iPad Pro – po prawie miesiącu, zamiast recenzji

27/01/2019, 13:40 · · · 72

Długo zastanawiałem się, jak ugryźć temat opisu najnowszego iPada Pro. Miała być recenzja, ale co do niej przysiadałem, to nie wiedziałem, co napisać. Nie wiedziałem z prostej przyczyny. Najnowszy iPad Pro wreszcie praktycznie w 100% zastąpił mi mój komputer. Korzystam z niego cały czas. Do tego stopnia, że wręcz tego nie zauważam, że wszystko na nim robię.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 12/2018

Przeanalizowałem swój dzień i sposób pracy. Także to, na czym pracuję. Z bilansu wyszło mi, że w zasadzie wszystko robię na iPadzie. Aż mnie to zaskoczyło. Nadal jest kilka rzeczy, które robię na komputerze, ale wynika to chyba przede wszystkim z moich przyzwyczajeń niż z tego, że nie mogę czegoś zrobić na iPadzie.

Najlepiej będzie, jak pokażę Wam mój dzień.

Po porannym ogarnięciu rodziny zabieram się do roboty.

8:30

Zanim dojadę do biura, pojawiają się pierwsze tematy do pilnego załatwienia, jeszcze w domu. Zazwyczaj już z samego rana mnożą się pierwsze teksty do publikacji na www, które wymagają sprawdzenia. Otwieram nasz redakcyjny komunikator Discord, sprawdzam, co wpadło do korekty i robię szybki przegląd z kolejkowaniem pierwszych wpisów na www. Działam głównie w Safari.

9:00

W ostatnim czasie na przebycie drogi do biura wybieram zazwyczaj metro. Szybko, z jednej strony, a z drugiej, nie stoję w korkach i nie szukam potem miejsca do zaparkowania pod biurem. Jest to też świetny moment na chwilę relaksu i czas do poczytania. Otwieram iPada i uruchamiam Books, ewentualnie Flipboarda.

9:30

Dojeżdżam do biura. Zaczyna się normalny dzień pracy. Kawa, sprawdzam, czy wszystko OK u naszej redakcyjnej koszatniczki. Odpalam Maila. Jak zwykle jest milion maili do odpowiedzenia. Dobrze, że mam Smart Keyboard Folio, które poza tym, że zabezpiecza mi nowego iPada, to ułatwia pisanie długich maili ze względu na swoją świetną klawiaturę. Najbliższe dwie godziny z przerwami na rozmowy telefoniczne spędzam przed Microsoft Word zamiennie z iA Writer, Microsoft Excel oraz przede wszystkim Safari i YouTube’em.

11:30

Pierwsze spotkanie. Od razu grubo. Muszę zrobić prezentację. Ważny klient. Odpalam Keynote i przez iCloud pobieram prezentację z mojego dysku. Spotkanie jest u klienta. Muszę podłączyć się do rzutnika. Całe szczęście, mam ze sobą huba USB-C ze złączem HDMI. Godzina mija. Chyba dobrze poszło.

12:30

Pora lunchowa. Idę do pobliskiej Dużej Michy. Zamawiam swój ulubiony makaron z kaczką. W tym czasie ponownie sprawdzam na Discordzie, czy nie pojawiły się jakieś nowe tematy w redakcji. Paweł dziś szaleje, kolejne teksty spływają. W oczekiwaniu na mój zamówiony makaron szybko sprawdzam teksty w Safari. Gdy kelnerka podaje mi lunch, podczas jedzenia, odpalam na szybko YouTube i sprawdzam, co ciekawego pojawiło się dziś w technologiach. Mam 15 minut na przegląd wcześniej zaznaczonych filmów „do obejrzenia” i tego, co w międzyczasie ktoś wrzucił. Dobrze, że mam ze sobą bezprzewodowe słuchawki. Mogę, nikomu nie przeszkadzając, obejrzeć parę materiałów wideo.

13:00–14:00

Trzy telefony po kolei. Ciągle gadam. Posiłkuję się iPadem, aby podać niezbędne dane. Zapisuję kolejne spotkania w Kalendarzu i ToDosy w Wunderliście. Michał Śliwiński wielokrotnie przekonywał mnie do Nozbe. Chyba muszę wreszcie się złamać i zmienić mój workflow.

