa. Idę do pobliskiej Dużej Michy. Zamawiam swój ulubiony makaron z kaczką. W tym czasie ponownie sprawdzam na Discordzie, czy nie pojawiły się jakieś nowe tematy w redakcji. Paweł dziś szaleje, kolejne teksty spływają. W oczekiwaniu na mój zamówiony makaron szybko sprawdzam teksty w Safari. Gdy kelnerka podaje mi lunch, podczas jedzenia, odpalam na szybko YouTube i sprawdzam, co ciekawego pojawiło się dziś w technologiach. Mam 15 minut na przegląd wcześniej zaznaczonych filmów „do obejrzenia” i tego, co w międzyczasie ktoś wrzucił. Dobrze, że mam ze sobą bezprzewodowe słuchawki. Mogę, nikomu nie przeszkadzając, obejrzeć parę materiałów wideo.

13:00–14:00

Trzy telefony po kolei. Ciągle gadam. Posiłkuję się iPadem, aby podać niezbędne dane. Zapisuję kolejne spotkania w Kalendarzu i ToDosy w Wunderliście. Michał Śliwiński wielokrotnie przekonywał mnie do Nozbe. Chyba muszę wreszcie się złamać i zmienić mój workflow.

14:30

Kolejne spotkanie. Kolejna kawa. Tym razem muszę pokazać na iPadzie naszą aplikację. Klient zadowolony, wertuje kolejne strony w ostatnim numerze. Aplikacja wygląda super. Od wczoraj jest dostępna aktualizacja przeznaczona dla najnowszych iPadów Pro. Tzw. perfect timing.

15:30

Może będzie chwila na pracę nad grudniowym wydaniem iMaga. Odpalam FaceTime i łączę się z Mateuszem. Ustalamy, czego brakuje w materiałach do numeru. Rozłączam się. Mateusz podsyła mi część wydania do weryfikacji, nazywamy ją „betą”. Odpalam GoodReader i sprawdzam. Najważniejszym narzędziem, z którego korzystam zawsze w tym momencie, jest Apple Pencil. Kurczę, to jest genialne, że wreszcie Apple Pencil 2 magnetycznie przyczepia się do iPada i zawsze jest naładowany. Do tej pory przy poprzednich iPadach Pro Pencil zawsze gdzieś się mi gubił. Jak go znajdowałem, oczywiście, na złość, był rozładowany. Teraz nie mam tego problemu.

Kontaktuję się z Angeliką i Krzyśkiem, naszymi webmasterami. Przez Discord ustalamy, jakie zmiany wprowadzimy w najbliższym czasie na www.

Dochodzi 17:00

Jeszcze błyskawiczne sprawdzenie Maila i odpowiedź na kilka listów. Szybki telefon. O 17:30 muszę być w metrze w drodze powrotnej, bo o 18:00 muszę zmienić opiekunkę, która zajmuje się Leonem.

18:00–19:30

„Family mode on”.

20:00

Leon usypia. Po przeczytaniu kolejnego rozdziału w jego ulubionej ostatnio książce – „Zwierzaki Wajraka” – wreszcie zasypia. W tym czasie muszę niestety siedzieć przy nim w pokoju. Taki mamy rytuał. Ciemno, ale mogę czytać na iPadzie. To jest ten moment w ciągu wieczora, że mogę na spokojnie przez jakieś 15–20 minut poczytać książkę w Books, oczywiście z włączonym czarnym tłem.

20:30–21:30

Nie używam iPada… trzeba trochę z resztą rodziny choćby porozmawiać…

Ok. 22:00

Gdy reszta z domowników zaczyna się kłaść spać, zaczynam drugą fazę pracy. Mam jakieś dwie godziny na pracę koncepcyjną, ustalenie planu na kolejny dzień, odpowiedzenia na kolejną partię maili.

0:00

Czas kłaść się spać. Ale jeszcze bym coś zrobił, przecież nie miałem nawet chwili dla siebie… Zdrowy rozsądek mówi „idź spać”, ale zawsze zwycięża głupota. Przez najbliższą godzinę albo oglądam coś na Netfliksie/HBO Go, albo wreszcie mogę zagrać w PUBG, bo od kilku dni jest update dla iPadow Pro. Na ekranie nowego iPada Pro wszystko wygląda lepiej. Inne proporcje ramek wokół ekranu robią genialną robotę.