14:30

Kolejne spotkanie. Kolejna kawa. Tym razem muszę pokazać na iPadzie naszą aplikację. Klient zadowolony, wertuje kolejne strony w ostatnim numerze. Aplikacja wygląda super. Od wczoraj jest dostępna aktualizacja przeznaczona dla najnowszych iPadów Pro. Tzw. perfect timing.

15:30

Może będzie chwila na pracę nad grudniowym wydaniem iMaga. Odpalam FaceTime i łączę się z Mateuszem. Ustalamy, czego brakuje w materiałach do numeru. Rozłączam się. Mateusz podsyła mi część wydania do weryfikacji, nazywamy ją „betą”. Odpalam GoodReader i sprawdzam. Najważniejszym narzędziem, z którego korzystam zawsze w tym momencie, jest Apple Pencil. Kurczę, to jest genialne, że wreszcie Apple Pencil 2 magnetycznie przyczepia się do iPada i zawsze jest naładowany. Do tej pory przy poprzednich iPadach Pro Pencil zawsze gdzieś się mi gubił. Jak go znajdowałem, oczywiście, na złość, był rozładowany. Teraz nie mam tego problemu.

Kontaktuję się z Angeliką i Krzyśkiem, naszymi webmasterami. Przez Discord ustalamy, jakie zmiany wprowadzimy w najbliższym czasie na www.

Dochodzi 17:00

Jeszcze błyskawiczne sprawdzenie Maila i odpowiedź na kilka listów. Szybki telefon. O 17:30 muszę być w metrze w drodze powrotnej, bo o 18:00 muszę zmienić opiekunkę, która zajmuje się Leonem.

18:00–19:30

„Family mode on”.

20:00

Leon usypia. Po przeczytaniu kolejnego rozdziału w jego ulubionej ostatnio książce – „Zwierzaki Wajraka” – wreszcie zasypia. W tym czasie muszę niestety siedzieć przy nim w pokoju. Taki mamy rytuał. Ciemno, ale mogę czytać na iPadzie. To jest ten moment w ciągu wieczora, że mogę na spokojnie przez jakieś 15–20 minut poczytać książkę w Books, oczywiście z włączonym czarnym tłem.

20:30–21:30

Nie używam iPada… trzeba trochę z resztą rodziny choćby porozmawiać…

Ok. 22:00

Gdy reszta z domowników zaczyna się kłaść spać, zaczynam drugą fazę pracy. Mam jakieś dwie godziny na pracę koncepcyjną, ustalenie planu na kolejny dzień, odpowiedzenia na kolejną partię maili.

0:00

Czas kłaść się spać. Ale jeszcze bym coś zrobił, przecież nie miałem nawet chwili dla siebie… Zdrowy rozsądek mówi „idź spać”, ale zawsze zwycięża głupota. Przez najbliższą godzinę albo oglądam coś na Netfliksie/HBO Go, albo wreszcie mogę zagrać w PUBG, bo od kilku dni jest update dla iPadow Pro. Na ekranie nowego iPada Pro wszystko wygląda lepiej. Inne proporcje ramek wokół ekranu robią genialną robotę.

1:00–1:30

Koniec. Czas naprawdę iść spać. Mój nowy iPad ma jeszcze 30% baterii. Genialny wynik. Bilans dnia, ponad osiem godzin realnego czasu spędzonego przed ekranem. Nieźle. Nigdy takich czasów nie osiągałem na swoim MacBooku Pro. iPad jest mniejszy i poręczniejszy. Mogę go mieć zawsze przy sobie. Co więcej, ma wbudowany modem LTE, czyli ZAWSZE jest podłączony do internetu. Lepiej być nie może. iPad Pro na serio zastąpił mi skutecznie komputer.

Można? Można. Ja jestem zadowolony. Może nie stosuję się w pełni do filozofii #iPadOnly, ale jest mi do niej coraz bliżej.

72

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, fanatyk sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, poza tym ma świra na punkcie fotografii i dobrej kuchni. Współzałożyciel i "rednacz" iMagazine - @dominiklada