1:00–1:30

Koniec. Czas naprawdę iść spać. Mój nowy iPad ma jeszcze 30% baterii. Genialny wynik. Bilans dnia, ponad osiem godzin realnego czasu spędzonego przed ekranem. Nieźle. Nigdy takich czasów nie osiągałem na swoim MacBooku Pro. iPad jest mniejszy i poręczniejszy. Mogę go mieć zawsze przy sobie. Co więcej, ma wbudowany modem LTE, czyli ZAWSZE jest podłączony do internetu. Lepiej być nie może. iPad Pro na serio zastąpił mi skutecznie komputer.

Można? Można. Ja jestem zadowolony. Może nie stosuję się w pełni do filozofii #iPadOnly, ale jest mi do niej coraz bliżej.

35

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, fanatyk sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, poza tym ma świra na punkcie fotografii i dobrej kuchni. Współzałożyciel i "rednacz" iMagazine - @dominiklada


35
Dodaj komentarz

avatar
17 Comment threads
18 Thread replies
19 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
18 Comment authors
SebastianPawełCEZARWojtekBMarcin Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
tomoman
Gość
tomoman

Genialne urządzenie, mam wersję z wifi, bo uznałem, że iphone z hotspotem zawsze obok. Wydawało się, że w tabletach nie ma już nic do zrobienia, nagle apple zmienia podejście i mamy w zasadzie nowy rodzaj sprzętu z moca wystarczającą do większości rzeczy. Marzy mi się tylko obsługa zewnętrznych dysków, żeby na poważnie można było montować na ipadzie dłuższe filmy.

Adrian
Gość
Adrian

Dodał bym też to ,że jest tańszy do Macbook’a pro, lepszy ekran.

ein
Gość
ein

Dominik, gratuluje pomysłu na …recenzję/test. To przemawia bardziej niż suchy opis techniczny i parę słów na temat „jak się sprawuje”. Fajnie, że przemyciłeś (pewnie samo wyszło, co tym bardziej podkreśla użyteczność nowego iPada) kluczowe cechy, progres względem tego, co było itd. Moja praca sprowadza się do bardzo podobnej aktywności i choć nadal komputer jest w centrum, wiem że mógłbym inaczej, gdyby praca wymagała nieco częstszego przemieszczania się, większej dyscypliny czasowej (dzieci już podrosły, także pewne rzeczy łatwiej jest pogodzić) to pewnie bym poważnie rozważał taką zmianę.

W sumie, z perspektywy ostatniego, jabłczanego zakupu (MBA 11″ w bardzo dobrym stanie na wypasie) widzę, że spokojnie mógłbym rozważyć „twój następny komputer”. U mnie co prawda PC musi być, bo pewne rzeczy, którymi się zajmuję, wymagają bardzo szybkiego oraz opartego o niemobilny soft hardware’u (tu iPad musiałby przejść jakąś kosmiczną metamorfozę softwareową), ale w sumie wiele rzeczy mogę robić przez terminal/aplikacyjny sterownik mobilny/zdalny pulpit bez zasiadania przed „centrum dowodzenia wszechświatem” ;-)

Gdybym nie był sam sobie szefem, to opisany przez Ciebie iPad faktycznie mógłby świetnie wpasować się w szybkie zawiadywanie zasobami, komunikację, wykonanie pierdyliarda czynności, w biegu, na wynos – na tablecie, nie komputerze. Zresztą, może ten podział już stał się zdezaktualizowany? Myślę nie tylko o iPadzie, ale wielu innych rozwiązaniach egzystujących na rynku (hybrydy).

Jestem szalenie ciekawy co pokaże Apple na WWDC w tym roku, czy zdecyduje się na next big thing i iOS dla iPada rozwinie skrzydła, zerwie z wieloma mniej, lub bardziej realnymi ograniczeniami? Tak czy inaczej, raz jeszcze, bardzo dobry pomysł z tym opisem typowego dnia #iPadOnly. To najlepiej przemawia do wyobraźni…

Grzegorz
Użytkownik

Naprawdę dobrze się to czyta :)
Wróciłem do urządzeń typu tablet po przerwie 5-6 letniej. Wcześniej korzystałem tabletów z Androidem i acer inconia (hybryda) z windowsem. Natomiast ipad to zupełnie inne podejście do tematu tabletów. Kupiłem najtańszego iPada 9’7, pomimo tego jestem bardzo zadowolony.
Pracując 4 dni w tygodniu w terenie używam tylko iPada, nieporecznego notebooka zostawiam w domu.
Natomiast Apple Pencil nie okazał się dla mnie przydatny i sprzedałem go, tak szybko jak kupiłem ;)

Andrej
Gość
Andrej

Czy jest już dostępna klawiatura?

Marek
Gość
Marek

A co jeśli prezentacja ma dedykowaną czcionkę (której natywnie keynote nie obsługuje), ipad ją zaczyta, czy prezentacja będzie się rozjeżdżać?

Paweł
Użytkownik
Paweł

Na iPadzie da się dograć zewnętrzne fonty. Co prawda jest to cholernie niewygodne i czasochłonne (jak większość rzeczy na iPadzie) ale da się.
Trzeba zainstalować program np. Any font. Pobrać font z sieci – tu uwaga: Safari nie oferuje czegoś tak prostego jak pobieranie plików!
No wiec instalujemy z App Store apkę Documents.
Odpalamy ją korzystając z wbudowanej w nią przeglądarki pobieramy plik z fontem. W aplikacji Documents możemy plik .zip rozpakować (niesamowite możliwości, natywna apka Pliki nie pozwala na tak skomplikowane operacje😉).

Potem to już z górki. 😃

Po rozpakowaniu klikamy pojedynczo na każdy rodzaj fontu (np. regular, italic, bold, black) i klikamy „otwórz w” następnie wybieramy Any Font i plik ładuje się na liście fontów.
Jak przeklikamy każdy rodzaj fontu to później z listy tych fontów klikamy każdy z osobna i zatwierdzamy jego instalację klikając „Tap icon to install…”
Po kliknięciu otwiera się Safari z pytaniem „Witryna próbuje otworzyć Ustawienia w celu wyświetlenia profilu konfiguracji. Czy chcesz na to pozwolić?”
Klikamy pozwól, następnie przekierowywani jesteśmy do Ustawień gdzie wyskakuje okno Zainstaluj profil.
Wyświetla się nazwa fontu i klikamy przycisk instaluj.
Podajemy kod bezpieczeństwa iPada.
Wyświetla się komunikat „This configuration profile installs the font NAZWA_FONTU.ttf”.
Klikamy przycisk Nastęne.
Wyświetla się komunikat „Profil jest niepodpisany”
Klikamy Instaluj.
Wyskakuje okno „Zainstaluj proifil” Anuluj | Instaluj
Klikamy Instaluj.
Pokazuje się okno Profil zainstalowany z nazwą fontu i szczegółami.
Klikamy „Gotowe”.

Zainstalowaliśmy już jeden rodzaj danego fontu, powtarzamy cały proces dla całej grupy (Italic, Bold, Black itd).
W ten banalny i prosty i intuicyjny sposób możemy na iOS dodać dowolne fonty które będą widoczne we wszystkich aplikacjach.

Ta instrukcja przypomina mi instrukcję dojazdu do pracy :)

Marek
Gość
Marek

Czy tak wygląda normalny dzień życia? Pozdrawiam i zdrowia życzę

Lukasz
Gość
Lukasz

Straszne smutne życie….. Serio nigdy nie pracowlabym. Tyle haha…… Od 17 muszę mieć czas tylko. Dla. Siebie I rodziny koniec kropka trzeba wyznaczać zdrowe standardy a ten. Jest patologia która sami. Sobie robimy dziękuję

Paweł
Gość
Paweł

Co za bzdury…. realnie nowy ipad przestał być urządzeniem przenośnym. Nawet w opakowaniu jest tak kruchy że stracił swoją największą zaletę – mobilność. Pracując zaś w biurze czy w domu za 7000 mam laptopa który zjada ipada.

Rafal
Gość
Rafal

Zawał za jakieś 13 dni i 2h …

Remigiusz
Użytkownik

Bardzo fajny lekki tekst… co mi się najbardzoej podoba to, że nawet jeśli plan dnia jest trochę “podrasowany” to pokazuje genialnie co jest potrzebne aby generalnie cieszyć się urządzeniami Apple i z nich korzystać bez wiecznego narzekania na cenę i brak mitycznych innowacji. TRZEBA PO PROSTU PRACOWAĆ !!!

Random
Gość
Random

Sprzęt super też mam iPada i bardzo dobrze mi się pracuje z ciekawości jesteś właścicielem czy niewolnikiem czas pracy opisany w recenzji wskazuje że jednak chyba niewolnik

Marcin
Gość
Marcin

Posiadasz wersję 11 czy 12, 9? W moim odczuciu jeśli kto chciałby mieć bezkonkurencyjnego tableta to 11 będzie idealna dla kogoś takiego, natomiast jeśli ktoś serio myślisz żeby zastąpić laptopa tylko iPadem to 12,9 będzie wygodniejszy do pracy,niby tylko 2 całe ale jednak te 13 cali to takie dla mnie minimum do komfortowej pracy a’la komputer i przy Netflixie z drugą osobą przyjemniejsze komfort oglądania 😉.Przy 11 myślę komfort pracy też dobry ale tutaj bardziej w stronę multimedialnego dotykowego urządzenia niżeli zastępcy laptopa.

WojtekB
Gość
WojtekB

Ile pamięci potrzeba do takiej pracy?

CEZAR
Gość
CEZAR

Hmmmm…
W tym czasie ja stwierdzam, że iPad Pro jest paździerzem w swojej cenie, czyli prawie 4000 zł.

Dlaczego?
Chodzi o sam system.

Opisze krótko moje doświadczenia.
Jak zwykle działałem na laptopach, ewentualnie smartfonie z Androidem i puszczałem obraz na wiekszy ekran, to wpadł mi iPad, może to być pro, może być 2018, którykolwiek, nic to nie zmieni.

Dzień 1
Konfiguruje iPada, następnie szukam i ściągam programy, które ja potrzebuję, czasem szukam zamienników.
Niestety, części z nich na iOS nie ma, nie ma przykładowo Smart Logic Simulator, co nawet do szkoły się przydaje.
Cóż, zawsze pozostaje maszyna wirtualna z desktop…
Nie, też sie nie da, toz to iOS, więc nic z tym nie zrobi się.
Cóż, zawsze moge ze smartfona na Androidzie postawić maszynę wirtualną, czy nawet archlinuxa w deployu, tylko tutaj też problem.
Na iOS nie ma ekranowe klawiatury z pecetowym układem.
Owszem, przyciski są w VNC Viewerze, ale to nie jest wygodne, chcę rozwiązanie, jakie jest w Androidzie (hackers keyboard chociażby).

Dzień 2
Wkurzony brakiem aplikacji, nadal mam 50% baterii, czym się nieco uspokoiłem.

Szkoda jednak, że gdy przyszło mi do projektowania płytek (owszem, można na kompach szkolnych i męczyć sie z ich wydajnością, ale po co, skoro iPady podobno są takie potężne?), niestety znów kicha i pozostało mi albo korzystać z iPada jako vnc client, bo system by był puszczany ze smartfona na Androidzie, gdzie wirtualka, czy chroot z linuxem można bez problemów postawić albo korzystać z komputera.
A że klawiatury ekranowej rodem z PC na iPada nie ma, to niestety, zmuszony byłem korzystać z komputera szkolnego.
Wróciłem do domu, chciałem pograć na insturmencie, to cóż, może wykorzystam iPada?
Zainstalowałem Piascore`a (swoją drogą, polskie tlumaczenie tej aplikacji jest fatalne, węc mit idealnych apek na iOS leży i kwiczy), podłączyłem do dysku Google i mogłem grać z nut, gdy iPad mi je wyświetlał.
Tutaj znów bateria się okazała zwycięską rzeczą.
Szkoda jednak, że znów oprogramowanie do tworzenia muzyki za pomocą notacji muzycznej, nie istnieje. To znaczy istnieje, ale nie jest to wygodne, przyzwyczajony jestem to działania za pomocą touchpada(czy raczej trackpointa) i klawiatury (na komputerze), tutaj nie podłączę nawet myszy, a odrywanie palców od klawiatury jest nieergonomiczne w perspektywie dłuższego czasu pracy.
Cóż, a może by tak ściągnąć wersję Windowsową?
No mogę, ale po co, skoro nie mam maszyny wirutalnej na tym iPadzie, a posiłkowanie się smartfonem z Androidem(gdzie moge odpalić desktopowe środowisko), czy nawet chmurą z Windowsem, czy innym systemem chyba nie jest dobra opcją, chcę coś co działa nawet bez internetu, nie po to wybuliło sie blisko 4 tysiaki, co nie?

Dzień 3
Mimo że wczesniej konfigurowałem sprzęt, stwierdziłem dopiero teraz, że ikony, jak i wszystkie inne elementy są za duże, jak na taki wyświetlacz. Niestety bez JailBreaka nie zrobię, a tego też nie chcę zrobić, bo nie mogę.
Cóż, pozostaje mi walczyć na takich elementach, da radę…
Nie nie da rady, nie po to sie płaci około 4 kafli za coś, gdzie nawet tak durnej rzeczy nie mozna zmienic.
Cóż do samego notowania (za pomoca zewnętrznej klawiatury, która ani trochę nie jest tak wygodna, jak ta z macbooków, czy z thinkpadów) sie nadaje, ale nadal, pewne elementy by się chciało zmienić.
Tak samo skróty klawiszowe, gdzie pod linuxem na laptopie mam każdy ustawiony osobno, każdą akcję, żeby uprzyjemnć sobie pracę.
Cóż, kicha.

Dzień 4
Weekend, próba, to iPad naładował się wcześniej (szkoda, że dość wolno), a na próbie mogłem korzystać z urządzenia do wyświetlania nut.
Fajnie, ale część nut mam na dysku zewnętrznym…
Cóż, znów kicha.

Wróciłem do domu, chciałem się pobawić w jakiejś grze, to może w jakieś mody bym sie pobawił?
Znów kicha, ale przynajmniej pograłem na czystej grze, dobre i tyle.
Nabrałem więc ochotę na jakąś gre pecetową, może być nawet staroć pokroju pierwszego starcrafta.
Znów, pozostaje mi vnc i smartfon na Androidzie mi robi na „mózg i serce”, a iPad za wyświetlacz.

Ostatecznie stwierdziłem, że na wieczór sobie trochę pokodzę, może coś na Andka? A może coś na STM2? Heh, ale brak sensownego IDE (chociaż w sumie co tam, jest notatnik) mi nie pozwolił, a ile można sie posiłkować smartfonem z Androidem/chmurą?

Wniosek?
Czekam na MacBooki z dotykowym ekranem, bo iOS sie nie nadaje do pracy innej, niż rysowanie, czy pisanie tekstu.
Lepiej się pracuje na sprzecie z Androidem lub Windowsem, bo tam jest większa baza programów, dodatkowo te systemy dają same w sobie więcej możliwosci.
Jedyny plus iPada to bateria, ale jak dla mnie to jedyny plus, który…
Co mi po sprzecie, który długo potrafi wyświetlać nuty (gdzie do tego nawet iPad 3 się nada?), skoro ja chce maszynę do pracy?
Niech działa te 3h krócej, ale niech ma chociaż podstawowe możliwości, tym bardziej, że sprzet nie kosztuje tysiaka, tylko ich 4 (i to w biedawariancie).
Sek w tym, że tablet graficzny lub laptop, który sie nada tylko do pisania tekstów kosztuje 2 razy mniej i ma bardziej zaawansowany system.

Paweł
Użytkownik
Paweł

Na iPadzie można zrobić naprawdę dużo rzeczy, ale trzeba być masochistą, żeby robić na nim wszystko.

Z filozofią iPad only jest podobnie jak z widelec only. Można nim przekroić bułkę, zjeść zupę i ogródek przekopać, tylko po co, jak są do tego lepsze narzędzia?

CEZAR
Gość
CEZAR

Niby można, ale nie do końca.
To nadal ma tylko iOS, który jest wykastrowanym systemem mobilnym.
I kurczę, ja próbowałem, mi się nie udało.
Dlaczego?
Bo robilem cos wiecej, niż blogowanie, edycja tekstów, komunikacja, czy konsumpcja treści.
A chyba w tej cenie, mam prawo oczekiwać więcej od urządzenia, nie prawda?

Paweł
Użytkownik
Paweł

No dobra, to jest niby opis pracy z najnowszym iPadem, ale tan opis pracy jest ogólnie z iPadem. No z jedną różnicą, że innych przejściówek trzeba używać.
Cała reszta jest identyczna, bo nowy iPad nie wnosi ŻADNYCH nowych możliwości których nie zrobilibyśmy na poprzednim iPadzie Pro.

Sebastian
Gość
Sebastian
  1. Coś mało śpisz
  2. Żadne Nozbe – weź spróbuj papierowy kalendarz, taniej. Autorów Nozbe przekonujących do Nozbe bym nie słuchał bo nie są obiektywni ;)